twarz. I wygladalo na to, ze jego czesc przeskoczyla w jakis sposob takze na Snape'a, poniewaz kaciki jego ust drgnely, a w oczach rozblyslo cos niezwykle stymulujacego.
I Harry wiedzial, ze jest jedyna osoba, ktora potrafi go zaskoczyc i rozbawic jednoczesnie. A ta swiadomosc sprawila, ze poczul w piersi bardzo przyjemne cieplo.
Szczescie.
* 'Hanging by a moment' by Lifehouse
--- rozdzial 38 ---
38. Knowing me, knowing you
Czesc 2
Zwiazek z Severusem Snape'em nie przypominal zwyczajnego zwiazku. Wytrzymac w nim potrafil jedynie ktos, kto rowniez nie byl zwyczajny.
Harry Potter nie byl.
Od czasu narodzin zaczal przejawiac niezdrowe inklinacje w kierunku bycia kims naprawde niezwyklym. Najpierw, jako roczne niemowle, pokonal najpotezniejszego i najniebezpieczniejszego czarodzieja na swiecie, a pozniej, jakby tego bylo malo, okazalo sie, ze potrafi rozmawiac z wezami i jest czarodziejem, ktorego imie zna kazdy, kto ma jakakolwiek stycznosc z magia, nawet jezeli polega ona jedynie na wyciaganiu krolika z kapelusza albo krojeniu ludzi na kawalki.
Nie mozna powiedziec, ze Harry Potter nie probowal byc normalnym chlopcem. Bardzo wiele kosztowalo go ciagle przekonywanie samego siebie, ze jest tak zwyczajny, jak bloto posniegowe zalegajace kazdej zimy na ulicach Londynu. Ale wygladalo na to, ze jakis wyjatkowo zlosliwy gen albo tez wyjatkowo zlosliwy duch postanowil do tego nie dopuscic. Tak wiec Harry, calkowicie wbrew sobie, ciagle wiklal sie w sytuacje, ktore sprawialy, ze stawal sie coraz bardziej niezwyczajny. Na pierwszym roku w Hogwarcie stoczyl walke z poplecznikiem Tego, Ktorego Imienia Nie Wolno Wymawiac i w niezwykly sposob udalo mu sie go pokonac. Pozniej odkryl, ze zna mowe wezy, nawet walczyl z jednym, wyjatkowo wielkim i paskudnym, a na dodatek potrafiacym zabijac ofiary jedynie za pomoca wzroku i wyszedl z tego calo. Pozniej spotkal swojego ojca chrzestnego, ktory najwyrazniej wolal byc psem, i rownie szybko go stracil, walczyl z demonami potrafiacymi wyssac dusze, bral udzial w najniebezpieczniejszym czarodziejskim turnieju swiata, gdzie walczyl ze smokiem i calym zastepem roznego rodzaju stworow, ktorych jedynym celem bylo pozarcie go albo rozerwanie na strzepy. Pojedynkowal sie z samym Czarnym Panem i po raz kolejny wyszedl z tego calo i tak dalej, i tak dalej. Pozniej odkryl, ze jest gejem, a jeszcze troche pozniej, ze kocha sie w najgrozniejszym, najobrzydliwszym i najbardziej znienawidzonym nauczycielu w calej szkole. Po wszystkim, co przeszedl, taki zwiazek nie powinien byc dla niego zbyt wielkim problemem. A jednak.
Jednak, gdyby Harry Potter nie byl Harrym Potterem, zwiazek ten prawdopodobnie w ogole nie mialby racji bytu. I tylko on potrafil sie w nim odnalezc na tyle, aby udalo sie go utrzymac. Harry Potter nie moglby przeciez chodzic ze swoja druga polowka na spacery przy swietle ksiezyca, trzymajac sie za rece, odrabiac razem lekcje, wybierac sie do Hogsmeade na randki, planowac dzieci i wspolna przyszlosc. Cos takiego moglby robic Ernie Macmillan albo Michael Corner - normalne osoby, ktore nie posiadaly 'genu niezwyczajnosci'.
Nie, Harry Potter preferowal ciagla niepewnosc, strach, nerwowa atmosfere, klujace riposty, klotnie, szarpanine, walke o najdrobniejszy gest, ujarzmianie, poddanstwo, toksycznosc, niebezpieczenstwo i najlepszy seks na swiecie. Coz, trudno powiedziec, czy to ostatnie nie przewazalo, prawda jest jednak taka, ze nie potrafilby odnalezc sie w calkowicie normalnym zwiazku. Nie oznacza to jednak, ze nie pragnal czulosci, o nie. Ta byla dla niego niezwykle wrecz wazna, ale nie przywykl do otrzymywania jej gratis. Miala o wiele pelniejszy smak, jezeli mogl o nia powalczyc. A jak cala jego przeszlosc wskazuje, przywykl do walki jak ryba do wody i gdyby mu jej zabraklo, szybko popadlby w stagnacje i znalazlby sobie kolejny staw pelen swiezutkiej wody gotowej tylko na to, aby troche ja skotlowac.
Nie mozna jednak powiedziec, ze nie pragnal spokoju, odpoczynku ani poczucia bezpieczenstwa. Tak jak powracajacy z morza marynarz, ktory po przywitaniu sie z zona i dziecmi oraz wypiciu paru piw, zaczyna z tesknota wpatrywac sie w morze, tak Harry Potter pragnal, owszem, pragnal tego wszystkiego, nawet bardzo, ale na dluzsza mete, co tu duzo mowic, nie
