I wiedzial, ze Potter doskonale zdaje sobie sprawe z jego obecnosci. Widzial to w jego napietych ruchach, w przygarbionej postawie, w tym, ze przez pietnascie minut nie przewrocil kartki, w ktora tak uparcie staral sie wpatrywac.

Czy on naprawde sadzil, ze tak latwo sie od tego uwolni? Ze od tego w ogole da sie uwolnic?

Wrocil tam nastepnego dnia. Severus zobaczyl go przy tym samym stoliku, z glowa podparta na reku i nieobecnym, zamyslonym spojrzeniem wbitym w sypiacy za oknem snieg. Nie przypominal sobie, aby kiedykolwiek wczesniej widzial takie... przygnebienie na jego twarzy. Tak mocno zacisniete usta. Tak bardzo zmarszczone brwi. Taka melancholie w tych zielonych, o wiele ciemniejszych niz zwykle oczach. Jakby cos je zasnuwalo. Cien. Kaciki ust sciagniete w dol, jakby wyssano z nich cala radosc. I w zamian nasaczono je gorycza.

Severus oblizal wargi i zacisnal je, czujac, jak do jego gardla rowniez naplywa cos przypominajacego gorycz.

Potter ewidentnie nie radzil sobie z ta sytuacja. Probowal, ale kazda jego mysl, kazdy czyn nasaczone byly Severusem i mezczyzna widzial to bardzo wyraznie w kazdym jego sploszonym, a jednoczesnie ziejacym dumna zawzietoscia spojrzeniu. I widzial takze, ze chlopak probuje czytac, ale kompletnie nie jest w stanie. Czy wyczuwal jego obecnosc? To oczywiste. Kiedy tylko zorientowal sie, ze Severus znowu go obserwuje, naprezyl sie caly, jak gotowe do ucieczki zwierze.

Ale przed tym... przed nim nie bylo ucieczki. Potter mogl sobie probowac do woli, ale Severus byl zbyt dobrym mysliwym.

Problem polegal na tym, ze polowanie... uzaleznialo.

W koncu nadszedl piatek. A wraz z nim lekcja Eliksirow z szostorocznymi. Lekcja, ktora Severus dobrze sobie zaplanowal. Musi byc ostrozny. Musi dolozyc nieco staran i powstrzymac sie przed zlosliwosciami. Musi zaskoczyc Pottera. Pokazac mu, co jest w stanie dla niego zrobic. Wykonac kolejny maly krok w jego kierunku.

Nawet nie spodziewal sie, ile wysilku bedzie go to kosztowalo. Powinien dostac jakis cholerny medal za to, ze udalo mu sie powstrzymac przed potraktowaniem tych nieudacznikow tak, jak na to zasluzyli, i nie wylaniem tego, co oni nazywali 'eliksirami', na te ich puste glowy. Zamiast warczec i pozerac ich jak zawsze, musial po prostu chodzic pomiedzy tymi zalosnymi stworzeniami i dawac im rady. Niczym znajdujacy sie w stadzie owiec wilk, ktory musi powstrzymywac swa nature, by ich wszystkich nie rozszarpac. Moze jeszcze powinien pokazac im, jak maja unikac jego klow?

Ale zrobil to. I prawie wszystko, co sobie zaplanowal, udalo mu sie. Prawie.

Nie potrafil powstrzymac sie tylko przed jednym. Przed dotknieciem go.

Przez cala lekcje Potter wydawal sie odlegly, odseparowany, jakby za wszelka cene probowal odgrodzic sie bariera. I nagle znalazl sie tak blisko... na wyciagniecie reki. I Severus widzial to. Widzial, jak Potter niemal wibruje z napiecia, kladac fiolke na jego biurku. Ze wzrokiem utkwionym gdzies w scianie, drzacymi palcami i zacieta mina... I Severus chcial tylko musnac te palce. Zobaczyc, jak chlopak zareaguje... czy te zielone oczy spojrza na niego tak samo jak dawniej?

Tak.

To wciaz w nich bylo. Zobaczyl to, kiedy Potter niemal stracil dech pod wplywem jego dotyku, kiedy zobaczyl ten nagly, jasny rozblysk w jego oczach i reakcje tak gwaltowna, jakby przeszyl go prad.

Wciaz nalezal do niego. Calym soba. Kazda komorka ciala, ktore tak zywo reagowalo na bliskosc Severusa. Nawet, jezeli probowal to w sobie zdusic. Nawet jezeli probowal zaprzeczac. Wciaz drzal.

Severus obserwowal go, kiedy niemal wybiegal z klasy. Rozbity. Wstrzasniety. Oslabiony.

A pozniej spojrzal na

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату