calonocnych spotkan. Harry'emu bylo przykro z tego powodu, szczegolnie, ze po tym, co wydarzylo sie dzisiejszej nocy, podejrzewal, iz teraz wszystko sie zmieni i bedzie wygladac zupelnie inaczej. I mial szczera nadzieje, ze bedzie to zmiana na lepsze.

Ponownie spojrzal w lustro i sprobowal wygladzic zagniecenia na ciemnogranatowej przylegajacej do ciala bluzce, uszytej z miekkiego, przyjemnego w dotyku materialu i ozdobionej bialymi paskami oplatajacymi przeguby troche zbyt dlugich rekawow. Dopasowal do tego rownie ciemne, granatowe spodnie z materialu przypominajacego nieco dzins, ale znacznie gladszego w dotyku, i czarne buty.

Wydawalo mu sie, ze prezentuje sie dobrze, ale brak jakiegokolwiek potwierdzenia sprawial, iz wcale nie byl tego taki pewien. Chcial po prostu ladnie sie ubrac. To mial byc w koncu wyjatkowy wieczor. Mial nadzieje, ze i tym razem Snape to doceni. W koncu czekal na te chwile przez caly dluzacy mu sie niemilosiernie dzien.

Severus nie pojawil sie na zadnym posilku, a Harry zostal jeszcze przed obiadem zaprzegniety przez profesor McGonagall do czyszczenia Wielkiej Sali po sylwestrowych fajerwerkach. Po poludniu udal sie w odwiedziny do Hagrida. Przy pozegnaniu oznajmil, ze nie przyjdzie na kolacje, poniewaz jest zmeczony po poprzedniej nieprzespanej nocy i chcialby sie wczesniej polozyc.

Kilka razy przygladzil sterczace na wszystkie strony wlosy, co okazalo sie, jak zwykle, calkowicie bezskutecznym dzialaniem, po czym usmiechnal sie do swojego odbicia w lustrze, zlapal torbe, do ktorej zapakowal wczesniej pizame i kosmetyki wraz z Mapa Huncwotow. Zarzucil na siebie peleryne niewidke i, przelykajac zdenerwowanie oraz niecierpliwy uscisk w zoladku, zszedl do lochow.

Kiedy zatrzymal sie przed drzwiami, byl juz tylko chodzacym klebkiem nerwow. Nie wiedzial, czego moze sie spodziewac. Co prawda Severus zachowywal sie wczoraj, kiedy Harry opuszczal jego komnaty, wyjatkowo... hmm, mozna by powiedziec, ze uprzejmie, gdyby to slowo, w polaczeniu z Severusem Snape'em nie stanowilo takiego oksymoronu. No, powiedzmy, ze wyjatkowo... spokojnie. Ale Harry znal go juz na tyle, aby wiedziec jedno - nigdy nie byl w stanie przewidziec jego zachowania, a swiadomosc tego, poza tym, ze niewatpliwie denerwujaca, byla jednoczesnie niezwykle... ekscytujaca.

Podniosl wiec reke, aby dotknac drzwi, ktore, jak zawsze, otworzyly sie samoczynnie, i przeszedl przez gabinet, zdejmujac po drodze peleryne i czujac pelne niecierpliwego oczekiwania drapanie w zoladku. Kiedy wszedl do salonu pograzonego w drgajacych miekko na scianach polcieniach, pierwszym, co zobaczyl, bylo wbite w niego i nieruchome spojrzenie czarnych oczu siedzacego w fotelu i najwyrazniej czekajacego na niego od jakiegos juz czasu Severusa. Mial nieodparte wrazenie, ze kiedy tylko wszedl, spojrzenie stalo sie jeszcze bardziej przenikliwe, a lekki usmiech, ktory pojawil sie na twarzy mezczyzny, wytracil go z rownowagi. Tak samo, jak te niesamowite oczy, ktore zesliznely sie po jego ciele, obejmujac cala sylwetke w niemal fizyczny sposob. Usmiech na twarzy Severusa stal sie szerszy i Harry niemal calkowicie zapomnial, do czego sluza struny glosowe, kiedy zorientowal sie, ze mezczyzna najprawdopodobniej wlasnie... ucieszyl sie na jego widok.

- Ee... - wydukal w koncu. - Dobry wieczor, S-Severusie.

- Dobry wieczor, Potter - odparl spokojnie mezczyzna i Harry mial przez chwile wrazenie, ze zaraz bedzie zmuszony szukac na podlodze swojej szczeki.

Snape mu odpowiedzial. Coz, to bylo... osobliwe.

Jego spojrzenie padlo na zastawiony kilkoma talerzami stolik. Dojrzal pieczonego krolika, rybe w galarecie i chyba... gruszki polane czekolada. Zamrugal, zaskoczony, poniewaz nie przypominal sobie, aby tego typu dania kiedykolwiek zagoscily na stolach uczniow Hogwartu. Wygladalo na to, ze Snape przygotowal wszystko sam.

Kolejna rzecz do odnotowania na liscie 'szokow wieczoru'.

Obok pustych talerzy staly po dwa kieliszki. W jednym znajdowal sie ciemnoczerwony, aksamitny plyn, w drugim jasnozolty, przezroczysty napoj z babelkami.

- Och, to wyglada naprawde smakowicie - powiedzial w koncu Harry, kiedy udalo mu sie pokonac zaskoczenie. Odlozyl na bok peleryne oraz torbe i podszedl blizej, a nastepnie opadl miekko

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату