w niej mama oraz Liz; byl to szczegolny cien, falujaca sciana mroku na samym dnie jej oczu.

NIE! – pomyslala z rozpacza, przerazona szybkoscia, z jaka rozpadaly sie jej postanowienia. Nie jestem jedna z tych osob. Mam plany, ambicje, marzenia. Chce malowac piekne obrazy, niesc szczescie ludziom.

Bez trudu jednak przypominala sobie dreszcz rozkoszy, ktory przeszyl ja od stop do glow niczym prad elektryczny w momencie, gdy jezyk Liz musnal jej wargi.

Pomyslala o perspektywie znalezienia sie w jednym lozku z Buzzem i Richie, ktorzy mogliby brac ja jednoczesnie… i stwierdzila, ze nie wyobraza sobie siebie w takiej sytuacji.

Stojac tak w jasno oswietlonej toalecie, czujac w nozdrzach drazniaca won plesni, uryny i gnijacych nadziei, Amy miala wrazenie, jakby znalazla sie w przedsionku piekla.

W koncu podeszla do drzwi i otworzyla je.

Liz czekala na zewnatrz, posrod nocy. Usmiechnela sie do Amy i wyciagnela reke.

* * *

Conrad wyslal Ducha, aby zajal sie obsluga gosci w barze „Na stojaka', gdzie tego wieczoru bylo wiecej klientow niz w Tunelu Strachu. Kiedy albinos sie oddalil, Conrad zamknal kase, a Elton odeslal do punktu gry w rzutki, ostatniego z trzech nalezacych do niego stanowisk.

Elton spojrzal na niego podejrzliwie. Tunel Strachu byl zbyt dochodowa placowka, aby zamykac ja o tak wczesnej porze. Jednak w przeciwienstwie do Ducha, Elton nigdy o nic nie pytal – po prostu robil to, co mu kazano.

Kiedy wszyscy klienci Tunelu Strachu wyjechali juz na zewnatrz przez ogromne, wahadlowe drzwi i wysiedli z wagonikow, Conrad wylaczyl doplyw pradu do torowiska. Nie zgasil swiatel ani nie wylaczyl muzyki -jeszcze ja bardziej podkrecil, tak samo jak glos rechoczacego klauna.

Gunther obserwowal Conrada z zaklopotaniem, kiedy jednak ten wyjasnil mu sytuacje, zrozumial i udal sie do Tunelu Strachu, aby tam zaczekac.

Conrad stanal przy zamknietej kasie. Kiedy klienci podchodzili do niego, pytajac o bilety, delikatnie ich splawial. Dzis wieczorem Tunel Strachu bedzie otwarty wylacznie dla czworga specjalnych gosci.

* * *

Liz i Amy, kazda ze swoim chlopakiem, po zjedzeniu lodow z polewa czekoladowa i orzechami udaly sie do Tunelu Strachu.

Naganiacz o wyjatkowo niebieskich oczach, ktory wczesniej stal na drewnianej platformie, nie nagabywal juz przechodzacych. Stal przy kasie, ktora wygladala na zamknieta.

– O, nie – jeknela Liz, rozczarowana. – Chyba nie chce pan juz zamykac?

– Alez skad – odrzekl naganiacz. – Po prostu mielismy pewien drobny defekt techniczny.

– Kiedy go naprawia? – spytala Liz.

– Juz zostal naprawiony – wyjasnil naganiacz. – Ale zanim ponownie uruchomie tunel, musze zaczekac na powrot szefa.

– Ile to potrwa? – zapytal Richie. Naganiacz wzruszyl ramionami.

– Trudno powiedziec. Szef lubi zagladac do butelki. Jezeli wypil za duzo, podczas gdy my naprawialismy silniki, moze sie w ogole nie pojawic.

– Cholera! – wybuchla Liz. – Zostawilismy to sobie na koniec, bo tunel jest moja ulubiona atrakcja w calym lunaparku.

Naganiacz spojrzal na Amy. Nie spodobalo sie jej to, co ujrzala w jego oczach. Spojrzenie mial przenikliwie grozne, i jakby WYGLODNIALE.

Powinnam byla zalozyc biustonosz, pomyslala Amy. To glupie, ze staram sie nasladowac Liz. Nie powinnam byla przyjsc tu tylko w szortach, cieniutkim podkoszulku i bez stanika. Zupelnie jakbym prosila sie, zeby ktos mnie zerznal.

Nic dziwnego, ze tak mi sie przyglada.

– No coz – naganiacz zmierzyl ich przenikliwym spojrzeniem plomiennych, niebieskich oczu. – Powiem wam cos. Nie wygladacie na typowych klientow Sprawiacie wrazenie, jakbyscie wszyscy mieli TO COS.

– Na pewno – rzucila Liz.

– Zalezy, co ma oznaczac „to cos' – dodal Buzz.

– To takie nasze powiedzenie – rzekl naganiacz. – Oznacza dokladnie to, co mowie i mowi to, co znaczy.

Liz wybuchnela smiechem.

– No to wszystko jasne.

Naganiacz usmiechnal sie i mrugnal do niej.

– Ostry z ciebie zawodnik – rzucila Liz.

– Dziekuje – odrzekl naganiacz. – A z ciebie nielicha zawodniczka. Ale i tak bedziecie musieli zaplacic za wstep.

Richie i Buzz siegneli do kieszeni po pieniadze.

Naganiacz znowu zerknal na Amy. To samo wyglodniale spojrzenie. Amy skrzyzowala ramiona na piersiach, aby nie widzial jej sutkow przeswitujacych przez material jasnozielonego podkoszulka.

* * *

Joey mial juz zrezygnowac z odnalezienia Amy w tlumie ludzi zgromadzonych na terenie lunaparku, kiedy nagle ja zauwazyl.

Byla z nia Liz oraz Buzz i jeszcze jeden chlopak. Naganiacz, ktory dal Joeyowi darmowe przepustki, pomagal im wsiasc do wagonika przy wrotach Tunelu Strachu.

Joey zawahal sie, przypominajac sobie, jak dziwnie zachowywal sie ow mezczyzna, kiedy rozmawial z nim po poludniu. Nie mogl jednak doczekac sie, aby opowiedziec Amy o tym jak oszukal mame, totez odegnawszy od siebie wszystkie watpliwosci i wahania ruszyl razno w strone Tunelu Strachu.

* * *

W wagoniku miescily sie cztery osoby – dwie z przodu i dwie z tylu. Liz i Richie zajeli miejsca z przodu, Amy i Buzz z tylu.

Ruszajac, wagonik szarpnal gwaltownie, a Liz jeknela i rozesmiala sie. Falszywe wrota zamczyska otworzyly sie polykajac ich i zaraz znow sie zamknely. Poczatkowo wagonik jechal dosc szybko posrod egipskich ciemnosci, nagle jednak zaczal zwalniac. Po lewej stronie nad torami zapalilo sie swiatlo i szczerzacy zeby, brodaty pirat wybuchnal smiechem, a potem cial zamaszyscie szabla w ich kierunku.

Liz pisnela, a Buzz wykorzystal okazje, by objac Amy ramieniem.

Po ich prawej stronie, zaraz za piratem kucal na podwyzszeniu bardzo realistycznie wygladajacy wilkolak, oswietlony blaskiem ksiezyca, ktory nieoczekiwanie pojawil sie wsrod ciemnosci. Slepia monstrum polyskiwaly czerwono, na jego wielkich klach widniala krew; szpony, ktorymi cial powietrze tuz obok wagonika, blyszczaly niczym odlamki zwierciadla.

– Och, Richie, bron mnie! – krzyknela Liz w udawanym przerazeniu. -Uchron moje dziewictwo przed ta potworna bestia! – Rozesmiala sie, rozbawiona wlasnym popisem aktorskim.

Wagonik zwolnil jeszcze bardziej. Dotarli teraz do miejsca, gdzie psychopatyczny morderca stal nad zwlokami jednej ze swych ofiar. W rozpolowionej czaszce trupa tkwilo ostrze ogromnej siekiery.

Wagonik stanal.

– Co sie stalo? – spytala Liz.

– Chyba znowu cos sie zepsulo – rzekl Richie.

Otaczaly ich fioletowo brazowe cienie. Jedyne swiatlo plynelo spoza platformy psychopatycznego mordercy, przy ktorej stali. Byla to upiorna, zielonkawa poswiata.

– Hej! – zawolala Liz w ciemnosc poprzez przerazajaca muzyke, ktora zadudnila wokol. – Co jest grane?

Вы читаете Tunel Strachu
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату