Ale zauwazyl, ze drungarios nie odpowiedzial na jego pytanie.

Wreszcie ciche tony pandoury ucichly w rzymskich koszarach. Rozlegly sie burzliwe brawa. Senpat Sviodo odlozyl strunowy instrument i na jego przystojnej, smaglej twarzy zakwitl usmiech zadowolenia. Podniosl kubek z winem w strone publicznosci.

— To bylo cudowne — powiedziala Helvis. — Sprawiles, ze zobaczylam gory Vaspurakanu tak wyraznie, jakby staly mi przed oczami. Phos dal ci wielki dar. Gdybys nie byl zolnierzem, twoj talent wkrotce uczynilby cie bogatym.

— Ciekawe, ze to powiedzialas — rzekl niesmialo Senpat. — Gdy bylem maly, myslalem o tym, by uciec z trupa muzykow, ktorzy grali w posiadlosci mego ojca.

— Dlaczego tego nie zrobiles?

— Ojciec dowiedzial sie i zloil mi skore. Mial racje, niech Phos da mu wieczne odpoczywanie. Bylem potrzebny tutaj; nawet wtedy Yezda byli liczni jak poborcy podatkow wokol czlowieka, ktory wykopal skarb. I gdybym uciekl, patrz, co bym stracil. — Otoczyl ramieniem siedzaca obok Nevrate. Jaskrawe wstazki splynely strumieniem z jego trojroznej vaspurakanskiej czapki, laskocac ja w szyje; odsunela je i przytulila sie do meza.

Marek napil sie wina. Juz prawie zapomnial, jakie dobre towarzystwo stanowi para mlodych przybyszow z zachodu, nie tylko z powodu muzyki Senpata, ale tez zapalu i dobrego humoru, z jakim stawiaja czolo zyciu. Senpat i Nevrata czuli sie ze soba tak dobrze, ze wszystkie pary w ich obecnosci stawaly sie szczesliwsze.

— Gdzie twoj przyjaciel z wasami jak stopiony braz? — zapytala Nevrata trybuna. — Ma ladny glos. Mialam nadzieje, ze uslysze go spiewajacego do wtoru z Senpatem, nawet gdyby mialy to byc tylko videssanskie piosenki, jedyne zrozumiale dla nich obu.

— „Mala ptaszyna o zoltym dziobku…” — zaczal Gajusz Filipus ochryplym barytonem.

Nevrat skrzywila sie i rzucila w niego orzechem. On, zawsze czujny, zlapal go w locie, po czym zmiazdzyl glowica sztyletu.

Nevrata mimo wszystko nie zapomniala o pytaniu. Uniosla znaczaco brew. Skaurus odparl nieskladnie:

— Powiedzial, ze ma jakies sprawy do zalatwienia. Nie wiem dokladnie, o co chodzi. — Ale moge sie domyslac — dokonczyl w mysli.

Druga brew powedrowala w gore, gdy Nevrata dostrzegla jego niezdecydowanie. W przeciwienstwie do wiekszosci Videssanek nie regulowala brwi, co tylko podkreslalo jej silna urode.

W tym przypadku Marek byl odporny na kokieterie. Zalowal, ze zna sekret Viridoviksa. Nevrata odwrocila sie do Helvis.

— Jestes duza dziewczynka, moja droga, zatem dlaczego nie jesz, a skubiesz jedzenie?

Powiedziane obojetnym tonem slowa moglyby sprawic bol, ale Nevrata byla wyraznie zatroskana. Usmiech Helvis byl troche blady.

— Im wiecej zjem, tym wiecej jutro rano zwroce.

Nevrata przez chwile patrzyla na przyjaciolke bez sladu zrozumienia, a potem przytulila ja serdecznie.

— Gratuluje — powiedzial Senpat, sciskajac reke Marka. — Coz to, czyzby mysl o wyruszeniu na zachod zrobila z ciebie jurnego ogiera? Ho, ho, to bylby juz drugi raz!

— Och, wiecej — zaprzeczyla zarumieniona Helvis, zerkajac spod oka na trybuna.

Kiedy smiechy ucichly, Senpat spowaznial.

— Wy, Rzymianie, wyruszacie na zachod, prawda?

— Nie slyszalem nic innego — odparl Skaurus. — Jak na razie nikt nigdzie nie pojdzie, dopoki Bouraphos trzyma Konski Brod. A jakie to ma dla ciebie znaczenie? Odszedles od nas cale miesiace temu.

Senpat nie odpowiedzial na pytanie. Zamienil pare zdan w gardlowym vaspurakanskim z Gagikiem Bagratouni. Odpowiedz nakharara zabrzmiala prawie jak warkniecie. Kilku z jego rodakow gwaltownie pokiwalo glowami, jeden trzasnal piescia w kolano.

— Chcialbym sie przylaczyc, jesli mnie zechcecie — powiedzial mlody szlachcic do Skaurusa. — Kiedy wyruszycie na zachod, bedziecie nie tylko tlumic wewnetrzne rebelie. Yezda tez tam nie brakuje, a ja jestem ich dluznikiem. — Jego wesole oczy znow spochmurnialy.

— I ja — dodala Nevrata.

Marek pamietal jej wyczyny po Maraghrze i wtedy, gdy legionisci walczyli z ludzmi Draxa, wiedzial wiec, ze ma na mysli dokladnie to, co powiedziala.

— Oboje wiecie, ze odpowiedz brzmi „tak”, niezaleznie od tego, czy wyruszymy — rzekl. — Coz innego moglbym powiedziec zaprawionym w boju wojownikom i dzielnym zwiadowcom, ktorzy sa rowniez moimi przyjaciolmi? — Senpat Sviodo podziekowal mu z niezwyczajna powaga.

Bartagouni, nadal pograzony we wlasnych myslach, rzekl zapalczywie:

— I jest tam takze Zemarkhos.

Jego ludzie znow pokiwali glowami; bardziej nienawidzili fanatycznego kaplana niz nomadow. Prawdopodobnie nadarzy sie szansa na zemste, jezeli legionisci wyrusza na zachod. W drodze do Maraghy Thorisin wydrwil Zemarkhosa i kaplan za swego Autokratora uznal Onomagoulosa. Jego poplecznicy zasilili sily prowincjonalnych wielmozow.

W sali na chwile zapadla cisza. Rzymianie byli wierni panstwu, ktoremu sluzyli, ale to byla lojalnosc najemnikow; zdecydowanie plytka. Nie podzielali ani w pelni nie rozumieli dziesiecioleci wojen i pogromow, ktore zahartowaly Vaspurakanerow tak, jak zimna woda hartuje stal. Ludzie, ktorzy tytulowali sie ksiazetami, rzadko okazywali te twardosc, ale kiedy tak sie dzialo, mrozila ona ich mniej zaangazowanych w sprawe towarzyszy.

— Dosc tych smutkow! — zawolal Sviodo. Wyczul, ze dotychczasowy nastroj pogarsza sie i postanowil to zmienic. — Smutki to narzedzia Skotosa!

Odwrocil sie do Gajusza Filipusa.

— Wiec wy, Rzymianie, znacie mala ptaszyne? — Jego palce zatanczyly po strunach pandoury. Legionisci rykneli marszowa piosenke zadowoleni, ze odrywa ich od wlasnych niewesolych mysli.

— Dobrze sie czujesz, Taronie? — zapytal Marek. — Wygladasz, jakbys nie spal od tygodnia.

— Prawie trafiles — przyznal Leimmokheir, podkreslajac slowa poteznym ziewnieciem. Mial czerwone oczy, a jego glos byl bardziej ochryply niz zwykle. Po uwolnieniu przybral na wadze, ale skore mial obwisla i niezdrowa. — Usilowanie dokonania czegos niemozliwego jest dosc meczacym zadaniem. — Nawet jego niegdys dudniacy smiech wydawal sie jakby pusty. — Za malo okretow, za malo ludzi, za malo pieniedzy, za malo czasu — wyliczal, pomagajac sobie palcami. — Cudzoziemcze, masz posluch u Gavrasa. Wytlumacz mu, ze nie jestem magiem, by wyczarowac zwyciestwo ruchem reki. A zrob to dobrze, bo inaczej zamieszkamy w sasiednich celach.

Skaurus potraktowal jego slowa jako wyraz przygnebienia, ale Leimmokheir nalegal tak uparcie, ze w koncu postanowil porozmawiac z Imperatorem. Wyczerpanie sprawilo, ze drungarios stal sie drazliwy i niezdolny do dostrzegania innego punktu widzenia poza wlasnym.

Traf chcial, ze trybun zostal przyjety przez Imperatora po bardzo krotkim oczekiwaniu. Kiedy powiedzial o skargach Leimmokheira, Thorisin warknal:

— Czego on chce, sardeli do wina? Byle duren potrafi pokierowac latwa robota, dopiero trudniejsza pokazuje, kto ile jest wart.

Nagle do tronu zblizyl sie poslaniec. Zatrzymal sie niezdecydowanie, czekajac na reakcje Imperatora.

— No? — warknal Gavras.

Poslaniec padl na twarz. Kiedy wstal, podal Autokratorowi zlozony pergamin.

— Wybacz, Wasza Wysokosc. Goniec, ktory przyniosl list powiedzial, ze to pilne.

— Dobra, dales mi go, na co wiec czekasz? — Imperator rozlozyl arkusz i przeczytal polglosem: — „Przyjdz na nabrzeze i zobacz efekt swego zaufania. L., drungarios dowodzacy”.

Jego twarz ciemniala z kazdym slowem. Przedarl pergamin, potem wrzasnal do Skaurusa:

— Niech Phos przeklnie dzien, w ktorym posluchalem twego zatrutego jezyka! Posluchaj, jak ten lajdak chelpi sie swoja zdrada! Zigabenos! — ryknal, a kiedy oficer strazy pojawil sie u jego boku, rozkazal mu wyslac zolnierzy do dokow, by — o ile to jeszcze mozliwe — powstrzymali Leimmokheira. Warknal: — Cholera, za pozno, ale trzeba sprobowac.

Jego furia byla tak wielka, ze Marek cofnal sie, gdy Imperator wstal z tronu. Bal sie, ze Thorisin moze go

Вы читаете Imperator Legionu
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату