Harry'ego z kpina i zmarszczyl brwi.

- Czy mam to rozumiec jako twoja gotowosc do poswiecenia zycia, aby zabic Czarnego Pana?

Czyzbys az tak chcial mi to ulatwic, Potter?

- Wiem, ze niewiele umiem, a on jest niezwykle potezny. Ale sprobuje i jezeli zgine... to przynajmniej zabiore go ze soba.

Twarz Severusa poszarzala, a jego brwi uniosly sie.

No no, Potter... Czasami potrafisz trafic w sedno. Skad przyszedl ci do glowy taki pomysl? Czyzbym w jakis sposob sie zdradzil? Nie, to niemozliwe... Jestes zbyt tepy, by zauwazyc pewne drobne niuanse. Oczywiscie, ze zabierzesz ze soba Czarnego Pana... ale tylko i wylacznie z moja pomoca.

- Oczywiscie. Uwielbiasz odgrywac bohatera, Potter. A prawda jest taka, ze jestes zwyklym durniem. Nie udaloby ci sie nawet zranic Czarnego Pana. Nic nie umiesz. Zabilby cie, zanim zdazylbys wydac z siebie jakikolwiek dzwiek. Obojetne, jak szlachetne pobudki toba kieruja, cokolwiek sprobujesz zrobic, nie masz w starciu z nim zadnych szans.

Mozesz sie przydac tylko i wylacznie jako przyneta. Jako kukulcze jajo podrzucone do gniazda. Nie masz zadnej innej wartosci.

Obraz ponownie zafalowal i wizja przeskoczyla. Nadal obaj siedzieli przed kominkiem, ale Snape wygladal na zdenerwowanego i rozdraznionego.

- Nie potrafiles nauczyc sie obrony przed zwykla Legilimencja, a chcialbys poradzic sobie z Legilimens Evocis? Nie rozsmieszaj mnie, Potter - parsknal mezczyzna, zwracajac twarz w strone kominka.

- Nie chce, by Voldemort rzucil na mnie to zaklecie. Wolalbym smierc niz zycie w koszmarze! - wykrzyknal Harry lamiacym sie glosem. Snape spojrzal na niego i zacisnal usta.

- Czarny Pan nie rzuci na ciebie tego zaklecia, Potter - powiedzial Snape zdecydowanym glosem, podnoszac sie z fotela.

Ma wobec ciebie zupelnie inne plany...

Wizja rozmyla sie, zastapiona kolejna. Severus siedzial przy stole nauczycielskim w Wielkiej Sali, obserwujac jak Harry wybiega z pomieszczenia. Obok niego lezal Prorok Codzienny z rzucajacym sie w oczy tytulem: 'Harry Potter - Nadzieja Czarodziejskiego Swiata Czy Tchorz?'

Cholera, ten glupi chlopak jest tak przewrazliwiony, ze nie wiadomo, co teraz strzeli mu do glowy. Bede musial przemowic mu do rozumu. Wykorzystam te sytuacje. Odbuduje jego zaufanie. Czeka mnie troche aktorstwa, ale Potter jest tak naiwny, ze polknie haczyk bez zastanowienia.

Obraz zawirowal i przeksztalcil sie. Pojawila sie sypialnia Snape'a. I Harry, siedzacy na jego lozku z rozstawionymi szeroko nogami i dlonia zacisnieta wokol swojego naprezonego penisa. Calkowicie nagi, jedynie z zawiazanym na szyi zielonym krawatem, ktory kolysal sie miarowo w rytmie, w ktorym Harry poruszal dlonia, masturbujac sie przed Snape'em. Tylko przed Snape'em. Tylko dla niego.

Czarne oczy wbijaly sie w Harry'ego z oszalamiajaca intensywnoscia.

Doskonale... Czarny Pan bedzie zachwycony...

Wizja utonela w blasku i po chwili z jasnosci wylonil sie kolejny obraz. Ponownie byly to komnaty Mistrza Eliksirow, ale tym razem atmosfera byla zupelnie inna. Snape szedl w strone Harry'ego, wbijajac w niego mordercze spojrzenie, a Harry cofal sie przed nim, z mieszanina strachu i wscieklosci na twarzy.

- Mam tego dosyc! - krzyknal lamiacym sie glosem. - Nie mozesz mnie tak traktowac! Myslisz, ze mozesz robic ze mna wszystko, co ci sie podoba, a ja ci na to pozwole?

Jedna z brwi Snape'a uniosla sie w gescie rozbawienia.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату