zaczela migotac, przeksztalcajac sie w nastepujace po sobie, zmieniajace sie szybko obrazy: Snape podajacy sparalizowanemu Harry'emu antidotum... Harry i Snape rozmawiajacy o Quidditchu... Snape przytulajacy Harry'ego w lazience, gladzacy jego policzek... Pieprzacy go na biurku i wypowiadajacy z emfaza 'Jestes... tylko... ty... Potter...' Harry i Snape, siedzacy w komnatach i jedzacy wspolnie kolacje...

A gdzies w tle rozbrzmiewaly echa wielu mysli, nalozonych na siebie i trudnych do zrozumienia, z ktorych dalo sie jednak wyodrebnic te najwyrazniejsze.

Prawie sie zabil... w ostatniej chwili... wszystko by zniszczyl... Musze znosic jego towarzystwo... chyba sie napije... Juz niedlugo... Naiwny... latwowierny... przyciagnac go do siebie... omotac... juz niedlugo...

Oslepiajace swiatlo zapoczatkowalo kolejna wizje. Snape wchodzil po schodach w wiezy Gryffindoru. Wygladal, jakby bardzo sie spieszyl. Ale w eterze, zamiast jego mysli, slychac bylo jedynie dziwny szum, jakies nieokreslone halasy, zaklocenia...

Mezczyzna wypowiedzial haslo i przeszedl przez dziure ukryta za portretem Grubej Damy, po czym wszedl do Pokoju Wspolnego Gryffindoru, gdzie na kanapie przed kominkiem siedzial Harry. Snape zatrzymal sie na chwile, a nastepnie ruszyl w jego strone, ale wtedy cos sie stalo. Wizja zatrzymala sie nagle, po czym obraz cofnal sie i Snape ponownie wszedl do Pokoju Wspolnego, przeszedl kawalek i wszystko kolejny raz sie zatrzymalo, zaczelo falowac, zanikac i znowu sie cofnelo. W koncu wszystko pochlonela ciemnosc i na pewien czas zapadla calkowita cisza.

Po chwili jednak z mroku zaczely wylaniac sie ksztalty. Byla to Wielka Sala, przystrojona swiatecznymi dekoracjami. Przy stole nauczycielskim siedzieli wspolnie nauczyciele i uczniowie, w tym rowniez Harry i Snape. Dumbledore, przyodziany w swa odswietna purpurowa szate, wyglaszal wlasnie swiateczna mowe. Wszyscy wpatrywali sie w dyrektora z usmiechami na twarzy, jedynie Snape patrzyl na niego ponurym wzrokiem.

- ...Zycze wam wszystkim wytrwalosci i odwagi na kretych sciezkach zycia, najezonych przeszkodami i trudnymi wyborami, ale wiedzcie, ze zawsze odnajdziecie droge, jezeli tylko bedziecie podazali za swiatlem milosci. Zycze wam takze, aby te swieta zmienily cos w waszym zyciu, abyscie mogli przezyc je w radosci i z usmiechem na twarzy - Dumbledore zerknal w kierunku skwaszonego Snape'a, a jego oczy zamigotaly. - I mam nadzieje, ze za rok rowniez sie tu spotkamy, niezaleznie od tego, co sie w miedzyczasie wydarzy.

W tym samym momencie Snape zmarszczyl brwi, odwrocil wzrok i zatrzymal go na plonacej w lichtarzu swiecy.

Och, wydarzy sie i to bardzo wiele... Czarny Pan bedzie martwy, Potter rowniez, ty, jezeli mi sie poszczesci, takze... a mnie juz dawno tu nie bedzie...

- A teraz wystarczy juz, bo pewnie jestescie rownie glodni jak ja. Wesolych Swiat, pelnego brzucha i dobrej zabawy! - zawolal jowialnie dyrektor i wszyscy zaczeli bic brawa, lacznie z Harrym. Mistrz Eliksirow klasnal dwa razy, musnal wzrokiem twarz Harry'ego i szybko przeniosl go ponownie na plomien swiecy, ktory rozrosl sie, pochlaniajac cala scene i zmieniajac ja w kolejna.

Z plomieni wylonila sie sypialnia Snape'a, pograzona w mdlym swietle zaledwie kilku zapalonych swiec. Harry i Snape stali w drzwiach do lazienki. Severus obejmowal Harry'ego ramionami, a chlopak wtulal twarz w jego piers. Byl blady i drzal lekko.

- Nic ci nie bedzie... prawda?

Snape poruszyl sie i odsunal, ujmujac twarz Harry'ego w dlonie i unoszac ja do gory. Spojrzal mu prosto w oczy i powiedzial cicho:

- Nie, nic mi nie bedzie. To byl tylko sen.

- Obiecujesz? - W glosie Harry'ego zabrzmiala desperacja.

- Obiecuje - odparl mezczyzna, a na jego twarzy pojawil sie ledwie widoczny, krzywy usmiech. - Twoja troska jest wzruszajaca, Potter. - Snape

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату