Mozna bylo zawedrowac do kuchni, gdzie nocny kucharz byl gotow przygotowac wczesne sniadanie albo pozna kolacje, wedlug zyczenia.

Jesse moglaby zostac z Talamaska na zawsze. Podobnie jak katolicki zakon, Talamasca opiekowala sie swoimi starcami i chorymi. Umierajacy w zakonie mieli zapewniony wszelki luksus i wszechstronna opieke medyczna; ostatnie chwile spedzalo sie wedle swojej woli: samotnie w lozku albo w towarzystwie braci i siostr, ktorzy dodawali choremu otuchy i sciskali jego dlon. Mozna bylo tez jechac do domu, do krewnych, ale wiekszosc chciala umrzec w Macierzystym Domu. Ceremonie pogrzebowe byly wystawne i pelne godnosci. Wielkie grupy ubranych na czarno mezczyzn i kobiet towarzyszyly kazdemu pochowkowi.

Tak, ci ludzie stali sie rodzina Jesse. To oczywiste, ze chciala zostac z nimi na zawsze.

Ale kiedy dobiegal konca osmy rok pobytu w zakonie, wydarzylo sie cos, co mialo to wszystko zmienic, cos, co w koncu doprowadzilo do zerwania.

Miala juz za soba piekna karte. Jednak w lecie 1981 roku nadal pracowala pod kierunkiem Aarona Lightnera i rzadko rozmawiala z zarzadem Talamaski czy tez grupa ludzi, ktorzy wszystkim kierowali.

Kiedy wiec Dawid Talbot, przywodca zakonu, wezwal ja do swojego biura w Londynie, byla zaskoczona. Dawid byl mocno zbudowanym zwawym panem w wieku szescdziesieciu pieciu lat, o wiecznie radosnym sposobie bycia i wlosach przyproszonych stalowa siwizna. Zaproponowal Jesse kieliszek sherry i przez kwadrans rozmawial z nia sympatycznie o niczym, zanim przeszedl do rzeczy.

Jesse zaproponowano bardzo nietypowe zadanie. Talbot wreczyl jej powiesc zatytulowana „Wywiad z wampirem”.

— Chcialbym, zebys to przeczytala — powiedzial.

Jesse byla zaskoczona.

— Prawde mowiac, juz to zrobilam — powiedziala. — Kilka lat temu. Ale co tego rodzaju beletrystyka ma wspolnego z nami?

Jesse kupila ksiazke na lotnisku i przeczytala podczas dlugiego transkontynentalnego rejsu. Tresc, niby- opowiesc wampira wysluchana wspolczesnie przez mlodego reportera w San Francisco, podzialala na Jesse jak zly sen. Ksiazka niezbyt przypadla jej do gustu i wolala wyrzucic ja do kosza, niz zostawic na lawce na lotnisku, z obawy, ze moze po nia siegnac jakas Bogu ducha winna duszyczka.

Glowne postaci dziela — zadajacy nieslychanego szyku niesmiertelni — stworzyli przed wojna secesyjna w Nowym Orleanie koszmarna rodzinke i polowali tam na ludzi przez z gora piecdziesiat lat. Byli to: Lestat, ich przywodca i czarny charakter powiesci, Louis, jego targany wyrzutami sumienia podwladny, zarazem bohater i narrator, oraz Klaudia, niesamowita wampirza corka, iscie tragiczna postac o ciele wiecznej dziewczynki, ktorej umysl dojrzewal z roku na rok. Oczywiscie tematem ksiazki bylo bezowocne poszukiwanie odkupienia przez Louisa, ale nienawisc Klaudii do dwoch wampirow plci meskiej, ktorzy stworzyli z niej monstrum, oraz pozniejsze zniszczenie dziewczynki wywarlo o wiele glebsze wrazenie na Jesse.

— To nie beletrystyka — wyjasnil bez emfazy Dawid. — Niemniej cel jej stworzenia pozostaje niejasny, a fakt publikacji powaznie nas zaalarmowal.

— Nie beletrystyka? — powtorzyla Jesse. — Nie rozumiem.

— Nazwisko autora to pseudonim — kontynuowal Dawid — a tantiemy pobiera mlody czlowiek, ktory nigdzie dlugo nie zagrzewa miejsca i unika wszelkiego kontaktu z nami. Jednakze byl kiedys reporterem, podobnie jak przeprowadzajacy wywiad bohater ksiazki. Obecnie jest nieuchwytny. Twoim zadaniem bedzie poleciec do Nowego Orleanu i zgromadzic dokumentacje wydarzen, ktore zaszly tam przed wojna secesyjna.

— Zaczekaj. Mowisz mi, ze wampiry istnieja? Ze te postaci: Louis, Lestat i mala Klaudia sa prawdziwe?!…

— Wlasnie — potwierdzil Dawid. — I nie zapomnij o Armandzie, mentorze z Teatru Wampirow w Paryzu. Na pewno pamietasz Armanda.

Jesse bez trudu przypomniala sobie Armanda oraz teatr. Armand, najstarszy niesmiertelny w powiesci, mial oblicze i postac mlodzienca. Natomiast teatr byl ponura instytucja, w ktorej podczas spektaklu zabijano ludzi na oczach nieswiadomych tego widzow.

Jesse przypominala sobie upiorna atmosfere ksiazki, a zwlaszcza fragmenty dotyczace Klaudii, ktora zmarla wlasnie w Teatrze Wampirow, zniszczona przez sabat pod przewodnictwem Armanda.

— Dawidzie, czy dobrze cie zrozumialam? Twierdzisz, ze te istoty zyja?

— Jak najbardziej — rzekl Dawid. — Obserwujemy je od czasu naszego powstania. W zasadzie mozna powiedziec, ze Talamaske stworzono w celu obserwowania tych kreatur, ale to juz inna historia. Wedle wszelkiego prawdopodobienstwa w tej powiastce nie ma zadnej zmyslonej postaci; twoim zadaniem bedzie udokumentowac istnienie opisanego tu domu sabatowego w Nowym Orleanie oraz Klaudii, Louisa i Lestata.

Jesse wybuchla smiechem. Nie mogla sie powstrzymac. Powaga Dawida smieszyla ja dodatkowo. Jednak Dawid nie byl zaskoczony; nie bardziej niz Aaron Lightner osiem lat temu, kiedy spotkala go po raz pierwszy.

— Znakomita postawa — rzekl Dawid z lekkim psotnym usmieszkiem. — Nie chcielibysmy, zebys okazala nadmiar wyobrazni ani zaufania. Ten zakres badan wymaga ogromnej ostroznosci, Jesse, i scislego trzymania sie zasad. Wierz mi, kryje on wyjatkowe niebezpieczenstwa. Oczywiscie, mozesz w tej chwili odrzucic zadanie.

— Zaraz znowu bede sie smiac — powiedziala Jesse. Rzadko mozna bylo uslyszec w Talamasce slowo „niebezpieczenstwo”. Widziala je tylko w aktach rodzin czarownic. Jednak Jesse bez trudu mogla uwierzyc w rodziny czarownic. Czarownice byly ludzmi, a duchy mogly byc podatne na manipulacje. Ale wampiry?

— No coz, podejdzmy do tego inaczej — rzekl Dawid. — Zanim sie zdecydujesz, zajrzyjmy do skarbca i zbadajmy pewne artefakty majace zwiazek z tymi stworami.

Ten pomysl mial nieodparty urok. W piwnicach Macierzystego Domu znajdowalo sie wiele pomieszczen, do ktorych Jesse nie byla nigdy dopuszczona. Nie zamierzala zaprzepascic takiej okazji.

Gdy razem z Dawidem zeszli po schodach, atmosfera domu w gorach Sonoma powrocila nieoczekiwanie i bardzo plastycznie. Nawet dlugi korytarz z rzadko rozsianymi slabymi zarowkami przypominal piwnice Maharet. Jesse czula rosnace podniecenie.

Szla w milczeniu za Dawidem, mijajac kolejne zamkniete na klucz magazyny. Ujrzala ksiazki, czaszke na polce, stare lachy rzucone na podloge, meble, obrazy olejne, kufry i sejfy, kurz.

— Wszystkie te parafernalia — rzekl z pogardliwym gestem Dawid — sa w taki czy inny sposob zwiazane z naszymi niesmiertelnymi pijacymi krew przyjaciolmi. W istocie ten gatunek przejawia wyrazna sklonnosc do materializmu i pozostawia po sobie wszelkie mozliwe odpadki. Nie jest wyjatkiem, ze kiedy znuza sie konkretna okolica lub tozsamoscia, zostawiaja cale domostwa z kompletnym umeblowaniem, ubrania, nawet trumny… bardzo ozdobne i interesujace trumny. Ale jest kilka wyjatkowych rzeczy, ktore musze ci pokazac. Smiem sadzic, ze beda mialy rozstrzygajace znaczenie.

Rozstrzygajace? W tej pracy bylo cos rozstrzygajacego? Niewatpliwie to popoludnie obfitowalo w niespodzianki.

Dawid zaprowadzil ja do ostatniego pomieszczenia, bardzo duzego, obwieszonego ferrotypiami pokoju, w ktorym natychmiast zapalily sie szeregi gornych swiatel.

Na scianie w glebi ujrzala ogromne malowidlo. Od razu uznala je za dzielo renesansu, prawdopodobnie weneckiego. Wykonano je polmatowa farba na desce. Mialo cudowne lsnienie typowe dla tego rodzaju prac, polysk, ktorego nie moglby stworzyc zaden syntetyczny srodek. W prawym dolnym rogu widnial lacinski tytul i nazwisko tworcy.

„Kuszenie Amadeo” Mariusz

Cofnela sie, aby dokladnie widziec calosc.

Wspanialy chor czarnoskrzydlych aniolow unosil sie wokol kleczacej postaci — mlodego chlopca o kasztanowych wlosach. Kobaltowe niebo w tle, widziane przez serie lukow, bylo oddane wspaniale, z masa zloconych chmur. Marmurowa posadzke na pierwszym planie namalowano z fotograficzna pieczolowitoscia. Czulo sie bijacy od niej chlod, widzialo zyly w kamieniu.

Jednak to postaci byly prawdziwa ozdoba dziela. Wybornie wymodelowane twarze aniolow; ekstrawagancko szczegolowe linie pastelowych szat i czarnych pierzastych skrzydel; a chlopiec… chlopiec po prostu zyl! Ciemnopiwne oczy naprawde blyszczaly i patrzyly przed siebie. Skora wydawala sie wilgotna. Juz mial poruszyc sie lub przemowic.

Вы читаете Krolowa potepionych
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату