Harry. Powinienes sie skupic na wlasnym treningu, zamiast obmyslac plan zemsty na tym tlustym draniu - powiedziala zdecydowanie Ginny, siedzaca na podporce kanapy, obok Hermiony. Dziewczyna podniosla glowe znad trzymanej na kolanach ksiazki i machnela reka.

- Szkoda twoich slow. Na niego nie podziala nic, poza obiadem.

Ron zaczerwienil sie.

- Ja sie przynajmniej przejmuje tym, czy wygramy, czy nie. Dla ciebie to i tak wszystko jedno.

Hermiona zacisnela usta. Harry, przeczuwajac gwaltowny wybuch, szybko zerwal sie z fotela i rzucajac 'To ja juz pojde', zabral swoje ksiazki i ruszyl ku wyjsciu. Kiedy przechodzil przez portret Grubej Damy, uslyszal podniesiony glos Hermiony:

- Zarzucasz mi, ze nie kibicuje naszej druzynie i ze nie zalezy mi na zdobyciu Pucharu Do... - Slowa urwaly sie, kiedy portret zamknal sie za nim.

Odetchnal z ulga. Nie poszlo tak zle. Spodziewal sie jeszcze gwaltowniejszej reakcji. Z powodu ulewnego deszczu ze sniegiem i tego, ze po poludniu boisko zajeli Krukoni, ostatni trening mial sie odbyc dopiero wieczorem, a on zamiast cwiczyc razem z druzyna, bedzie siedzial caly wieczor ze Snape'em. Sam na sam.

Swiadomosc tego rozgrzewala jego wnetrze cieplym plomieniem. Wiedzial, ze czeka go bardzo wazny mecz i ze nie moze cieszyc sie, iz spedzi z nim caly wieczor. Powinien byc zly, ze nie moze trenowac i caly czas probowal sobie wmawiac, ze tak jest w istocie, ale...

No wlasnie. Ale...

Ale to byl Severus. I Harry ani troche nie przestal go pragnac. Szczegolnie, ze od ich ostatnich wspolnych chwil minelo... ile? Tydzien. Zaslanianie sie ksiazkami i rozmowa bylo bardzo wygodnym sposobem na poskromienie swojego pragnienia. Pomimo wszystko... potrafil jednak sie kontrolowac. A przynajmniej sie staral.

Wiedzial, ze gdyby tylko Snape wykonal jakis gest, gdyby to on zainicjowal to, czego Harry tak bardzo pragnal... zlamalby sie.

A nie mogl! Nie przed meczem! Nie mogl ich zawiesc kolejny juz raz! Dlatego tak bardzo nie chcial isc na ten szlaban. I podejrzewal, ze Snape przydzielil mu go specjalnie.

Ale ma swoje ksiazki. Moze nie zdazyl nauczyc sie jeszcze o eliksirach niewidzialnosci, no, moze nie wszystkiego, ale da sobie rade. Posiedzi sobie cicho i poczyta. A tak poza tym... jezeli Snape bedzie czegos od niego chcial, to niech sam wykaze sie w koncu inicjatywa. Dlaczego to on musi zawsze rozpoczynac rozmowe, przytulac sie do niego i w ogole...? Jesli tego nie zrobi, a Snape sie nie przelamie, to... moze bedzie dobrze.

Usmiechnal sie do siebie i wszedl do gabinetu. Przemierzyl go w kilku krokach i zatrzymal sie przed drzwiami prowadzacymi do prywatnych kwater. Odetchnal gleboko i wszedl.

Przywitalo go twarde spojrzenie, ktore zeslizgnelo sie w dol, zatrzymalo na ksiazkach, ktore mial pod pacha, powedrowalo z powrotem ku jego twarzy i natychmiast zmienilo w nieprzyjemne i zagniewane.

- Dobry wieczor, Severusie - powiedzial, starajac sie zabrzmiec naturalnie.

Nie podobalo mu sie to spojrzenie.

Nie czekajac na odpowiedz, ktorej i tak wiedzial, ze sie nie doczeka, usiadl w fotelu i rozlozyl przed soba swoje rzeczy. Zauwazyl stojaca naprzeciw Severusa pusta szklanke z odrobina bursztynowego alkoholu na dnie. Udajac, ze jej nie dostrzegl, otworzyl ksiazke, rozwinal pergamin i zabral sie za czytanie.

W tym samym momencie uslyszal prychniecie, a zaraz po nim kilka niezrozumialych slow, ktore Snape mruknal pod nosem.

Harry uniosl glowe i spojrzal wprost w napierajace na niego czarne oczy.

- Co? Mowiles cos? - zapytal niewinnie, chociaz czul, jak w srodku drzy caly.

Severus wygladal przez chwile tak, jakby zul cytryne i nie potrafil jej wypluc. Jakby walczyl ze soba. Jakby chcial cos powiedziec, ale... predzej sie udusi niz to zrobi.

W koncu parsknal i odwrocil glowe.

Harry zmarszczyl brwi.

- Chcialbys o czyms porozmawiac, Severusie? - Nie dawal za wygrana. Zaintrygowalo go zachowanie mezczyzny i nie pozwoli tak latwo sie zbyc.

Severus ponownie wbil w niego plonace gniewem spojrzenie.

- O czym? - warknal. - O twoich 'cudownych' przyjaciolach? O kolejnym meczu, ktory slynny Wybraniec musi wygrac, bo inaczej zostanie zrzucony z piedestalu i przestanie byc wielkim idolem? Czy moze o twoim zapchlonym ojcu chrzestnym?

Harry, w ktorym kazde slowo Severusa wzbijalo coraz wieksze i coraz bardziej spietrzone fale gniewu, zerwal sie z fotela i syknal:

- Nie chce o nim rozmawiac!

Oczy Snape'a zablysly.

- A wiec porozmawiamy wlasnie o nim - wysyczal jadowicie. - Podobno moge z toba rozmawiac o wszystkim.

Harry zacisnal drzace piesci. Nie mial pojecia, co sie dzieje. Czul sie tak, jakby nagle zostal wrzucony w wir, ktory porwal go ze soba i nie pozwalal wyhamowac.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату