glowe i spojrzal na Severusa. Ich spojrzenia skrzyzowaly sie i z ust Harry'ego wyrwaly sie przepelnione drzeniem slowa:
- Doprowadzasz mnie... do szalenstwa.
Mezczyzna uniosl dlon i delikatnie zdjal zaparowane okulary Harry'ego, odkladajac je na bok, a nastepnie wplotl palce w jego wlosy i zaczal je glaskac. Harry przymknal powieki, a kiedy je otworzyl, w kacikach jego oczu lsnily lzy. Severus przyciagnal jego twarz, gladzac rozczochrane wlosy, przeslizgujace sie pomiedzy smuklymi palcami. Harry ponownie zamknal oczy, a wtedy mezczyzna lagodnie pocalowal jego powieki.
I wtedy oba ciala naprezyly sie, a z ust wyrwaly sie dwa westchnienia. Snape zacisnal oczy. Spod przymknietych powiek Harry'ego wyplynely lzy, ale na jego twarzy widniala jedynie czysta radosc. Po chwili obaj rozluznili sie i glowa Harry'ego opadla na ramie mezczyzny. Snape podniosl reke i zaczal go gladzic po plecach. Powoli i delikatnie.
- W porzadku? - zapytal cicho niskim, zachrypnietym glosem.
- Tak - odparl ochryple Harry, drzac pod wplywem dotyku dloni Snape'a.
Mezczyzna otworzyl oczy. Satysfakcja, ktora w nich plonela, przeobrazila sie w cos zimnego i mrocznego. Na cienkich wargach pojawil sie triumfalny usmiech.
Mam cie!
--- rozdzial 56 ---
56. Open up your eyes
Tell me why you broke me down
And betrayed my trust in you
How could you, how could you
How could you hate me?
When all I ever wanted to be was you?*
Czesc 2
Wizja przeksztalcila sie. Tym razem w polu widzenia pojawil sie gabinet Mistrza Eliksirow. Harry siedzial przy malym stoliku w kacie pomieszczenia. Przed nim na blacie ustawiona byla szuflada wypelniona malymi czarnymi karteczkami, ale chlopak w ogole sie nimi nie interesowal. Wpatrywal sie w siedzacego przy biurku Severusa z maslanym usmiechem na twarzy i cieplem w oczach.
- Moglibysmy zrobic to na tym biurku - powiedzial Harry, obejmujac wzrokiem mebel i oblizujac wargi. - Jest idealne.
- Czy zechcialbys mi laskawie wyjasnic, co idealnego jest w moim biurku, Potter? - zapytal kpiaco Snape.
- Jest takie... duze - odpowiedzial Harry, po czym zaczerwienil sie i szybko dodal. - To znaczy... jest wieksze niz biurko w klasie. A na dodatek czarne. Jak twoja posciel, Severusie.
- Piles cos, Potter?
- Nie. Po prostu... - Harry machnal reka w nieokreslonym kierunku, wskazujac na sciane i sufit - ...wszystko jest takie piekne.
Snape popatrzyl na zapelnione brunatnymi, zakurzonymi sloikami polki, na wytarty dywan oraz ciemny sufit i uniosl brwi. Nastepnie ponownie przesunal wzrok ku usmiechajacemu sie beztrosko i wpatrujacemu w niego jak w obrazek Harry'emu i wyraz jego twarzy momentalnie sie zmienil. Rysy jego twarzy wyostrzyly sie, ciemnosc w oczach poglebila, a na usta wyplynal krzywy usmieszek.
Miarka aktorstwa, szczypta bliskosci, kropla czulosci i prosze... idealny przepis na przywiazanie go do siebie i usuniecie z jego glowy jakichkolwiek watpliwosci. Musze tylko utrzymac go w tym stanie do samego konca...
Wizja zafalowala i
