usta.
- Dzien dobry... Severusie - powiedzial cicho, czujac jak palec mezczyzny lagodnie sie w nim porusza. W odpowiedzi Snape po prostu pochylil sie nizej i przycisnal wargi do jego skroni, szepczac:
- Nic nie mow...
Odchylil sie i przez chwile spogladal na Harry'ego, tak jakby probowal zapamietac jego rozczochrane od snu wlosy, zmruzone, zaspane oczy, jasna, rozgrzana skore i senny usmiech zalegajacy na wargach. Harry odwzajemnial to spojrzenie, pochlaniajac kazdy fragment twarzy przypatrujacego mu sie z uwaga mezczyzny i nie przeszkadzalo mu nawet to, ze widzial ja bardzo niewyraznie.
Tak, to byla prawda. Nie wydawalo mu sie. Po raz pierwszy obudzil sie i obok niego lezal Severus. Po raz pierwszy po przebudzeniu mogl czuc jego bliskosc, mogl widziec jego twarz pochylona nad soba, mogl cieszyc sie tym, ze jest tuz obok, ze nie opuscil go w nocy, jak mial to w zwyczaju. Po raz pierwszy Severus chcial byc przy nim po przebudzeniu i swiadomosc tego sprawiala, ze krew Harry'ego zaczynala krazyc jeszcze szybciej niz dotychczas.
Przesunal dlon z policzka w dol, kierujac ja na cienkie wargi, ktore rozchylily sie pod wplywem tego dotyku, a jego palce skorzystaly z zaproszenia i zanurzyly sie w cieplym wnetrzu ust Severusa. Widok byl tak niesamowity, ze musial wstrzymac oddech, kiedy patrzyl, jak wargi Snape'a zaciskaja sie wokol jego palca wskazujacego, a nieprawdopodobnie goracy jezyk slizga sie wzdluz niego i zatacza powolne, lepkie kregi wokol opuszka. Mial wrazenie, ze usta Snape'a potrafia generowac swego rodzaju fale pradu, ktore przemieszczaja sie od palca wzdluz calego ciala i trafiaja wprost w pewien niezwykle wrazliwy punkt w jego podbrzuszu. A sila tych fal wzmogla sie jeszcze, kiedy Harry poczul wibrujace wokol palca glebokie pomruki Severusa, ktore dotarly do jego uszu dopiero wtedy, kiedy przebily sie przez iskrzacy wrazeniami szum w umysle.
Jednak wszystkie te doznania zbladly nieco, kiedy w jego cialo wsunal sie drugi palec. Z ust Harry'ego wyrwal sie glosny jek, ktorego nie byl w stanie powstrzymac, a ktory wzmogl sie jeszcze, kiedy Severus zaczal poruszac w nim oboma palcami, poczatkowo wolno, jednak z kazda chwila, w ktorej jego miesnie rozluznialy sie, coraz szybciej i szybciej. Harry zabral reke i przesunal ja przez czarne, miekkie kosmyki, zatrzymujac ja na szyi Snape'a, ktory w tym samym momencie pochylil sie i zaatakowal ustami jego klatke piersiowa. Oczy Harry'ego uciekly w glab czaszki, kiedy poczul zeby przygryzajace jego sutek, a pozniej mokry jezyk wijacy sie pomiedzy brodawkami w niemal przedagonalnym pragnieniu, tak jakby Severus powstrzymywal sie zbyt dlugo, aby go posmakowac, tak jakby czekal na ten moment przez cala noc i teraz nareszcie mogl zatopic wargi i zeby w jego ciele i go pozrec. Calego.
Harry wil sie i jeczal, nie byl w stanie uwolnic sie od tych zachlannych ust, zreszta wcale tego nie chcial, ale to wszystko bylo zbyt... zbyt... nie mogl juz... po prostu nie mogl! Usta Severusa byly wszedzie na nim, pochlanialy kazdy fragment jego skory na klatce piersiowej, wgryzaly sie w ramie i szyje, wedrowaly po karku, pozostawiajac za soba mokry, poznaczony ugryzieniami slad, a kazde musniecie goracego, przyspieszonego oddechu na wilgotnej skorze sprawialo, ze w zylach chlopaka rozlewalo sie podniecenie tak silne, iz mial wrazenie, ze jeszcze tylko jedno, jeszcze chociaz jedno takie musniecie i eksploduje.
Slyszal i czul na sobie ciezki, przyspieszony oddech Severusa, pomimo ze jego wlasne pojekiwania zagluszaly niemal wszystko inne, i prawie zadrzal z ulgi, kiedy palce wycofaly sie, a Snape odsunal sie nieco, tak jakby po cos siegal, pomimo ze ani na chwile nie oderwal od niego ust. Wygladalo na to, ze Harry ma ostatnia okazje na zaczerpniecie oddechu, zanim Severus... zanim on...
O tak! O wlasnie tak!
Niemal to wykrzyczal, kiedy poczul, jak cos goracego i sliskiego wsuwa sie w niego, a palce Severusa zaciskaja sie na jego biodrze, zatapiajac sie w miekkim ciele niczym szpony. Tak, kochal to, chcial tego, chcial, aby Severus zaglebil sie w nim jeszcze bardziej, jeszcze dalej, chcial poczuc go calego w swoim wnetrzu, jak najwiecej, jak najwiecej Severusa. W nim. Jak najwiecej jego smaku, jego zapachu, jego dotyku. Wszedzie. Wszedzie, gdzie jest w stanie dosiegnac.
Kiedy cieple jadra dotknely posladkow i pulsujacy penis mezczyzny
