***

Dumbledore polknal haczyk. Wystarczyla niewielka wzmianka o planowanym ataku na Miedzynarodowa Federacje Quidditcha, aby calkowicie skupil sie na obronie tego obiektu. A wykorzystujac panujacy w budynku zamet oraz biegajacych wszedzie aurorow i pracownikow instytutu, Severusowi wystarczyly dwie celnie rzucone Avady, aby pozbyc sie wskazanych przez Czarnego Pana przynet w postaci najmniej przydatnych Smierciozercow.

Jasna strona ma swoja mala wygrana, a Czarny Pan nic na tym nie traci.

Pozostala jednak jeszcze jedna sprawa, ktora Severus zamierzal zalatwic przy okazji tej misji.

Czujac, ze Eliksir Wielosokowy, ktory wypil jeszcze przed przybyciem na miejsce, przestaje dzialac, przyspieszyl kroku, by jak najszybciej znalezc sie w umowionym miejscu spotkania na tylach budynku. Uliczka byla waska i ciemna. Wiedzial, ze ma niewiele czasu, zanim zjawia sie tu aurorzy przeszukujacy teren i ze bedzie musial zalatwic to w miare szybko.

Mocniej zacisnal dlon wokol rozdzki i wyszedl zza rogu.

- Na Merlina, to ty. - Blackwood odetchnal i opuscil rozdzke, ktora obronnie wycelowal w Severusa, kiedy ten niespodziewanie wylonil sie z ciemnosci. - Jak poszlo? Zalatwiles ich?

Severus niemal niezauwazalnie skinal glowa, obserwujac opadajace w dol ramie mezczyzny. Och, wiele ryzykowal, sprowadzajac go tutaj i wmawiajac, ze potrzebuje jego pomocy, na wypadek, gdyby Smierciozercy zdolali wycofac sie i dotrzec w miejsce, skad mogliby sie aportowac. Mial czekac tutaj i zabic ich obu, gdy tylko pojawia sie w zasiegu wzroku. Ryzykowal naprawde wiele, poniewaz zadanie, ktore przydzielil mu Czarny Pan, bylo tajne i nikt poza nim nie mial prawa o nim wiedziec. Ale to ryzyko bylo niczym w porownaniu z tym, co otrzyma w zamian...

Reka Blackwooda opadla.

- Expelliarmus.

Niespodziewanie rzucone zaklecie nie mialo wiekszych problemow z rozbrojeniem nieprzygotowanego na nie mezczyzny. Severus zlapal jego rozdzke w tym samym momencie, w ktorym zaskoczony Blackwood wykrzyknal:

- Co ty...?

- Infirmitate!

Mezczyzna zgial sie wpol i opadl na kolana. Wygladal tak, jakby nagle stracil wszystkie sily i nie byl w stanie utrzymac sie na nogach.

Powoli uniosl glowe i przekrwionym wzrokiem spojrzal na Severusa, ktorego twarz nie wyrazala w tej chwili niczego oprocz pogardy. W brazowych oczach ukrytych pod kotara brudnych, kedzierzawych wlosow zaplonelo zrozumienie.

- Zwabiles mnie tu specjalnie... - wycharczal z trudem. - Czego chcesz?

- Jedynie twojej smierci - odpowiedzial spokojnie Severus, podchodzac o krok blizej i nie przestajac celowac w niego rozdzka.

Na twarzy Blackwooda odmalowalo sie pelne przerazenia zdumienie.

- Co? Niemozliwe. Czarny Pan nigdy by...

- Czarny Pan nie ma z tym nic wspolnego - odparl zimno Snape, podchodzac jeszcze blizej. - Jestes tutaj, poniewaz... - odsunal koncem rozdzki czesc zaslaniajacych twarz mezczyzny wlosow, aby moc dokladnie widziec jego twarz - ...zapragnales niewlasciwej osoby. - Kedzierzawe brwi Blackwooda zmarszczyly sie. Severus pochylil sie i wysyczal mu prosto w twarz glosem zimniejszym niz lod. - Potter jest tylko moj. Twoje brudne rece nigdy go nie dotkna. Nigdy.

Widzial, jak oczy Blackwooda rozszerzaja sie z niedowierzania. Niemal slyszal jego galopujace szalenczo mysli. Jak probuje poskladac fakty. Probuje zrozumiec.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату