Sam juz sie wystarczajaco ukarales. Mam nadzieje, ze dobrze zapamietasz te lekcje. - Harry skinal glowa, zbyt zaszokowany, aby wydusic z siebie chociaz slowo. - Ale to nie zmienia faktu, ze i tak zloze na nia raport do dyrektora za to, ze swiadomie narazila cie... was na niebezpieczenstwo. Chyba to rozumiesz? - Harry ponownie pokiwal glowa. Wiedzial, ze ma szeroko otwarte oczy, ale nie potrafil sie powstrzymac. Byl absolutnie zszokowany.

Nadal moze grac w Quidditcha? Sekret Luny i Tonks jest bezpieczny? I Snape nie ma do niego zadnych pretensji o to, co mu powiedzial? O tym, jak bardzo pragnie, aby go pocalowal? Nie wspominal o tym ani slowem, jakby zlozyl to po prostu na garb zamroczenia alkoholowego. Wszystko... wszystko jest juz dobrze?

Wpatrywal sie w ciemne oczy Snape'a, poszukujac w nich jakiegos haczyka, ale nic nie dostrzegal. Wygladalo na to, ze... to wszystko... naprawde...

Poczul, ze do jego serca wlewa sie cieplo. Nie, nie cieplo. Goraco. Nie umial sie opanowac. Szarpnal sie do przodu i przywarl do wysokiego, chlodnego ciala, owijajac ramiona wokol Severusa i przyciskajac sie do niego z taka sila, jakby chcial zgniesc w tym uscisku kazda zla mysl i kazda nieznosna lze.

- Dziekuje - wyszeptal, nie potrafiac powstrzymac radosci w swoim glosie i usmiechu, ktory wyplynal na jego wargi i nie chcial juz ich opuscic.

Czul przyprawiajacy go za kazdym razem o zawroty glowy intensywny, ziolowy zapach Severusa, czul szorstkosc jego szaty, ktora drapala go w policzek, slyszal spokojne bicie jego serca i wiedzial, ze tu jest jego miejsce. Dokladnie tu, przy nim, w tych chlodnych ramionach, ktore oplataly go teraz powoli, jakby niepewnie... i takze przyciagaly do siebie.

Harry zacisnal powieki i po prostu wtulal sie w ciemnosc, otoczony zapachem i oddechem Snape'a. I marzyl tylko o tym, aby mogl zostac tak juz na zawsze. Wiedzial, ze nie cofnalby niczego, co zrobil, nie zmienil zadnego swojego wyboru, ktory doprowadzil go az tutaj, do tego miejsca. Ze kazda decyzja, kazda cena, ktora zaplacil, byla tego warta. I zawsze bedzie.

- Czy teraz pojdziesz spac? - uslyszal cichy glos tuz nad swoja glowa. Mruknal cos w odpowiedzi, wtulajac sie glebiej w ramiona Severusa. - Potter, zadalem ci pytanie. - Glos stal sie nieco ostrzejszy i Harry westchnal z rezygnacja. Lepiej nie wystawiac na probe cierpliwosci Severusa. Poza tym znajdowali sie przeciez w Pokoju Wspolnym Gryffindoru. Snape moze i rzucil na nich jakies maskujace zaklecia, ale to nadal nie bylo zbyt bezpieczne miejsce.

Harry westchnal jeszcze raz, puscil Severusa i odsunal sie, spogladajac na niego z usmiechem.

- Pojde - odparl cicho, siegajac po dlon mezczyzny i przysuwajac ja do swoich ust. - Pojde, oczywiscie. Juz zaraz. Tylko... - wymamrotal, po czym zamilkl i po prostu pocalowal chlodne palce. Opuscil powieki i calowal. Calowal opuszki palcow, knykcie, szorstka, poprzecinana bliznami i stwardnieniami skore wewnetrznej strony dloni. I nie potrafil przestac. Przepelniala go taka radosc i wdziecznosc, ze nie bylby jej w stanie wyrazic nawet tysiacami pocalunkow. - Dziekuje - wyszeptal jeszcze raz, calujac po raz kolejny opuszki palcow. Uniosl powieki i spojrzal we wbite w siebie, migoczace oczy Severusa.

Tak, widzial w nich blask. Teraz jeszcze wyrazniejszy niz przedtem. I znacznie blizszy. Severus oblizal wargi i lagodnie wyciagnal dlon z uscisku Harry'ego.

- Wystarczy juz, Potter. Miales isc spac.

Harry zmusil sie, aby puscic jego reke.

- A tak. Juz. Spac. Jasne. - Usmiechnal sie szeroko i zrobil kilka krokow w tyl.

Och, i tak wiedzial, ze nie zasnie. Czul sie zbyt szczesliwy, a to uczucie plonelo w nim i nasycalo go energia. Wydawalo mu sie nieprawdopodobne, ze jeszcze chwile temu rozklejal sie na tej kanapie, a teraz mial wrazenie, ze niewiele dzieli go od podskakiwania.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату