Nie otrzymal odpowiedzi. Jak zwykle.
Westchnal gleboko, schowal kamien i poczlapal do lazienki.
***
Jego podejrzenia okazaly sie sluszne. Hermiona i Ron nie byli zachwyceni informacja, ze Harry zostaje na swieta w Hogwarcie. I to zupelnie sam.
- Daj spokoj, przeciez mozemy zostac z toba. Poprosze mame i tate, zeby przyjechali. Dotrzymamy ci towarzystwa. Na pewno beda zachwyceni mozliwoscia spedzenia Gwiazdki w Hogwarcie.
- Nie, Ron. - Harry powtorzyl to juz chyba piaty raz z rzedu. - Dumbledore powiedzial, ze nigdy sie na to nie zgodzi, poniewaz nie chce psuc swiat twojej rodzinie. Zreszta, co powiedzieliby Bill i Charlie? Tak rzadko maja okazje odwiedzic dom, a ty chcesz ich zmusic do spedzenia swiatecznej kolacji z ich starymi nauczycielami, ktorzy zostana w Hogwarcie. A Fred i George? Watpie, ze beda zachwyceni idea siedzenia przy jednym stole ze Snape'em. - Ron skrzywil sie na te slowa. Najwyrazniej sam takze nie byl ta wizja zachwycony.
- Ale moglibysmy w takim razie zostac tylko my.
- Nie! Nie chce psuc wam swiat. Powinniscie spedzic je z rodzina. Dam sobie rade. Naprawde. Miewalem juz gorsze swieta. - Zrozumial, jak to zabrzmialo, wiec szybko postaral sie to naprawic szerokim usmiechem. - To tylko kilka dni. Poradze sobie.
Hermiona, ktora przez wieksza czesc rozmowy nie odzywala sie i tylko patrzyla na Harry'ego z niepokojem i wspolczuciem, westchnela i poslala mu smutny usmiech.
- Masz racje, Harry. Moi rodzice nie moga przyjechac do Hogwartu, a chcialabym spedzic te swieta razem z nimi. - Spojrzala z obawa na Rona, ale chlopak nie skomentowal tego, wpatrujac sie z przygnebieniem we wlasne dlonie. - Ostatnie spedzilam z wami, a robi sie coraz niebezpieczniej. Wiecie, o co mi chodzi. Mozemy juz nie miec pozniej okazji... - Spuscila glowe, jakby zaklopotana swoimi slowami.
Ron zerknal na nia, wygladajac na pokonanego.
Hermiona miala racje i dobrze o tym wiedzieli.
To moga byc pierwsze i... ostatnie swieta, ktore Harry bedzie mial szanse spedzic z Severusem. I zrobi to! Nie zmarnuje tej szansy! Mial juz w glowie zarys planu, jak zmusic do tego mezczyzne, poniewaz, znajac go, bedzie bronil sie przed tym rekami i nogami, a mozliwe, ze takze zebami. Ale w koncu da za wygrana. Harry byl o tym tak mocno przekonany, iz nic nie bylo w stanie oslabic jego pewnosci.
Po poludniu dostali wiadomosc od Tonks, ktora chciala sie z nimi spotkac i omowic szczegoly imprezy. W koncu zostaly do niej tylko trzy dni. Dowiedzieli sie, ze zabawa odbedzie sie w Gospodzie Pod Swinskim Lbem, poniewaz Trzy Miotly sa zbyt zatloczone i nie uda sie wynajac tam calej sali tylko dla nich. Kiedy wymienili pomiedzy soba sceptyczne spojrzenia, Tonks zapewnila, ze osobiscie wszystko przyozdobi i nie poznaja tego miejsca. Teren zostanie otoczony bariera ochronna stworzona przez Dumbledore'a i nauczycieli, wiec nie bedzie mozliwosci oddalenia sie za bardzo od karczmy. Oczywiscie, bedzie mozna odejsc na pewna odleglosc i schronic sie w stojacych na tylach szopach, gdyby ktos zapragnal nieco prywatnosci. Mowiac to, rozesmiala sie i mrugnela do nich porozumiewawczo, sprawiajac, ze Ron zaczerwienil sie az po czubki wlosow, Hermiona dostala ataku kaszlu, a Harry wbil wzrok w lawke, zagryzajac warge i probujac sie nie rozesmiac. Dopiero kiedy widzial tego typu reakcje dwojki swoich najlepszych przyjaciol, dostrzegal te ogromna przepasc, ktora istniala pomiedzy nimi. Gdyby tylko dowiedzieli sie o tym, co on i Severus...
Och, wolal sobie tego nie wyobrazac. Wiedzial jedynie, ze absolutne zdruzgotanie byloby pierwsza reakcja. Pozniej mogloby byc tylko gorzej.
Po spotkaniu z Tonks
