blogiego zapomnienia. Zostawil na blacie kilka galeonow, schowal butelke pod peleryne, zlapal pierwsza z brzegu szklanke i zaszyl sie w najciemniejszym kacie karczmy.

Pierwszy lyk przypominal wypicie plynnej lawy. Ale tak poparzylo mu przelyk, ze kolejnych juz w zasadzie nie czul. Po prostu pil, wpatrujac sie w seki na drewnianym blacie i starajac sie nie myslec o niczym. Ani o Voldemorcie, ani o walce, ktora go czekala, ani o tym, ze prawdopodobnie juz za pare dni zginie... ani o tym, ze nie ma z nim zadnych szans, ze niczego nie umie, niczego pozytecznego sie nie nauczyl, po prostu zmarnowal tylko czas...

Ani o tej... o tej wysokiej sylwetce, ktora w jakis niezrozumialy sposob znow zaczela przyciagac jego spojrzenie, ani o tym glosie, ktory doprowadzal do tego, ze przechodzily go ciarki, ani o zimnych dloniach, ktorych dotyk wciaz tak wyraznie pamietal... ani o parze tych glebokich, mrocznych oczu...

Ani o myslodsiewni, w ktorej okazalo sie, ze wszystko, w co wierzyl, bylo tylko klamstwem...

Klamstwo.

Zatrzymal sie na tym slowie i obracal je w myslach niczym cos niezwykle intrygujacego. Wzial kolejny lyk i sprobowal skupic wzrok na seku, ale nie byl w stanie. Obraz rozmazywal mu sie przed oczami, wszystko wokol coraz bardziej wirowalo.

Klamstwo.

Jedno wielkie gowniane klamstwo.

Nie jestes dla mnie nikim.

Klamstwo.

Tak straszliwie cie pragne.

Klamstwo.

Nie moge tego zmienic.

Klam...

Harry zmarszczyl brwi.

Zaraz, przeciez Snape... myslal wtedy, ze Harry spi. Po co mialby mu to mowic? Po co mialby go przytulac, skoro uwazal, ze Harry zasnal? I przeciez sam go do siebie zaprosil na noc. A wczesniej...

Myslisz, ze tylko ty musisz poswiecic cos, co jest ci najblizsze?

Najblizsze...

Najblizsze...

Slowa Snape'a odbily sie w jego umysle.

To w ogole nie mialo sensu.

Potrzasnal glowa, by pozbyc sie tego irytujacego echa, ktore wciaz do niego powracalo.

Jeszcze bardziej zmarszczyl brwi w umyslowym wysilku. Powinien sie napic... Wzial kilka lykow. O tak, teraz o wiele lepiej mu sie myslalo...

Jezeli dopuscisz do priorytetow osobiste uczucia, to juz jestes przegrany.

O tak. Tak wlasnie powiedzial. Ale co to moglo oznaczac?

I... i przeciez chcial, zeby Harry spedzil z nim swieta. Po co mialby tego chciec, gdyby go nienawidzil? I przygotowal mu piwo kremowe z cynamonem. Pamietal o tym. I pozwolil mu zostawic choinke. I... i zachowal sekret Tonks i Luny, bo Harry go o to poprosil.

I przeciez...

Harry wzial kolejny lyk. Tak bardzo krecilo mu sie w glowie, ze z trudem rozpoznawal ksztalty.

Przeciez... ktos, kto jest

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату