i zmierzyl go podejrzliwym wzrokiem.
- A czy moglbys mi powiedziec, dlaczego mielibysmy to zrobic?
W reku trzymal pusta szklanke. Nie wygladal, jakby mial zamiar cisnac nia w Harry'ego. Wygladal raczej jak ktos, kto woli ja napelnic i mu ja podac. To znaczy... wygladal normalnie.
- Ee... no bo tak sobie pomyslalem... jezeli nie masz nastroju. Moge sobie pojsc i wrocic jutro. Nie ma problemu.
Severus zmruzyl oczy.
- Co to ma znaczyc, Potter?
- Nic, zupelnie nic... tak tylko... niewazne - odparl szybko Harry i opadl na fotel, odwracajac glowe w strone kominka. - I ja... ee... poprosze wody.
- Wody? - uslyszal zaskoczony glos mezczyzny.
- Tak, bo jakos nie mam ochoty na alkohol, bo on... ee... - 'sprawia, ze moge byc zbyt pijany, aby sie obronic' - ...bo chcialbym jeszcze dzisiaj odrobic lekcje.
Na szczescie Snape tego nie skomentowal. Po chwili postawil przed Harrym szklanke przezroczystej cieczy, a sam usiadl po drugiej stronie stolika. Chlopak porwal szklanke i wypil polowe duszkiem. Odstawil ja na blat i oblizal wargi.
- To ja... to moze... - dukal, czujac na sobie wzrok mezczyzny, jednak nadal nie odwracajac glowy od kominka.
- Potter... nie sadzilem, ze kiedys to powiem, ale zachowujesz sie jeszcze dziwniej niz zazwyczaj.
Harry zamrugal i spojrzal na Severusa. Ten patrzyl na niego ze spokojem, ale jednoczesnie z zaskoczeniem. Nie wygladal, jakby mial zamiar go rozszarpac. W reku trzymal szklanke nierozlacznej whisky.
- Przepraszam, mialem dzisiaj troche ciezki dzien - powiedzial ostroznie Harry.
- Czyzby nadmiar nauki tak szybko dal ci sie we znaki? - zapytal mezczyzna, a chlopak dostrzegl w kacikach jego warg zarzewie krzywego usmieszku.
Snape sobie z niego zartowal. Czy ktos, kto jest wsciekly na caly swiat, powinien robic takie rzeczy?
Im dluzej Harry mu sie przygladal, z tym wiekszym zdumieniem odkrywal, ze humor Severusa wcale nie jest paskudny. Wrecz przeciwnie. To odkrycie wytracilo go troche z rownowagi.
- Sam bylbys zmeczony, gdybys musial walczyc z kolcami Tentakuli - odparl cicho, czekajac na reakcje.
Snape zanurzyl usta w szklance i zerknal na jego podrapane dlonie.
- Najlepszym sposobem na Tentakule jest Immobilus. Nastepnym razem po prostu rzuc na nie zaklecie.
Teraz, kiedy mezczyzna o tym wspomnial, wydawalo sie to takie oczywiste.
- Nie pomyslalem - mruknal Harry, postanawiajac zapamietac te rade.
Snape zacisnal mocno usta, tak jakby powstrzymal sie od komentarza.
Harry byl coraz bardziej zdumiony. Snape byl dla niego wyraznie mily. To calkowicie zmienialo postac rzeczy. Zapadl sie glebiej w fotelu, rozluzniajac sie. Chyba nie zaryzykuje zbyt duzo, jezeli po prostu... zapyta.
- A jak tobie minal dzisiejszy dzien?
Chyba jednak jego glos zdradzil
