- Wiem. Bede za toba tesknil.
- Wiem - odparl Severus. - Bedziesz.
Harry usmiechnal sie, pomimo smutku, ktory go ogarnal. Nie mial co liczyc na takie samo wyznanie, ale pewnosc Severusa go rozbrajala.
- Czy wczoraj... dostales wszystko to, czego pragnales? - zapytal nagle Snape, zatrzymujac wargi milimetr od skory Harry'ego. Harry mial wrazenie, ze mezczyzna wstrzymuje oddech.
- O tak, nawet wiecej - odpowiedzial, usmiechajac sie lekko. - Znacznie wiecej niz kiedykolwiek pragnalem.
Severus wypuscil powietrze i zlozyl dlugi pocalunek na jego zuchwie. A nastepnie odsunal sie i spojrzal na niego z gory nieodgadnionym wzrokiem. Harry mial wrazenie, ze probuje mu cos tym spojrzeniem przekazac, ale nie mial pojecia, co.
- Chodzmy - powiedzial w koncu, wypuszczajac Harry'ego z uscisku. - Lepiej, zebys wrocil, zanim twoi przyjaciele sie obudza. - Po tych slowach wyminal go i skierowal sie prosto do salonu.
Harry westchnal z rezygnacja. Nie mial ochoty isc. Wcale. Wolalby tu zostac. Nawet na zawsze.
Odwrocil sie i, powloczac nogami, ruszyl za mezczyzna. Severus stal przy drzwiach do gabinetu ze skrzyzowanymi ramionami i twarza ukryta za kurtyna wlosow. Harry zabral z fotela kurtke, w ktorej mial isc do Hogsmeade oraz peleryne niewidke. Podszedl do Severusa i zatrzymal sie obok niego.
- No to... do zobaczenia - wydukal. Mial wrazenie, jakby wokol jego serca zaciskala sie petla. Coraz mocniej.
Severus nie patrzyl na niego. Spogladal gdzies w podloge, ale po pewnym czasie uniosl glowe i Harry'ego przeszyl dreszcz na widok jego oczu. Nie mial jednak pojecia, dlaczego. Nie wydawaly sie zmienione. Ale tak jakby cos za nimi... sam nie wiedzial, co. Poruszalo sie, walczylo?
Kiedy mezczyzna nie odpowiedzial, Harry odwrocil sie w strone drzwi, ale zdazyl zrobic zaledwie krok, kiedy poczul dlugie palce zaciskajace mu sie na nadgarstku. Z zaskoczeniem spojrzal na Severusa. Mezczyzna otwieral i zamykal usta, jakby chcial cos powiedziec. Ale najwyrazniej nie byl w stanie, poniewaz po kilku sekundach zacisnal je mocno, oblizal i po prostu przyciagnal Harry'ego do siebie, zamykajac jego wargi w zarliwym pocalunku. Harry poczul, ze uginaja sie pod nim kolana. Severus piescil jego usta, jezyk i podniebienie, zachlannie, ale nie bolesnie. Wyglodniale, ale nie gwaltownie. Jakby chcial sie w nim rozsmakowac, zapamietac fakture, cieplo i smak jego ust.
Harry jeknal, kiedy Severus oderwal wargi i gleboko nabral powietrza, ktore ulecialo mu z pluc. Pocalunek zakonczyl sie tak nagle, jak sie zaczal, i zanim Harry zdazyl dojsc do siebie, uslyszal szept Severusa:
- Odprowadze cie.
Przytaknal bezwiednie i pozwolil sie poprowadzic przez gabinet, czujac mocno zaciskajaca sie na jego rece dlon mezczyzny.
Kiedy zatrzymali sie przed drzwiami, Severus siegnal po rozdzke i zdjal zaklecie blokujace, po czym schowal ja z powrotem i odwrocil sie do Harry'ego. Przez jakis czas po prostu mu sie przygladal, przesuwajac spojrzenie po jego twarzy. Po chwili jednak zatrzymal je na policzku i powoli uniosl dlon, dotykajac skory Harry'ego. Pogladzil ja delikatnie i jakby w zamysleniu.
- Nie chcialem cie uderzyc - powiedzial nagle dziwnym, odleglym glosem. - Ale czasami wszystko wymyka nam sie spod kontroli i nie mamy na to wplywu. To silniejsze od nas.
Harry rozszerzyl oczy, slyszac takie slowa z ust Snape'a.
