juz otwieral usta. - To bylo dziecinne, glupie i niebezpieczne, ale musialem. Nie moglem juz tam wytrzymac. Natknalem sie wtedy na Blednego Rycerza. I wszystko skonczylo sie dobrze.
- Zawsze miales wiecej szczescia niz rozumu - prychnal Severus i Harry nie potrafil powstrzymac usmiechu rozbawienia.
- Pozniej juz sie mnie bali i przez wiekszosc czasu zostawiali mnie w spokoju. I do tej pory tak jest. Lubia udawac, ze nie istnieje. To dla nich wygodne - mowil, biorac kolejny kes. - Przynajmniej juz mnie nie nekaja. - Siegnal po kieliszek z winem i wzial kilka orzezwiajacych lykow. Severus takze siegnal po kieliszek. - A wiec widzisz, ze nie musisz sie juz tak o mnie martwic. - Harry wyszczerzyl sie i nie potrafil opanowac parskniecia smiechem, kiedy po tych slowach mezczyzna zakrztusil sie swoim winem.
- Twoje ludzenie sie pochlebia mi - odparl cicho Severus, spogladajac mu prosto w oczy.
- Wiesz, mam bogata wyobraznie - rzucil bezczelnie Harry. - Potrafie sobie wyobrazic wiele rzeczy...
Oczy Snape'a rozblysly zainteresowaniem.
- Na przyklad?
'Na przyklad, jak mnie calujesz...' - pomyslal, ale nie odwazyl sie powiedziec tego glosno. Oblizal wargi i przez chwile po prostu wpatrywal sie w te przyciagajace go, glebokie oczy naprzeciw.
- Na przyklad rzeczy, ktorych nie moge miec...
Severus pokrecil glowa i siegnal po polmisek z ryba.
- Nie mozemy miec wszystkiego - powiedzial, kiedy juz nalozyl sobie i Harry'emu i odstawil talerz z powrotem na stol. W jego glosie zabrzmiala jakas gorzka nuta.
Chlopak zagryzl warge. Rejony, w ktore sie zapuszczal, byly zbyt... grzaskie, dlatego wolal sie wycofac, poki jeszcze mogl. Wzial widelec i zanurzyl go w rybie.
- Wiesz... ze to nasz ostatni wspolny wieczor. I noc - odezwal sie po chwili. Severus spojrzal na niego znad kieliszka.
- I?
- No... chcialem sie tylko upewnic, czy wiesz - powiedzial, rumieniac sie lekko. - Zostana nam tylko szlabany. Moglbys czasami na lekcji... no wiesz, wlepic mi jakis dodatkowy szlaban, zebysmy mogli widywac sie czesciej. - Uniosl glowe i napotkal wbity w siebie wzrok mezczyzny.
- Nie uwazam, aby to byl dobry pomysl - przyznal z powaga Severus. - I tak masz ze mna szlabany dwa razy w tygodniu. Gdybym probowal dac ci ich jeszcze wiecej, mogloby sie to wydac podejrzane, a przynajmniej pociagneloby za soba kilka niewygodnych pytan, a tego nie chcemy, prawda?
Harry westchnal.
- Nie, nie chcemy.
- Grzeczny chlopiec.
Harry zobaczyl krotki rozblysk w oczach Severusa i pozwolil swoim ustom rozciagnac sie w usmiechu, pomimo rozczarowania, ktore poczul.
- W takim razie bede musial czesciej sie masturbowac - odparl wyzywajaco i z satysfakcja zobaczyl, jak brwi mezczyzny wedruja w gore. - Zaczne juz jutro wieczorem. Podejrzewam, ze do tego czasu bede juz zupelnie twardy. Nie dotkniesz mnie przeciez przez... ile? Chyba przez pol dnia... - Nie potrafil juz wytrzymac i rozesmial sie. Severus rzucil mu na wpol rozbawione, na wpol zdumione spojrzenie.
- Bezposredni jak zawsze - mruknal, biorac ostatni kes ryby.
