...nie zawaha sie nawet przez moment.

Zbyt wiele poswiecil. Zbyt wiele zyc zostalo zlozonych w ofierze, by teraz mogl zrezygnowac, teraz, kiedy juz niemal dotarl do celu, kiedy mial go na wyciagniecie reki.

Uniosl go ostroznie, zdejmujac mu bluzke przez glowe i z powrotem ukladajac na chlodnej poscieli.

Pewne rzeczy byly wazniejsze od innych. Tylko slabi ludzie stawiali swe uczucia na pierwszym miejscu, uwazajac je za najwazniejsze. Tylko slepcy nie potrafili odroznic tego, co wazne, od tego, co osobiste.

Przykryl go i wyprostowal sie, obserwujac, jak Potter przewraca sie na bok i szepcze sennie:

- Jezeli kiedys... wyjeczysz moje imie... to wyjawie ci swoj sekret.

Severus pozwolil sobie na slaby usmiech.

Chlopak zawrocil mu w glowie, ale to niczego nie zmienia. Absolutnie niczego.

Wyciagnal dlon i lagodnie pogladzil go po policzku.

- W takim razie twoj sekret jest bezpieczny. Dobranoc - odparl cicho.

Tylko naiwni sadzili, ze moga miec wszystko.

Cofnal dlon, odwrocil sie i ruszyl do lazienki, ale zanim do niej dotarl, uslyszal jeszcze wypowiedziane miekkim, sennym szeptem:

- Dobranoc... Severusie.

Zamknal za soba drzwi.

Severus nie byl slaby, nie byl slepy i nie byl naiwny. Wiedzial, co nalezy zrobic, i nie zamierzal sie przed tym cofnac. Bylo juz na to za pozno. Zbyt wiele wysilku kosztowalo go dotarcie az do tego miejsca.

Zrobi to. Poswieci go. Poswieci go dla pragnienia, ktoremu on sam poswiecil niemal cale swoje zycie... dla ktorego poswiecil nawet wlasna dusze... I osiagnie swoj cel, dotrze do samego konca, nawet jezeli oznaczalo to... wyrwanie wlasnymi dlonmi swego serca i zgniecenie go w uscisku. Nawet jezeli pozbawi go to tchu i nie uda mu sie juz zaczerpnac go ponownie.

Kiedy wyszedl z lazienki, panujaca w sypialni cisze wypelnial jedynie cichy, wyrownany oddech. Potter juz spal.

Severus podszedl do lozka i wsliznal sie pod przykrycie, spogladajac na lezacy obok niego w ciemnosciach, cieply ksztalt. Na lagodna linie karku, sterczace na wszystkie strony wlosy i wystajace spod koldry nagie ramie, ktore unosilo sie i opadalo przy kazdym oddechu.

Ostroznie przysunal sie blizej. Harry nie poruszyl sie. Spal, odwrocony do niego tylem. Severus mogl wiec przysunac sie do niego jeszcze blizej.

Uniosl dlon, dotykajac nagiego ramienia Harry'ego i powoli przesuwajac po nim palcami w delikatnej, niemal niewyczuwalnej pieszczocie.

Przysunal sie jeszcze blizej, przywierajac do gladkich, nagich plecow i... siegnal po niego. Owinal reke wokol pasa Harry'ego i najdelikatniej jak mogl, przysunal go do siebie, ukladajac sie tak, aby mogl czuc go calym swoim cialem... i aby mogl ogrzewac sie jego niegasnacym zarem. Jego wargi odnalazly ramie Harry'ego i przywarly do skory, wchlaniajac jej smak i zapach wszystkimi, skamlacymi z potrzeby zmyslami.

- Nie moge tego zmienic - wyszeptal, majac wrazenie, jakby cale powietrze zostalo wyssane z jego pluc. Przesunal glowe, odnajdujac wargami goraca szyje i skladajac na

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату