zlapala ich McGonagall i kazala pomoc przy rozwieszaniu dekoracji swiatecznych na bloniach. Hagrid przyciagnal najwieksza choinke, jaka w zyciu widzieli. Ustawienie jej i ubranie zajelo im cale popoludnie i wieksza czesc wieczoru. Profesor McGonagall wydawala sie mniej surowa niz zwykle i mozna byloby nawet pokusic sie o stwierdzenie, ze byla dla nich wyjatkowo mila. Widocznie jej rowniez udzielil sie swiateczny nastroj. Nawet, gdy Ron przez przypadek podpalil czubek choinki, spojrzala jedynie na niego z politowaniem, pokrecila glowa i szybko ugasila ogien.
Kiedy Harry wrocil w koncu do dormitorium, byl jeszcze bardziej wykonczony niz poprzedniego dnia. Ale nie przeszkodzilo mu to zerknac do mapy. Na szczescie tym razem Severus byl sam. Harry tak dlugo wpatrywal sie w kropke przemieszczajaca sie po pergaminie, az w koncu zasnal.
Obudzil sie w srodku nocy. Nadal mial na sobie ubranie, a obok niego na poduszce lezala mapa.
Pieknie, nie dosc, ze zasnal w ubraniu, to na dodatek nie byl w lazience. Wstal, przetarl obolaly kark i przeciagnal sie, postanawiajac wziac prysznic i przebrac sie, zanim ponownie pojdzie spac. Siegnal po mape i bezwiednie zerknal na kwatery Severusa.
Nie bylo go w nich. Wygladalo na to, ze znowu spedzal cala noc w laboratorium. Kiedy on sypia? Przeciez nie moze wciaz tak ciezko pracowac.
Harry westchnal i siegnal po rozdzke, aby wyczyscic mape, ale jego uwage przyciagnal ruch w samym rogu pergaminu. Wytrzeszczyl oczy, czujac, jak jego serce gwaltownie przyspiesza.
Severus.
I Nott.
Szli razem korytarzem w lochach. Wygladalo, jakby skads wracali.
Harry poczul nagly przyplyw wscieklosci i rozczarowania. W ostatniej chwili powstrzymal sie, by nie podrzec mapy.
Jak on mogl?! Co oni robili razem w srodku nocy? Gdzie byli? Dlaczego Snape chodzil gdzies z Nottem po nocach, a jemu nigdy nie pozwolil zostac? Dlaczego?!
Sledzil ich tak uwaznie, jakby chcial wskoczyc w mape i znalezc sie tam, gdzie oni. Kiedy doszli do gabinetu Snape'a, przystaneli na chwile.
Harry zagryzl warge.
Prosze, nie wchodzcie tam, nie wchodzcie!
Nott poruszyl sie i zaczal przemieszczac w strone dormitorium Slizgonow, a Snape wszedl do swego gabinetu.
Harry poczul ulge. Ale niemal natychmiast zostala ona zepchnieta do kata przez gorzkie poczucie zdrady, ktore wybuchlo w jego sercu i umysle. Jego rece drzaly, kiedy odkladal mape. Zacisnal je w piesci i sprobowal poskladac mysli. Ale co tu bylo do skladania? Snape wloczyl sie nocami z jakims wstretnym Slizgonem, ktorego ojciec byl Smier...
Harry rozszerzyl oczy.
Czyzby tu chodzilo o to? Czyzby to bylo takie proste?
Niemozliwe.
Zacisnal powieki i westchnal gleboko, probujac pozbyc sie pragnienia zamordowania zarowno Severusa, jak i Notta.
Musi to wyjasnic. Jutro podczas szlabanu zapyta o to Snape'a. Jezeli nie ma niczego na sumieniu, to powie mu prawde. Ale jezeli bedzie klamal...
Westchnal jeszcze raz, wstal i poszedl do lazienki.
***
