Westchnal gleboko i zmusil sie, aby oderwac wzrok od Severusa i spojrzec w ogien.

Juz niedlugo je zdobedzie. Wiedzial, ze jest coraz blizej. Wyczuwal to calym soba.

***

- Och, spojrz na to! 'Przeplatana mocnym jak stal wlosem jednorozca hebanowa raczka, specjalnie selekcjonowane witki Topoli Drzacej, blisko spokrewnionej z Wierzba Bijaca, ktore sprawia, ze nikt cie nie zatrzyma.' Och, jest piekna... - wyszeptal Ron, wpatrujac sie jak urzeczony w znajdujaca sie na wystawie sklepu z wyposazeniem do Quidditcha miotle z najnowszej serii Nimbusa, o dzwiecznej nazwie Promien.

Harry przytaknal, chociaz i tak wolal swoja Blyskawice. Zaczynal byc juz zmeczony chodzeniem po Hogsmeade z Ronem i probowal cos wymyslic, aby sie od niego uwolnic. Hermionie juz sie to udalo. Skorzystala z nadarzajacej sie okazji i zaszyla sie w pierwszej ksiegarni, ktora napotkala. Ale Harry nie moglby zrobic czegos takiego. Wciaz byl obserwowany przez chodzacego za nim jak cien profesora Flitwicka, ktorego zadaniem byla chronienie go podczas pobytu na przedswiatecznym zakupach w wiosce czarodziejow.

Harry westchnal z frustracja i rozejrzal sie po wypelnionych czarownicami, czarodziejami i uczniami Hogwartu ulicach miasteczka. Snieg proszyl tak gesto, jakby postanowil zasypac kazda dostepna powierzchnie, tworzac trudne do przebycia zaspy. Co jakis czas do uszu Gryfona docieraly spiewane przez kolednikow swiateczne piosenki, ale nie potrafil wypatrzyc ich zrodla w otaczajacej go scianie bialego puchu.

- Wejdzmy do srodka! - krzyknal Ron i wpadl do sklepu. Harry westchnal z rezygnacja i poczlapal za nim. Kiedy byli juz wewnatrz, dolaczyl do nich takze profesor Flitwick, usmiechajac sie z zaklopotaniem do Harry'ego. Widocznie jemu takze nie podobalo sie chodzenie krok w krok za Potterem. Ale nie mogl przeciez zlamac nakazu dyrektora.

Harry odwrocil sie tylem do niego i zacisnal zeby z bezsilnej zlosci. Jak mial, do diabla, w takich warunkach kupic prezent dla Snape'a? Szczegolnie, ze nawet nie wiedzial, co chcialby mu dac. Dlatego potrzebowal troche czasu w samotnosci, aby mogl wybrac cos w spokoju i nie bac sie, ze wszyscy zaczna go wypytywac 'dla kogo to?'.

Spojrzal tesknie w okno i zamrugal, widzac przechodzaca obok sklepu potezna sylwetke Hagrida. W jego umysle zaplonela lampka. Nie zwracajac uwagi na grzebiacego wsrod szat do Quidditcha Rona, wypadl ze sklepu, posliznal sie na sniegu i wpadl prosto w futrzane palto pololbrzyma.

- Uwazaj, Harry, bo jak rypniesz w ten snieg, nie bedzie co zbierac - usmiechnal sie Hagrid, stawiajac go prosto i poklepujac po plecach, co poskutkowalo tym, ze Harry mial wrazenie, jakby jego pluca sie przemiescily.

- Moge troche pochodzic z toba po Hogsmeade? - wypalil Harry, slyszac tupot biegnacego za nim profesora od Zaklec. - Mam kilka rzeczy do kupienia, a Rona nie mozna stad odciagnac - wyjasnil, wskazujac kciukiem za siebie.

- Och, Potter - sapnal Flitwick, zatrzymujac sie przy Gryfonie. - Nie mozesz wykonywac takich gwaltownych zrywow. Utrudniasz mi zadanie. Och, witaj, Hagridzie.

- Dobry, psorze. Harry poprosil mnie o eskorte. To chyba nie problem?

Flitwick spojrzal z dolu na pololbrzyma i skrzywil sie:

- Ale postaraj sie go nie zgubic po drodze. I odprowadz pozniej do Hogwartu. I tak mam juz po dziurki w nosie tych zasp - wymamrotal nauczyciel, odwracajac sie i oddalajac swoim charakterystycznym, kaczym chodem.

Harry wyszczerzyl sie do przyjaciela.

- Wielkie dzieki.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату