jednym.

Apokalipsa.

- Zaraz zobaczysz, co ten sukinsyn z toba zrobi...

I zanim Harry zdazyl pomyslec o tym, co uslyszal, mocne pociagniecie za wlosy poslalo go w strone biurka. Wszystko sie rozmazalo. Widzial tylko zblizajacy sie niebezpiecznie ciemny blat. Przeszyl go bol, kiedy uderzyl biodrami prosto w kant. Powietrze ulecialo mu z pluc, kiedy zostal przygwozdzony do twardej, gladkiej powierzchni. Jego spodnie i slipy zostaly zsuniete do kolan jednym gwaltownym ruchem. Na jego ustach zacisnela sie chlodna dlon w tym samym momencie, w ktorym twardy, sliski penis wdarl sie w jego wnetrze, przeciskajac sie przez nieprzygotowany krag miesni.

Probowal krzyknac, ale dlon zaciskala sie na jego ustach zbyt mocno, nie pozwalajac mu wydobyc z siebie zadnego dzwieku, poza glosnym jekiem. Po chwili dolaczyla druga reka, odciagnawszy jego glowe w tyl tak mocno, ze kregoslup wygial mu sie w luk.

Jego tylek plonal, rozrywany pchnieciami tak brutalnymi i gniewnymi, ze Harry nie czul nic poza ogniem. Mial wrazenie, ze przy kazdym uderzeniu jego wnetrznosci sie przemieszczaja. Snape pieprzyl go z taka sila, jakby probowal przebic sie az do gardla. Jakby naprawde postanowil rozedrzec go na strzepy.

Wbil paznokcie w czarny blat, slyszac skrzypienie biurka i odglosy odzianych w material bioder uderzajacych o jego nagie posladki. Pod zacisnietymi powiekami widzial tylko plomienie, cale jego cialo podrygiwalo w rytmie pchniec, a z gardla wydobywal sie niekonczacy sie jek.

W pewnym momencie dlonie zatykajace mu usta puscily go i zlapaly za wlosy, odciagajac jego glowe mocno w tyl przy kazdym uderzeniu. Z uwolnionych ust zaczal plynac potok slow, nad ktorymi nie mial kontroli. Stracil ja juz dawno.

- Tak, tak, tak! Pokaz, jak bardzo mnie nienawidzisz! Pieprz mnie! Pierdol! Rozerwij mnie na strzepy! Na kawalki! Cholera, to takie-e cu-udowne! O b-oooo-ze...

Och, czul ja tak wyraznie. Lawe, przelewajaca sie przez jego wnetrznosci, splywajaca zylami az do podbrzusza. Gniew. Pragnienie. Wszystko bylo tak wyrazne. Wszystko bylo w nim. W jego gardle, w zoladku, przesaczalo sie przez skore i splywalo po niej w kroplach potu.

Zeby to sie tylko nie konczylo. Nigdy. Chcial to czuc. Zycie. Emocje. Juz zawsze. Tak silne. Tak... zatrwazajace.

Otworzyl na chwile oczy i zobaczyl to. Iskry, krazace wszedzie wokol. Blask, rozgrzewajacy powietrze. Magie tak silna, ze stojace na polkach butelki wibrowaly i unosily sie. Porozrzucane po podlodze drzazgi zaczely wirowac wokol nich, wygladajac, jakby tanczyly.

Severus dyszal i jeczal tak glosno, jak chyba jeszcze nigdy. Harry slyszal kazde jego sapniecie, unoszace sie w powietrzu i opadajace mu na skore. Kazdy swoj jek dedykowal wlasnie jemu.

I wtedy poczul uscisk na gardle. Snape zlapal za koniec krawatu i zacisnal mu go na szyi, owijajac wokol swojej dloni niczym smycz. Obraz przed oczami Harry'ego rozmyl sie, kiedy Severus pociagnal za krawat, zmuszajac go do odchylenia glowy jeszcze bardziej.

Czern i czerwien. Na przemian. Coraz szybciej. Kolory migotaly. Przenikaly sie. Czerwien plonela, pochlaniajac czern. Spalajac ja w swoim blasku.

Piekace uderzenia rozdzierajacego jego wnetrze penisa przyspieszyly. Severus wbijal sie w niego z jeszcze wieksza sila, przyciagajac glowe Harry'ego coraz blizej, zaciskajac petle na jego szyi coraz mocniej, jakby kompletnie stracil nad soba kontrole.

Wszystko wirowalo. Wzbieralo. Jasnialo. Powietrze zaczelo syczec i parowac. Harry nie mogl oddychac. Kolejne szarpniecie. Goracy oddech przy uchu i ten zachrypniety, przepelniony ogniem

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату