sie w tej chwili absurdalnie nieprawdopodobny, ale po tym, co wydarzylo sie ostatnio i co Harry teraz zrozumial, zaczynala kielkowac w nim nadzieja.
Zastanawial sie, jakby to bylo poczuc zaciskajace sie na glowce cieple wargi i goracy jezyk slizgajacy sie po trzonie... Nikt mu nigdy czegos takiego nie zrobil. A sadzac po reakcjach Snape'a, kiedy Harry robil to jemu, musialo to byc zniewalajace uczucie. Moze Severus tego nie robi, bo nie wie, ze Harry by tego chcial? Do tej pory, za kazdym razem, kiedy czegos pragnal, w jakis sposob dawal mu to do zrozumienia. Oczywiscie nie byl idiota i wiedzial, ze byly pewne rzeczy, ktorych Severus nigdy by mu nie dal, ale po ostatniej nocy Harry musial zweryfikowac kilka swoich pragnien i odkryl, ze niektore z nich zaczely pojawiac sie w jego zasiegu. I naprawde bylby idiota, gdyby nie sprobowal ich zdobyc.
A wiec postanowil. Bedzie musial w jakis sposob pokazac Severusowi, ze takze chcialby poczuc jego usta i jezyk na swoim penisie.
Merlinie, juz sama ta mysl doprowadzala go do szalenstwa.
Potrzasnal glowa, usilujac wyrzucic z niej obraz czarnych wlosow muskajacych jego uda i tych cienkich warg, otwierajacych sie na przyjecie blyszczacej glowki jego penisa.
Cholera!
Teraz juz naprawde zaczal miec problemy z oddychaniem i z przestrzenia w spodniach.
Przewrocil sie ponownie na plecy, otwierajac oczy i biorac gleboki oddech.
Jezeli glebiej sie nad tym wszystkim zastanowic, to przeciez on takze nauczyl sie od Severusa wielu rzeczy. Pamietal swoja poczatkowa niesmialosc, kiedy nie potrafil przy Severusie wydukac nawet jednego sensownego zdania. To, co odkryl po wypiciu eliksiru, calkowicie zmienilo jego stosunek do tego mezczyzny. Zniknela cala zajadlosc i arogancja, z ktora zazwyczaj z nim rozmawial. Za kazdym razem, kiedy widzial Snape'a, czul sie zawstydzony i zazenowany, a to wcale nie pomagalo w prowadzeniu przynajmniej znosnej konwersacji. Ale przez caly ten czas nauczyl sie pewnego rodzaju bezczelnosci. Uodpornil sie na jego zlosliwe uwagi i potrafil na nie odpowiadac. Stal sie pewniejszy siebie. Pozwalal sobie na coraz wiecej, posuwal sie do przodu, balansujac na cienkiej linie, a kiedy z niej spadal... zawsze w jakis sposob udalo mu sie jej zlapac.
W zasadzie to bylo dziwne. Teraz, kiedy wracal pamiecia do kilku takich sytuacji, ktore mialy ostatnio miejsce... zauwazyl pewien schemat. Za kazdym razem, kiedy probowal uciec albo oddalic sie... Severus go zatrzymywal. Zawsze. Nigdy nie pozwalal mu sie wymknac, tak jakby probowal za wszelka cene utrzymac go przy sobie, jakby przywiazal go do siebie na niewidzialnej smyczy, ktora tylko czasami poluzowywal, a kiedy Harry za bardzo sie oddalal, natychmiast przyciagal go do siebie z powrotem.
Nie mial pojecia, dlaczego do jego glowy wkradly sie takie mysli. Ale cieszyl sie z nich. Wiedzial, ze to cos oznacza, ale nie odwazal sie na razie wyciagac zadnych pochopnych wnioskow. Mial tylko wrazenie, jakby otrzymal dodatkowa line pod druga stope, aby zawsze mogl utrzymac rownowage. Bo teraz juz wiedzial... no, podejrzewal... ze Severus go zatrzyma. A to bylo mile uczucie. Tak samo mile, jak swiadomosc, ze Severus uczy sie od niego tych wszystkich gestow. Nawet pomimo tego, ze Harry sam nie byl zadnym specjalista od czulosci.
Przez pierwsze jedenascie lat swojego zycia nie otrzymal ani jednego pocalunku, ani jednego przytulenia, ani jednego cieplego slowa. Wtedy myslal, ze tak ma byc. Ze nie zasluguje na to. Mogl tylko obserwowac, jak ciotka Petunia glaszcze, tuli i caluje swojego 'kochanego Dudziaczka' i zastanawiac sie, jakby to bylo samemu to poczuc. Ale szybko porzucal takie mysli, uwazajac, ze skoro tego nie dostaje, to najwyrazniej naprawde na to nie zasluguje. Dursleyowie zawsze mu to wmawiali. Ze jest do niczego, ze nic mu sie nie nalezy. I Harry nawet nie probowal po to siegac, wiedzac, ze to wszystko nie jest dla niego.
Ale potem znalazl sie w Hogwarcie. Miejscu pelnym rozesmianych, sympatycznych ludzi, ktorzy wmawiali mu z kolei, ze zasluguje na wszystko, co najlepsze. I trafil w ramiona pani Weasley, ktora pokazala mu, jak to jest czuc sie kochanym, jak to jest czuc bliskosc i cieplo. I byla tez Hermiona, ktora przytulala go przy kazdej mozliwej okazji. I kazdy najdrobniejszy gest, ktory otrzymywal,
