zbyt duzo, poniewaz Severus przeszyl go bystrym spojrzeniem i odezwal sie:

- Ach, a wiec o to chodzi.

Harry zarumienil sie lekko.

- Coz, Potter... jak zapewne slyszales, pewien polglowek narobil mi dzisiaj niezlego balaganu, a reszte polglowkow niewiele dzielilo od pojscia w jego slady. Nie ma prawa zabraniajacego mi traktowac takie osobniki tak, jak na to zasluguja.

- Ale... ale podobno wyrzuciles Colina z zajec - powiedzial cicho Harry, patrzac prosto w czarne, zmruzone oczy. - Dlaczego?

- Poziom jego glupoty przekroczyl dopuszczalna norme i z tego wlasnie powodu musial opuscic moja klase - odparl rzeczowo Snape i ponownie sie napil.

Harry zmarszczyl brwi.

- A... to znaczy... czy cos sie stalo? Bo podobno byles dzisiaj wsciekly przez caly dzien. Na wszystko i na wszystkich. I pomyslalem, ze moze cos...

- Natezenie imbecylizmu w tej szkole po prostu czasami wyprowadza mnie z rownowagi - przerwal mu mezczyzna. - Ale nie widze powodu, dla ktorego mialbys sie tym przejmowac. Przeciez to nie ma nic wspolnego z toba.

Harry'emu powoli zaczelo sie przejasniac w glowie.

- I... teraz nie jestes zly? Na nic?

Snape poslal mu zdumione spojrzenie.

- A dlaczego mialbym byc?

- Ja tylko...

- Nie powiesz mi chyba, ze bales sie do mnie podejsc w obawie, ze cie ugryze, co?

Harry usmiechnal sie blado, czujac ze robi mu sie naprawde glupio.

- No, jak uslyszalem, ze jestes w takim humorze, to pomyslalem, ze dla mnie tez... bedziesz wredny.

Brwi Severusa uniosly sie.

- A bylem?

- Nie.

- No wiec?

Harry wyczul w tym pytaniu kilka roznych emocji, ale nie potrafil ich ani nazwac, ani zdefiniowac. Wiedzial tylko, ze czuje sie jak ostatni kretyn. Przeciez odkad wszedl, Severus nie dal mu nawet przez jedna sekunde odczuc, ze ma zly humor. Przez caly czas zachowywal sie wobec niego calkowicie normalnie, a mozna by nawet pokusic sie o stwierdzenie, ze uprzejmie, a Harry wciaz tylko czekal na jakis cios, tak jakby w ogole nie mial do niego zaufania.

- Przepraszam, to bylo glupie. Nie wiem, dlaczego tak pomyslalem - powiedzial cicho, ze skrucha w glosie.

Severus przygladal mu sie przez chwile z namyslem.

- Potter... - zaczal powoli, tak jakby chcial, by Harry dokladnie zrozumial kazde jego slowo - ...musisz zrozumiec, ze to, co dzieje sie tam, na zewnatrz... nie ma wplywu na to, co jest tutaj. Jezeli bede mial parszywy dzien i ochrzanie polowe szkoly, to nie znaczy, ze... bede takze wredny dla ciebie. No, chyba ze oczywiscie dasz mi powod - dodal mezczyzna i tym razem na jego wargi naprawde wyplynal krzywy usmieszek.

Harry rozpromienil sie. Tyle mu wystarczylo, aby miec doskonaly humor przez reszte wieczoru.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату