kruszac kazda tame, jaka probowal stawiac, aby je powstrzymac.

Ale wtedy Potter popelnil ten blad i przyszedl do niego. I w momencie, w ktorym go dotknal, w momencie, w ktorym osmielil sie go objac tymi splugawionymi nia dlonmi... Severus pragnal jedynie sprawic mu cierpienie. Pragnal, aby jego cialo i dusza rowniez splonely, zamieniajac sie w dymiace zgliszcza, pragnal wypalic z niego jej smrod...

I zrobil to w jedyny znany sobie sposob. W sposob, ktorego uzywal juz tak wiele razy, ze stal sie dla niego czyms, co przychodzi samoistnie, czyms, w czym byl naprawde dobry.

Tortury.

Czyms, przy czym juz tak wiele razy odlaczal swe emocje, ze przychodzilo mu to juz bez wiekszego trudu... przy czym stawal sie pozbawionym wszelkich skrupulow Smierciozerca, mogacym karmic swa ciemnosc niemalze do syta, dopoki krzyki nie ucichly, zamieniajac sie w rzezenie. Dopiero wtedy z jego oczu opadal szkarlatny mrok i nadplywal zamrazajacy zyly chlod...

Tak bylo rowniez tym razem. Ocknal sie dopiero wtedy, kiedy zobaczyl pozostawione przez Pottera w myslodsiewni wspomnienia z tamtego wieczoru.

I zrozumial, co zrobil. I komu to zrobil.

Ale wiedzial, ze bylo juz za pozno.

*

Nie chce sie z toba spotkac. Nie chce teraz z toba rozmawiac. Po prostu... odwal sie.

Severus spodziewal sie tego. Zal wyplywajacy z kazdego slowa przyslanego mu przez Pottera zdawal sie niemal promieniowac z kamienia, osiadajac niczym szron na jego skorze.

Wzial kolejny lyk prosto z butelki, czujac, jak alkohol przyjemnie rozlewa sie w jego zylach, ogrzewajac nieco jego zamarzniete wnetrze. Tylko on mogl stepic chociaz odrobine to nieprzyjemne pulsowanie w klatce piersiowej i uczucie, jakby coraz mocniej cos go w niej uwieralo.

Po raz kolejny zrobil z siebie glupca. Po raz kolejny pozwolil sie zaslepic tej przekletej slabosci, ktora rozrastala sie w nim coraz smielej, niczym niemozliwy do wyrwania chwast. Do czego bylo mu to potrzebne? Do tego, zeby siedziec tutaj, niczym zalosny pijaczyna i przypominac sobie wyraz tych popekanych zielonych oczu? Do tego, zeby nie moc przestac o nim myslec i wciaz zastanawiac sie, jak bardzo musi go teraz nienawidzic?

Zawsze do tej pory bylo mu to obojetne. Tylko ludzie slabi i pozbawieni pewnosci siebie przejmuja sie opinia innych. Tylko ci, ktorzy nie potrafia poradzic sobie bez wszechobecnego uznania.

Tylko ci, ktorzy nie potrafia dalej funkcjonowac bez wpatrzonych w siebie, wypelnionych blaskiem oczu.

Na sciany i sufit wpelzl wypelniony mrokiem lod. Ciemne brwi zmarszczyly sie, a spomiedzy warg wyrwalo sie zachrypniete:

- Cholera!

I bylo to ostatnie slowo, zanim usta Severusa ponownie wypelnily sie wypalajacym wszystko alkoholem.

***

Nie patrzyl na niego. Wiedzial, ze Potter znajduje sie w klasie, ale w ogole nie mial zamiaru na niego spogladac. Nie chcial sobie przypominac wczorajszego wieczoru. Nie chcial sobie przypominac tego, co mu zrobil. W zupelnosci wystarczalo mu to... wyjace w jego duszy uczucie. Uczucie, ktore miotalo nim, odkad tylko wytrzezwial. Cos, co kasalo jego wnetrznosci, rozrywajac je niemal na strzepy. Cos, co sprawialo, ze nie potrafil odczuwac niczego poza pelzajacym w zylach gniewem, ktorym ciskal we wszystkich kierunkach, nie mogac sie od niego uwolnic i zatamowac jego wyplywu, jakby wciaz nie byl w stanie

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату