- To nie wasza sprawa - odpowiedzial w koncu, wstajac z lozka i zarzucajac na ramie swoja torbe. - Bylbym wdzieczny, gdyby zostawila mnie pani w spokoju, pani profesor. To szkola, a nie wiezienie, a wydaje mi sie, ze przez caly czas jestem pod pilna obserwacja i nie moge sobie nawet nabic guza, zeby nie zrobiono z tego wielkiej afery. Moze mi pani odebrac punkty za zlamanie szkolnego regulaminu, ale wszystko inne jest moja osobista sprawa i chcialbym, aby pani to uszanowala.

Po tych slowach Harry odwrocil sie i po prostu wyszedl, pozostawiajac zarowno McGonagall jak i Pomfrey w stanie lekkiego szoku.

McGonagall nie byla glupia. Wiedzial, ze zapewne zaraz pobiegnie do Dumbledore'a, aby zaniesc mu dokladne sprawozdanie z zachowania Harry'ego, ale uszanuje jego prosbe. A tylko na tym mu zalezalo. Aby zostawiono go w spokoju.

***

W Wielkiej Sali panowal zwyczajowy harmider. Uczniowie Hogwartu nie potrafili jesc w ciszy. Posilki odbywaly sie w kakofonii setek glosow, smiechow, krzykow, a czasami nawet wybuchow.

Ale Harry ich nie slyszal. Siedzial otulony absolutna cisza, przygladajac sie rozesmianym twarzom, przejetym twarzom, twarzom ludzi, ktorzy cieszyli sie, bawili, denerwowali i zajmowali wszystkimi tymi cudownie blahymi sprawami, ktorymi on tez kiedys sie zajmowal, ale teraz to wszystko przestalo miec jakiekolwiek znaczenie. Poniewaz wszystko sie zmienilo. Wszystko, co bylo dla niego wazne, kazde mocniejsze uderzenie serca, kazda z emocji, ktore przez tak dlugi czas wypelnialy jego wnetrze... wszystko pozostawil tam, na sniegu. Pozwolil, aby zamarzlo. Aby zniknelo. Teraz pozostala tylko cisza, ktora otaczala go niczym mur, nie przepuszczajac do srodka zadnych dzwiekow.

Nikt, zaden z tych wszystkich otaczajacych go ludzi nie wiedzial tego, co on... zaden z nich sie nie domyslal... zadnego nie czekal taki los... Patrzyl na nich wszystkich i po raz pierwszy w zyciu widzial ich tak wyraznie. Niczym na zwolnionym filmie. Pograzonych w swoich malych problemach, uwiklanych w zwyczajne, moze i zagmatwane, ale w gruncie rzeczy bardzo blahe relacje... myslacych, ze swiat kreci sie tylko wokol nich i nigdzie indziej nie istnieje. A istnial. Bardzo wyraznie, czasami nawet brutalnie. Tylko ze prawie nikt nie zdawal sobie z tego sprawy.

Nawet Ron, smiesznie wyklocajacy sie z nim o to, ze ma jakiekolwiek szanse w starciu z grupa wyszkolonych zabojcow. Harry doskonale poznal metody ich dzialania. Znal przeciez jednego z nich. Wlasnie z tego powodu czul przed nimi respekt. Ale Ron tego nie wiedzial. Myslal, ze jest wszechpotezny... ze potrafi dokonac czegos, z czym nawet Moody sobie nie poradzil. Najlepszy auror, jakiego Harry kiedykolwiek znal.

Kazdego z nich czekal taki sam los. Jedynym sposobem, aby ich przed tym uchronic bylo...

- Harry, prosze cie, przestan... - Hermiona probowala zalagodzic napiecie, ktore zawislo w powietrzu, ale ucichla, kiedy na stole pomiedzy nimi wyladowala sowa. Czarna sowa.

Harry spojrzal na nia i zagryzl warge, odnoszac nagle wrazenie, ze pomieszczenie zmalalo, a sufit zaczal niebezpiecznie trzeszczec tuz nad jego glowa, jakby zaraz mial sie zawalic.

Otrzymal odpowiedz. Od Voldemorta.

Siegnal i odwiazal wiadomosc, po czym, nie tracac ani chwili dluzej, rozwinal ja i przeczytal:

Spelnilem twoj warunek. Wrocil w jednym kawalku. A nawet zrobilem wyjatek i wspanialomyslnie wyleczylem go dla ciebie. Potraktuj to jako prezent ode mnie.

Bede czekal na ciebie w piatek za dwa tygodnie o dziewiatej rano przy kamiennym kregu Belstone w Dartmoor. Jezeli sie nie zjawisz, nigdy wiecej go nie zobaczysz. Nigdy.

Oczywiscie uwzglednilem twoja prosbe. Nikt sie nie dowie. Masz moje slowo. To bedzie nasz maly sekret.

Udalo sie. Naprawde sie udalo!

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату