Buzz wzial je od niej. Ruszyl w ciemnosc, zapalil zapalke i znow go zobaczyly. – Idziemy.

– Zaczekaj – powiedziala Liz. – Chwileczke. Moze…

– Co, moze? – spytala Amy.

Buzz potrzasnal dlonia, gdy zapalka dopalila sie, niemal parzac go w palce, i ponownie stanal w kregu zielonego swiatla.

Liz pokrecila glowa. W jej myslach panowal chaos.

– Jestem tak cholernie nacpana, ze nie wiem, co sie ze mna dzieje. Zupelnie nie moge myslec. A moze tego w ogole nie ma? Moze to sie nie dzieje naprawde? Moze to tylko zly odlot? Do ostatnich dwoch skretow dodalam PCP. Wiecie, ze po anielskim pyle mozna miec fatalne odloty. Najgorsze, jakie tylko mozna sobie wyobrazic. Moze to jest wlasnie to. Zly odlot i tyle.

– Wszyscy nie mozemy miec tych samych omamow – stwierdzil Buzz.

– A skad mam wiedziec, czy wy w ogole istniejecie? – warknela Liz. -Moze jestescie tylko wytworem mojego umyslu. Moze prawdziwy Buzz siedzi obok Amy z tylu wagonika, ktory znajduje sie teraz w polowie drogi przez Tunel Strachu. Moze ja rowniez nim jade, ale jestem tak nacpana, ze kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy.

Amy wymierzyla Liz niezbyt silny policzek.

– Sluchaj. Sluchaj, co mowie. To sie dzieje naprawde, a ja jestem smiertelnie przerazona, wiec przestan pieprzyc i zjezdzajmy stad.

Liz zamrugala i oblizala wargi.

– Tak. Masz racje. Przepraszam. Gdybym… gdybym tylko nie byla tak cholernie napruta.

Buzz zapalil zapalke, potem druga i trzecia, a dwie dziewczyny podazaly za nim w kierunku wyjscia z Tunelu Strachu.

* * *

Joey stal z naganiaczem przed Tunelem Strachu, usilujac przypomniec sobie, dlaczego przedtem bal sie tego mezczyzny. Teraz lunapark owiec zachowywal sie wobec niego nader przyjaznie i usmiechal sie tak promiennie, ze Joey rowniez nie mogl sie powstrzymac.

– Byles juz w moim Tunelu Strachu, synu? – spytal naganiacz.

– Nie – rzekl Joey. – Ale bylem juz w paru miejscach.

Omijal Tunel Strachu, poniewaz czul sie glupio wobec tego czlowieka, chociaz dal mu dwie darmowe wejsciowki.

– Moj Tunel Strachu jest najwieksza atrakcja lunaparku – pochwalil sie Conrad. – Dlaczego nie mialbym zabrac cie na specjalna przejazdzke po tunelu – z przewodnikiem? Co ty na to? Nie na zwykla przejazdzke, jak wszyscy inni klienci, ale na specjalna, w towarzystwie samego wlasciciela tunelu. Moge ci pokazac jak tam w srodku wszystko dziala. Zobaczylbys to, czego nie widza zwyczajni zjadacze chleba. Pokaze ci, jak sa zbudowane potwory, jak sie poruszaja, warcza i zgrzytaja zebami. Wszystko. Bez wyjatku. Pokaze ci to, czego powinni dowiedziec sie wszyscy, ktorzy maja TO COS.

– Jejku! – rozpromienil sie Joey. – Serio?

– Oczywiscie – odrzekl naganiacz serdecznie. -I jak zapewne zauwazyles, zamknalem juz na dzis tunel. Kasa jest nieczynna. Wlasnie wyslalem na przejazdzke ostatni wagonik z czworka nastolatkow.

– Byla wsrod nich moja siostra – powiedzial Joey.

– Och, naprawde? Poczekaj, niech zgadne. Byla tam dziewczyna wygladajaca jak ty. Ciemnowlosa, w zielonych szortach.

– To ona – rzekl Joey. – Nie wie, ze dzis tu przyszedlem. Chcialem zaczekac, az wyjedzie na zewnatrz… aby zrobic jej niespodzianka. A moze ja tez moglby pan zabrac na specjalna przejazdzke? Co pan na to? Zaloze sie, ze Amy bedzie zachwycona.

* * *

Frontowe drzwi Tunelu Strachu otwieraly sie hydraulicznie do wewnatrz. Nie mialy klamek ani niczego, za co mozna byloby uchwycic lub pociagnac.

– Gdybym mogl wlozyc palce w szczeline – powiedzial Buzz – moze udaloby mi sieje otworzyc na sile. Ale sa diabelnie szczelnie zamkniete.

– Nawet gdyby to ci sie udalo – zauwazyla Amy – nie zdolalbys ich otworzyc. Zaloze sie, ze sa takie same jak hydrauliczne drzwi od naszego garazu. Dopoki sa podlaczone do systemu hydraulicznego, nie da sie ich otworzyc recznie

– Taak – mruknal Buzz. – Masz racje. Powinienem byl o tym pomyslec. Amy dziwila sie, ze tak dobrze sie trzyma. Bala sie i czula sie okropnie dreczyla ja potworna mieszanina smutku i odrazy, kiedy przypomniala sobie, co stalo sie z Richiem. Nie tracila jednak glowy. Chociaz wypalila skreta, w pelni nad soba panowala. Prawde mowiac, myslala szybciej i logiczniej od Buzza. Nie uwazala sie za silna osobe; mama zawsze twierdzila, ze byla slaba, skazona. Ale teraz nie mogla sie nadziwic wlasnej odwadze. Liz tymczasem coraz bardziej sie zalamywala. Oczy miala podpuchniete od ciaglego placzu. Wygladala na zmeczona i duzo starsza niz przed paroma minutami. Piszczala jak przerazone kocie.

– Nie wpadaj w panike – pocieszal ja Buzz. – Mam jeszcze siekiere. Amy zapalila kilka zapalek, a Buzz zamachnal sie siekiera i uderzyl piec, dziesiec, dwadziescia razy w grube drzwi. W koncu przestal, zdyszany.

– Kiepsko. To cholerne ostrze jest diabelnie tepe.

– Ktos MUSIAL uslyszec ten halas – stwierdzila Liz.

– Watpie- odparla Amy. – Nie zapominaj, ze wejscie do Tunelu Strachu znajduje sie dobrych pietnascie stop od kasy i placu, za podestem na samym koncu korytarza wejsciowego. Nikt przechodzacy tamtedy nie uslyszalby odglosow siekiery… nie kiedy tak glosno gra muzyka i rechocze ten ogromny klaun.

– Ale gdzies tam musi byc przeciez naganiacz – stwierdzila Liz. – On nas uslyszy

– Na milosc boska, Liz – rzekl Buzz – pomysl logicznie. On nie jest PONASZEJ STRONIE. Najwidoczniej rowniez bierze w tym wszystkim udzial. To on nas w to wciagnal.

– Zeby jakis dziwolag mogl nas zabic? – spytala Liz. – Przeciez to bezsensu. To idiotyczne. On nawet nas nie zna. Czemu mialby wybierac przypadkowa gromadke dzieciakow i ciskac je… temu czemus?

– Nie sluchasz wiadomosci w telewizji? – spytal Buzz. – Caly swiat spoi na glowie. Od wariatow az sie roi. Pojecie normalnosci z wolna wypada z o-biegu.

– Ale dlaczego on to robi? – chciala wiedziec Liz.

– Moze go to rajcuje – stwierdzila Amy.

– Bedziemy krzyczec – wymyslila Liz. – Na cale gardlo.

– Tak – poparl ja Buzz.

– Nie – wtracila Amy. – To rowniez nic nie da. Muzyka gra glosniej niz zazwyczaj i smiech klauna rowniez zostal podkrecony. Nikt nas nie uslyszy… a gdyby nawet, stwierdzi, ze doskonale sie tu wszyscy bawimy. W Tunelu Strachu ludzie POWINNI krzyczec.

– I co teraz zrobimy? – zapytala Liz. – Nie mozemy tu po prostu czekac, az to COS wroci. Musimy cos zrobic, do cholery!

– Zawrocimy do platformy z tymi mechanicznymi potworami i sprawdzimy, czy nie ma tam czegos w rodzaju siekiery, co moglibysmy wykorzystac do obrony – odezwal sie Buzz.

– Siekiera nawet nie jest ostra – odparowala Liz. – Co to nam da?

– Jest dostatecznie ostra, aby powstrzymac to COS – zaopiniowal Buzz, wazac siekiere w dloniach. – Moze jest zbyt tepa, by ciac drewno, ale na pewno udaloby mi sie przy jej uzyciu przefasonowac facjate temu sukinsynowi.

– Jedyny sposob, aby powstrzymac tego potwora, to rozwalic go z dubeltowki – powiedziala drzacym glosem Liz.

Kiedy plomyk zblizyl sie do palcow Amy, upuscila trzymana zapalke. Zgasla, nim spadla na podloge. Przez kilka sekund stali w ciemnosci. Amy nigdy dotad nie doswiadczyla czegos podobnego. Mrok nie tyle skrywal w sobie zagrozenie, ale wrecz SAM BYL ZAGROZENIEM. Wydawal sie zywa, zla, poslugujaca sie wlasna spaczona

Вы читаете Tunel Strachu
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату