- Hermiono...
- Hmm? - Dziewczyna z ociaganiem oderwala spojrzenie od trzymanej na kolanach ksiazki. Wydawala sie byc tak pochlonieta czytaniem, ze w ogole nie zwracala uwagi na to, co sie wokol niej dzieje. Ron siedzial w drugim koncu Pokoju Wspolnego i gral z Neville'em w szachy.
Harry usiadl na kanapie obok przyjaciolki i przelknal sline.
- Nie bedzie mnie jutro na pierwszej lekcji - powiedzial cicho. - I na drugiej prawdopodobnie tez nie.
Hermiona poderwala glowe i spojrzala na niego z zaskoczeniem.
- Co? Dlaczego?
Musi byc ostrozny. Nie moze dac jej powodu do niepokoju, ale jednoczesnie musi kupic sobie troche czasu, zeby nikt nie podniosl alarmu, zanim jeszcze w ogole dotrze do Voldemorta. A nie moze prosic o to Rona, bo jemu nawet Hermiona by nie uwierzyla.
- Mam wazna sprawe do zalatwienia - powiedzial, patrzac jej prosto w oczy. - Bardzo wazna - powtorzyl z naciskiem. - I wiem, ze nie powinienem cie o to prosic, ale chcialbym, zebys mnie kryla. Odwdziecze ci sie, kiedy wroce. - Byl dumny z siebie, ze jego glos nie zadrzal na ostatnim slowie.
Hermiona zmarszczyla brwi.
- A czy ta 'bardzo wazna sprawa' nie moze poczekac do popoludnia? Nie powinienes opuszczac lekcji, Harry. Juz i tak masz zaleglosci.
Harry przelknal sline.
- Prosze cie, Hermiono. Gdyby to nie bylo dla mnie wazne, to nie prosilbym cie o pomoc. Powiedz, ze jestem chory, ze zle sie czulem, cokolwiek. Kiedy wroce, przepisze wszystkie notatki i naucze sie wszystkiego, co mnie ominie.
Hermiona przez chwile przypatrywala mu sie nieufnie, a nastepnie rozejrzala sie czujnie i pochylila do niego, szepczac najciszej, jak mogla:
- Czy... czy to ma zwiazek z nim?
Harry zagryzl warge. Nie spodziewal sie takiego pytania.
Pokrecil glowa.
Niemal widzial, jak jej napieta twarz sie rozluznia.
- To dobrze. Ale... nie wiem. - Spojrzala na swoje dlonie. - Za kazdym razem, kiedy prosisz mnie o pomoc, wpakowujesz sie w jeszcze wieksze klopoty.
- Hermiono... - Harry zacisnal piesci. - Prosze cie. Naprawde mi na tym zalezy.
Przyjaciolka rzucila mu dlugie spojrzenie. W koncu westchnela gleboko i skinela lekko glowa.
- Dobrze. Pomoge ci.
Harry spojrzal na nia z wdziecznoscia i... musial to zrobic. Objal ja za szyje i przyciagnal do siebie, przytulajac sie do niej. Jej puszyste wlosy laskotaly go w nos i pomimo ze zawsze go to draznilo, tym razem bylo inaczej. Tym razem chcial zapamietac ich zapach i sposob, w jaki dotykaly jego twarzy. Ten jeden, ostatni raz, zanim...
Kiedy ja puscil, Hermiona wygladala na mocno zaskoczona i zazenowana. Usmiechnela sie do niego i odchrzaknela.
- Ale to ostatni raz, dobrze?
Harry poczul przytlaczajacy ciezar na sercu.
- Obiecuje.
