Wczesniej nie planowala wyjazdu do miasta, jednak nadeszla pasza zamowiona dla niedomagajacego zrebaka, „ wiec postanowila ja odebrac. Moze ta specjalna kompozycja pomoze mu odzyskac wlasciwa wage.

Poza tym jej samej dobrze zrobi, gdy wyrwie sie z domu i choc przez jakis czas pobedzie wsrod ludzi. Przy okazji kupi kilka rzeczy, ktore wczesniej czy pozniej beda jej potrzebne. W domu zadrecza sie ciaglym roztrzasaniem ostatniej rozmowy z Nickiem. Musi popatrzec na to z innej perspektywy, nabrac dystansu.

Starala sie nie wracac myslami do tego, co sie wydarzylo, ale daremnie. I bezustannie odliczala czas, jaki mu dala na ewentualny telefon.

Alez sie wyglupila! Zachowala sie jak idiotka. Jakby byla rozrywana przez zauroczonych nia adoratorow, marzacych o spedzeniu z nia wieczoru. Nick i tak wspaniale sie zachowal, bo mogl ja po prostu wysmiac.

Czemu nie umie przestac myslec o tym, ze Nick chce sie z nia spotkac? To tylko swiadczy, jak beznadziejnie jest glupia. Zawsze byla pod jego urokiem. I to sie nie zmienilo. Niestety.

Zwykle kierowala sie w zyciu zdrowym rozsadkiem, ale ten nagle ja opuscil. To dlatego pozwala sobie na bzdurne rojenia. Rozkoszne marzenia o rzeczach, ktore nigdy nie beda jej udzialem. Jak by to bylo, gdyby znalazla sie z mezczyzna na gruncie prywatnym? I wyszlaby z tego z twarza…

Od lat na co dzien pracuje z mezczyznami, jednak nigdy nic z tego nie wynikalo. Ani razu z nikim sie nie umowila, nigdy nie byla na kolacji sam na sam z mezczyzna. Z wyjatkiem tego spotkania z Nickiem. Zawsze bylo jakies towarzystwo, inni ranczerzy, pracownicy. Shane sie nie liczyl, bo wtedy, gdy razem gdzies chodzili, laczyla ich jedynie przyjazn. Czego sie nie da powiedziec o Nicku.

Weszla do sklepu, odebrala zamowiona pasze i rozejrzala sie po polkach. Zajeta zakupami, wreszcie mogla zapomniec o Nicku. Podjechala do sklepu ze sprzetem gospodarskim, by kupic kilka rzeczy. Gdy wyszla, jej spojrzenie padlo na okazala wystawe z damskimi ciuszkami.

Wsiadla do samochodu, wlozyla kluczyk do stacyjki. Znowu popatrzyla na manekiny. Rozkloszowana dzinsowa spodniczka, a do niej czerwona bluzeczka z szerokim dekoltem. Na drugim manekinie niebieska letnia sukienka na szerokich ramiaczkach, zmarszczona w talii i szeroka dolem.

Jej uwage przyciagnela biala lniana sukienka o prostym kroju. Obok niej inna, w pastelowe wielobarwne paski, dopasowana na gorze i przewiazana w talii. Przyjemna i wesola, typowo letnia.

Te sukienki nie byly tak zobowiazujace jak stroje, ktore kiedys kupila w San Antonio. Poza tym to nowe, modne wzory. Wprawdzie tamte wczesniejsze sa bardzo klasyczne, bo celowo szukala takich, ktore posluza jej dluzej, jednak te letnie sukienki mialy w sobie cos swiezego, bardzo wdziecznego.

Ciagle miala przed oczami usmiechnieta twarz Nicka, gdy mowil jej, ze jest atrakcyjna dziewczyna. Normalnie od razu odrzucilaby te zapewnienia, gdyby nie wczesniejsza rozmowa z Shaneem. Bo to, co powiedzial, dalo jej do myslenia. I zastanowienia, czy aby naprawde sie nie zmienila. Moze teraz bardziej podoba sie facetom?

A jezeli Nick jednak zadzwoni? Jesli stanie sie cud, a ona podejmie wyzwanie i umowi sie z nim na kolacje, to co wtedy na siebie wlozy?

Gdyby tak wejsc do sklepu i rozejrzec sie, co sie teraz nosi? Moze nawet przymierzyc? A jesli kupi cos, a potem okaze sie, ze w ogole tego nie wlozy? Znowu wyrzuci pieniadze. Przeciez Nick wiecej sie nie odezwie. Jest beznadziejnie glupia, jesli jeszcze sie ludzi. Nie, nawet nie bedzie zawracac sobie glowy ogladaniem.

Nick nie zadzwoni. Jego nie interesuja dziewczyny takie jak ona. Wprawdzie i tak zrobil zaskakujaco wiele, ale to tylko z powodu Shanea. Ma w tym swoj cel.

Ktos zastukal w szybe od strony pasazera, wyrywajac ja z tych ponurych mysli. Podniosla glowe.

Eadie Webb pomachala do niej wesolo. Corrie wyciagnela reke i otworzyla szybe.

– Czesc, Eadie. Lata cie nie widzialam.

Eadie sie rozesmiala.

– Chcialam powiedziec dokladnie to samo.

– Przyjechalam po pare drobiazgow.

– Ja tez. – Eadie skinela glowa w strone wystawy. – Juz mialam wracac, ale zobaczylam, ze maja nowa kolekcje. Pomyslalam, ze wejde i troche poogladam. Moze nawet cos wybiore. Musze korzystac, bo nie wiem, kiedy znow bede w nastroju na buszowanie po sklepach.

Corrie usmiechnela sie lekko. Eadie, tak jak ona, miala niewielkie ranczo. Prowadzily tez podobny tryb zycia. Jednak Eadie od czasu do czasu lubila ubrac sie bardziej kobieco.

– Tez o tym myslalam – rzekla Corrie, po czym skrzywila sie i dodala: – Przez chwile.

– To chodzmy razem. Poprzymierzamy sobie ciuchy, pozyjemy jak ludzie. Potem zapraszam cie na lunch. Ja stawiam. Zgoda?

Dawno nie widziala sie z Eadie, jednak ogladanie ciuchow wcale jej nie pociagalo. Eadie chyba sie tego domyslila, bo usmiechnela sie przekornie.

– Corrie, no chodz. Nie daj sie prosic.

Eadie byla jedna z niewielu kolezanek, przy ktorych czula sie zupelnie na luzie. Nie ma zamiaru niczego kupowac, jednak warto skorzystac z okazji i posluchac rad Eadie. Jest od niej o rok starsza, czyli ma wieksze doswiadczenie. Poza tym jest obiektywna i szczera. Doradzi jej, w czym najlepiej wyglada.

Dziesiec minut pozniej, obladowane wieszakami z ciuchami, weszly do przymierzami. Powoli Corrie udzielil sie entuzjazm Eadie. Pooglada sobie stroje, popatrzy na siebie i Eadie w nowych kreacjach.

Mialy podobne figury i wzrost, wiec wymienily sie kilkoma rzeczami. Nawet sie nie spostrzegly, jak minely trzy godziny. Corrie ulegla nastrojowi chwili i kupila pare ubran.

Zadowolone wyszly na ulice i ruszyly do sklepu z butami. To byl pomysl Eadie, ale Corrie nie protestowala. Podekscytowanie i entuzjazm Eadie podbudowaly ja, podobnie jak jej spostrzezenia i dobre rady. W sklepie zabawily calkiem dlugo. Wreszcie wyszly, zapakowaly zakupy do samochodow i poszly cos zjesc.

Gdy juz zamowily potrawy, Corrie zagadnela:

– Nadal pracujesz u Hoyta Donovana?

Po twarzy Eadie przemknal dziwny grymas.

– Jak na razie.

Corrie przez chwile przygladala sie jej uwaznie. Eadie od dluzszego czasu pracowala na czesc etatu u Donovana, ale nigdy nie kryla, ze niektore rzeczy sie jej nie podobaja.

– Trudno sie u niego pracuje? – zagaila taktownie.

– Nie ma problemu, jesli chodzi o normalne zajecia – odparla Eadie, rozdzierajac dwie torebki z cukrem i wsypujac ich zawartosc do szklanki z mrozona herbata. – Jego humory tez mnie nie ruszaja. Jak mam dosc, to po prostu wychodze. Jedno tylko coraz bardziej mnie denerwuje, te jego romantyczne gesty w stosunku do panienek, z ktorymi sie spotyka. Wtedy sie zastanawiam, czy naprawde potrzebne mi sa te dodatkowe pieniadze.

Eadie juz wczesniej jej o tym wspominala. Poczatkowo zamawiala kwiaty dla jego panienek, ale z czasem Hoyt, gdy chcial zerwac znajomosc, zaczal wysylac drobne upominki. Eadie musiala mu je wybierac.

– Ostatnio mam juz powyzej uszu tych jego prezencikow na rozstanie.

– Nie mozesz sie zebrac, zeby mu to powiedziec – domyslila sie Corrie. – Niechby sam chodzil sobie po jubilerach.

Eadie zapatrzyla sie na oszroniona szklanke.

– Jakos nie moge. Na poczatku to mi sie nawet podobalo. Uwazalam, ze to mile z jego strony, ze daje im cos na oslode. Chyba nawet niechcacy cos takiego powiedzialam. To dodatkowo go zachecilo. Jednak ostatnio takie sytuacje zdarzaja sie coraz czesciej, a. na mnie to kiepsko dziala. Probowalam to skomentowac, ale aluzje do niego nie trafiaja, a nie moge sie zdobyc, by powiedziec wprost. Zreszta ostatnio ciagle jest w fatalnym nastroju.

– Boisz sie, ze cie zwolni?

– Nie, na pewno nie. Jednak zachowuje sie dziwnie, wiec mam troche watpliwosci.

Eadie przez chwile milczala. Przestala bawic sie szklanka.

– Prawda jest taka, ze czuje sie mu potrzebna. Wiem, ze to beznadziejnie brzmi. Jednak te wszystkie wspaniale dziewczyny to nie to. Tylko na mnie tak naprawde moze liczyc. Chyba…

Urwala, zarumienila sie i uciekla wzrokiem.

– Przepraszam, okropnie to brzmi, gdy ujac to w slowa.

– Machnela reka, popatrzyla na Corrie niespokojnie. – Zapomnij, co ci mowilam.

– Dobrze – odpowiedziala miekko.

Вы читаете Braterska przysluga
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату