- Co cie dzisiaj ugryzlo? - zapytal, walczac ze soba, aby sie uspokoic i wyrownac oddech. - Odkad tylko przyszedlem zachowujesz sie... dziwnie.
Snape nie odpowiedzial. Jego oczy wydawaly sie jeszcze ciemniejsze niz zwykle. Usmiechnal sie szyderczo i wycedzil:
- Jestem niemal pewien, ze gdybys w zeszlym roku uczyl sie tak samo pilnie, wszystko potoczyloby sie inaczej. Gdybys z taka sama determinacja przykladal sie do Oklumencji, twoj zapchlony kundel nadal by... - urwal, kiedy Harry trzasnal piescia w stol. Szklanka przewrocila sie i spadla na podloge, roztrzaskujac sie.
Gryfon czul, jak wir unosi go ze soba i probuje rozedrzec na strzepy. Odwrocil sie gwaltownie w strone drzwi.
Nie zostanie tu ani chwili dluzej! Nie bedzie sluchal tego, co ten...
Zdolal zrobic zaledwie krok, kiedy poczul reke Snape'a chwytajaca jego ramie.
- Zostaw mnie! - krzyknal, szarpiac sie i uwalniajac z uscisku. Ruszyl ku drzwiom, nie ogladajac sie za siebie.
Nie chcial na niego patrzec! Nie chcial juz nigdy wiecej...
Zdolal dotrzec do wyjscia, lecz zanim siegnal do klamki, poczul oplatajace go od tylu ramiona. Mezczyzna naparl na niego i przycisnal go do drewnianej powierzchni. Owinal rece wokol jego pasa i klatki piersiowej i przywarl do jego plecow, zanurzajac twarz w rozczochranych wlosach.
- Pusc! - Harry szarpnal sie, probujac sie uwolnic, ale nie byl w stanie, uwieziony pomiedzy chlodnym drewnem i rownie chlodnym cialem za soba.
Wtedy tez uslyszal zachrypniety szept tuz przy swoim uchu:
- Cicho, Potter. Uspokoj sie.
Harry czul buzujaca w zylach i szumiaca w uszach krew.
- Jak mogles, ty draniu? Jak mogles powiedziec, ze... - urwal, kiedy jego glos zaczal sie zalamywac.
- Ciii, juz dobrze. To niewazne. Zapomnij o tym...
...Harry nie wiedzial, ile czasu uplynelo. Wiedzial jedynie, ze przez caly czas slyszal ten cichy, kojacy glos przy swoim uchu. Czul cieply oddech owiewajacy mu szyje i dlonie gladzace jego napiety brzuch, wslizgujace sie pod koszule i dotykajace rozgrzanej skory.
Uslyszal westchnienie. Oddech przyspieszyl. Cialo za nim naparlo mocniej. Chlodne dlonie sunely po skorze, jakby uczyly sie na pamiec kazdego zaglebienia.
To bylo takie... niesamowite. Inne.
Harry zamknal oczy i odwrocil glowe na bok, chcac wyrazniej slyszec te zduszone westchnienia. Wtedy Severus oderwal sie od niego i zaciskajac reke na jego nadgarstku, bez slowa poprowadzil go do fotela. Opadl na niego i przyciagnal Harry'ego do siebie. Chlopak nie opieral sie. Usiadl na jego kolanach, nie spuszczajac wzroku z wbitych w siebie, plonacych oczu.
Nie bylo w nich juz sladu po gniewie. Zastapilo go pragnienie.
Harry oparl sie kolanami o siedzisko, chcac przysunac sie blizej, i wtedy poczul
Spojrzal wprost w plonace oczy, czujac jednoczesnie, jak dlon mezczyzny sunie po jego udzie w strone krocza. Mistrz Eliksirow oblizal wargi i zerknal w dol. Harry nie musial patrzec. Wiedzial, ze takze jest twardy. W tej chwili wolal przygladac sie z absolutna fascynacja zaczerwienionej twarzy Snape'a. Mezczyzna wygladal jak ktos na granicy eksplozji. Jego oczy slizgaly sie po ciele Harry'ego, a dlonie niemal drzaly w chorobliwym pragnieniu spelnienia.
I wtedy Harry zrozumial.
Severus pragnal go od samego poczatku. Od kiedy tylko sie tutaj zjawil. Pragnal go juz w srode. A kiedy zrozumial, ze Harry nic mu nie da, przesunal jego szlaban na piatek, poniewaz nie mogl juz wytrzymac. Dlatego sie tak zachowywal. Dlatego byl taki zly i uszczypliwy, kiedy Harry - kolejny juz raz - zjawil sie z ksiazkami.
Poniewaz woli byc dla niego wredny, woli go zranic, woli sie z nim poklocic, niz... poprosic.
I swiadomosc tego, ze ten zamkniety w sobie, wiecznie opanowany czlowiek pragnie go tak bardzo, iz niemal drzy... sprawila, ze Harry poczul, jakby wewnatrz niego otworzyla sie tama i zalala jego cialo tonami goraca. Krew w jego zylach zaczela wrzec, a przed oczami rozblysly iskry.
Poprzez szum w uszach uslyszal zachrypniety szept:
- Dam ci pozniej eliksir, ktory zlagodzi...
Ale Snape nie musial mu tego mowic, poniewaz dlonie Harry'ego powedrowaly juz do rozporka. Uniosl sie na kolanach, pozwalajac, by Severus zsunal odrobine jego spodnie i slipy, w tym samym czasie, w ktorym Harry uwolnil spod materialu twardego, pulsujacego z pragnienia penisa mezczyzny. Jego serce zadudnilo, a oczy pieszczotliwie objely go wzrokiem i Harry juz wiedzial, ze nic, absolutnie nic nie jest wazniejsze.
