Harry wydal usta.
- To nie ja zaczalem! - obruszyl sie, a w odpowiedzi na wargach Severusa pojawil sie ten cudowny, krzywy usmieszek. Mezczyzna obrzucil przeszywajacym spojrzeniem rozczochrane wlosy Harry'ego, blyszczace goraczkowo za okularami, zielone oczy, lagodnie rozchylone usta i wciaz plonacy na policzkach rumieniec. Zatrzymal go dopiero na wyraznie widocznej pod materialem spodni erekcji.
- I kolejne piec punktow... - dodal, spogladajac ponownie na jego twarz - ...za tak niemozliwie ponetny wyglad.
Po pierwszym zaskoczeniu, wargi Harry'ego rozciagnely sie w usmiechu.
- No wiesz co? Tylko piec?
- Z checia odjalbym wszystkie, gdyby nie pytania, ktore mogloby to za soba pociagnac... - odparl miekko Severus, patrzac prosto w zmruzone oczy Harry'ego, ktorego usmiech po tym wyznaniu stal sie jeszcze szerszy. - I gdyby nie ten glupkowaty usmiech - dodal po chwili.
- Lubisz moj usmiech.
Severus zagryzl warge.
- Lubie znacznie wiecej - powiedzial przyciszonym glosem, po czym pochylil sie do Harry'ego i musnal goracymi wargami platek ucha. - Milego dnia, panie Potter. - Po tych slowach, nie czekajac na odpowiedz, zniknal za zakretem.
Harry stal jak razony piorunem, czujac pelzajace po skorze iskry i skrecajacy wnetrznosci zar.
Czy Severus wlasnie... wlasnie przyznal, ze cos w Harrym lubi?
Och, ten dzien zapowiadal sie wyjatkowo przyjemnie...
***
Przewidywania Harry'ego zostaly jednak zweryfikowane juz podczas pierwszej lekcji. McGonagall uparla sie, aby sprawdzic, czy pamietaja jeszcze, w jaki sposob zamienia sie ropuche w imbryk, i chyba tylko Hermiona pamietala. Imbryk Rona byl zielony i probowal podskoczyc, co skonczylo sie na tym, ze pozostaly z niego jedynie skorupy. A imbryk Harry'ego mial irytujacy zwyczaj nabierania powietrza i puchniecia. Co skonczylo sie dokladnie tak samo.
Kiedy nauczycielka uprzatnela juz rozbite skorupy i, krecac glowa, odjela im po piec punktow, obaj parskneli smiechem - ku karcacemu spojrzeniu Hermiony, ktora probowala pomoc Neville'owi, poniewaz jedyne, co udawalo mu sie wyczarowac, to zaba w ksztalcie imbryka. Imbryka, ktory kumkal.
Historie Magii Harry w wiekszosci przespal, a na Wrozbiarstwie Firenzo zrobil im 'lekcje relaksacyjna', poniewaz stwierdzil, ze po feriach i tak sa zbyt rozkojarzeni, aby cokolwiek zapamietac. W zwiazku z tym Harry znowu mogl sie zdrzemnac.
Po obiedzie pozostaly im jedynie Eliksiry i Harry juz teraz czul przyjemny uscisk w zoladku, na sama mysl o nich. Szczegolnie, kiedy czul spojrzenie Mistrza Eliksirow, wedrujace po jego plecach podczas uczty w Wielkiej Sali.
Ferie feriami, ale naprawde cieszyl sie, ze szkola znowu sie zaczela. Tetniace zyciem mury Hogwartu jako jedyne potrafily odciagnac ponure mysli od trwajacej wokol wojny i ofiar, jakie za soba pociagala. Przynajmniej na razie.
***
Podczas pierwszych zajec po przerwach, czy to swiatecznych, czy wakacyjnych, uczniowie byli zawsze nieco rozleniwieni i zniecheceni. Ale Severus Snape mial sposob, by zmusic ich male mozdzki do wytezonej pracy juz od pierwszej lekcji.
Test.
Harry usmiechnal sie pod nosem, kiedy wyladowala przed nim kartka z pytaniami.
