Wiedzial! Wiedzial, ze ten niemozliwy dran to zrobi! Ha! Jak to dobrze, ze uczyl sie w czasie ferii. Niewiele i niekoniecznie rzeczy przewidzianych w programie nauczania (moze jedynie w ramach zajec z Wychowania Seksualnego, gdyby takowe odbywaly sie w Hogwarcie), ale zawsze to bylo juz cos. Nie byl przynajmniej tak zaskoczony, jak reszta klasy, i tak przerazony, jak Ron.
Podczas gdy siedzacy za jego plecami przyjaciel rzucal przeklenstwa w kierunku 'tego tlustowlosego, wrednego dupka', Harry pochylil sie nad kartka i zaczal pisac.
Coz, okazalo sie, ze jego wiedza byla skromniejsza, niz przypuszczal. Zdolal odpowiedziec zaledwie na polowe pytan. Niech to!
Ukradkowo rozejrzal sie po klasie. Hermiona skrobala po pergaminie z oblakanczym wyrazem twarzy, a Ron gapil sie tepo w kartke, wygladajac tak, jakby mial zamiar sie rozplakac.
Harry westchnal i przeniosl wzrok na biurko, przy ktorym siedzial Mistrz Eliksirow, pochylajac sie nad jakas ksiazka. Probowal nad tym panowac, ale za kazdym razem, kiedy na niego spogladal, czul rozlewajace sie w zylach cieplo. Nic nie potrafil poradzic na to, ze po tak dlugim czasie sam na sam i po tym wszystkim, co razem przeszli, nie potrafil oddzielic wizerunku tego polnagiego mezczyzny, ktorego jeszcze wczoraj widzial, golacego sie w lazience, od wizerunku dumnego, surowego nauczyciela, na ktorego zdecydowanie nie powinien spogladac takim tesknym, rozmarzonym wzrokiem.
Szlag by to trafil! - zaklal w myslach, spogladajac na swoj w polowie wypelniony test. Snape ukladal go przy nim. Pamietal to. A skoro granica pomiedzy uczniem i nauczycielem zostala juz powaznie naruszona, to teraz mogl sprobowac przekroczyc ja juz calkowicie.
Przynajmniej bedzie zabawnie - pomyslal, siegajac do kieszeni i zaciskajac dlon na kamieniu.
Severusie... Glowny skladnik wywaru antydepresyjnego to oko przyrazy czy kiel utopca?
Nie podnoszac glowy, zerknal na Snape'a, ktory poruszyl sie nieznacznie, siegnal pod biurko i spuscil wzrok, jakby cos czytal. A po chwili przeszyl go tak niedowierzajacym spojrzeniem, ze Harry z trudem opanowal drzacy w kacikach warg usmiech.
W momencie, kiedy poczul, ze kamien sie rozgrzewa, jego serce nagle podskoczylo. Zerknal w dol, probujac odczytac plonace litery.
Ty chyba sobie zartujesz, Potter?
Harry zmarszczyl brwi.
No powiedz mi. Nie badz taki.
Och, powinien dostac jakis pieprzony medal za to, ze nie rozesmial sie, kiedy zobaczyl mine Severusa po tym, jak mezczyzna odczytal wiadomosc. Skrajne niedowierzanie, ktore odmalowalo sie na surowej twarzy, bylo jedynie jej ostatnim stadium. Snape byl chyba zbyt zszokowany, aby odpowiedziec, dlatego Harry postanowil drazyc dalej.
Jezeli mi powiesz, to pozwole ci zerznac moje usta.
Och, to byl strzal w dziesiatke, sadzac po naglym rozblysku ognia w czarnych oczach, ktore na moment na nim spoczely. Ale odpowiedz, ktora otrzymal, nieco utemperowala jego poczucie zwyciestwa.
Potter, obaj doskonale wiemy, ze nie potrzebuje do tego twojej zgody.
Fakt.
No dobra. To... uklekne przed toba, zupelnie nagi, tylko w krawacie i bede ci obciagal, mowiac do ciebie 'panie profesorze'. I bede sie przed toba masturbowal... Czy to jest odpowiednia cena za jedna niewielka podpowiedz?
Harry'emu juz dawno nie
