takim potworem, nie moglby... nie moglby opatrywac mu nogi z taka czuloscia. Nie przynosilby mu kolacji z Wielkiej Sali, twierdzac, ze zrobil to skrzat. Nie pomagalby mu w nauce i nie pakowal mu do torby ksiazek z podkreslonymi zdaniami, ktore beda omawiac na lekcji. Nie dalby Ronowi masci, tylko na niema prosbe Harry'ego. Nie nauczylby sie dla niego o Quidditchu...

Ale przeciez widzial w myslodsiewni... Czy tamto zycie bylo tylko snem? Najcudowniejszym snem, ktory mu sie przysnil, a teraz sie z niego obudzil?

Niemozliwe. To byl jego Severus... patrzyl na niego w taki sposob, jakby Harry byl najwazniejsza osoba na swiecie. Dotykal go z taka zachlannoscia, jakby wciaz bylo mu malo i nie mogl sie nim nasycic. Zatracal sie w nim calkowicie, jakby nic innego poza bliskoscia Harry'ego sie nie liczylo. To sa... reakcje. Nie da sie nad nimi zapanowac.

Bicie serca. Przyspieszony oddech. Drzenie rak. Glosu. Usmiech. Prawdziwy. To... to cos w oczach. Cieplo. Blask.

Tego nie mozna udawac! Nie mozna!

Harry zacisnal dlon na szklance.

Pamietal to... pamietal, jak Severus uczyl sie od niego czulosci, jak krok po kroku powtarzal po nim wszystkie gesty... Nie wymyslil sobie tego! Pamietal wszystko. Pocalunki, gesty, spojrzenia. Zar. Zar, ktory widzial w oczach Severusa za kazdym razem, kiedy na niego patrzyl. Wszechogarniajacy, niepohamowany ogien. Nawet wtedy, kiedy sie klocili. Kiedy Snape zamienial sie w ogarnieta zazdroscia bestie... Harry doskonale pamietal emocje szalejace na jego twarzy... jakby chcial rozerwac go na strzepy. Ale jedyne, co rozrywal to jego ubrania, kiedy bral go mocno i lapczywie, jakby nie potrafil zapanowac nad swoim glodem.

Ktos, kto ma w sobie jedynie mrok, nie potrafilby rozpalac sie takim jasnym plomieniem...

I przeciez w koncu... nie pozwolil mu wypic tego eliksiru. Powstrzymal go. Dlaczego? Dlatego, ze to niby bylo za wczesnie? Ze Harry mu nie ufal? Dobry zart. Przeciez Severus dobrze wiedzial, ze Harry zrobilby dla niego wszystko. Absolutnie wszystko.

Zacisnal mocno powieki. Widzial tamta chwile w swoim umysle. Widzial oblicze Severusa. Merlinie, nigdy nie zapomni cierpienia, ktore zobaczyl wtedy na jego twarzy. To bylo tak... tak... inne. Intensywne. Nie pasujace do niczego, co wydarzylo sie pomiedzy nimi tamtego wieczoru. I dlaczego pozniej Severus byl taki przygnebiony? Nastepnego dnia. I... jak on to powiedzial?

Czasami wszystko wymyka nam sie spod kontroli i nie mamy na to wplywu. To silniejsze od nas.

Harry polozyl glowe na opartych na blacie ramionach.

Tak wlasnie sie teraz czul. To bylo silniejsze od niego. I wirowalo. Zdecydowanie nie mial na to wplywu. Na to wirowanie. I na mysli. I na to, jak sie czul.

Wszystkie dobre wspomnienia przewijaly mu sie w glowie, rozbijajac sie brutalnie o wspomnienia z myslodsiewni.

Smiali sie z niego. Smierciozercy. Voldemort. Wszyscy.

Wykorzystal go. Bawil sie nim. Oszukiwal. Chcial go poswiecic. Manipulowal nim od samego poczatku. Byl dla niego tylko narzedziem, ktorego uzywa sie tak dlugo, dopoki nie peknie, a potem wyrzuca sie je do smietnika. Tak okrutny... tak bezwzgledny...

Gdyby tylko mogl mu...

Chwila...

Nie podnoszac glowy, wsunal dlon do kieszeni i wymacal maly, okragly ksztalt.

Nie wiedzial, dlaczego tego nie wyrzucil. Nie wiedzial, dlaczego zawsze nosil to przy sobie.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату