sie, ze moj ojciec wykonuje niekiedy za darmo pewne uslugi prawne dla ligi „Prawo do zycia'. Nie jest takim bigotem jak moja matka To ogolnie rzecz biorac porzadny facet, ale wydaje mi sie, ze nawet on nie zaaprobowalby aborcji. I WIEM, ze moja matka z cala pewnoscia nigdy tego nie zrobi. Ani teraz, ani nigdy. Zmusi mnie, abym urodzila to dziecko. Wiem, ze tak bedzie. Aleja nie moge. Po prostu nie moge. Boze, nie moge.

Zaczela plakac.

– Ejze, dziecino, przeciez to nie koniec swiata. – Objal ja ramieniem. -Jakos sobie poradzisz. Bedzie dobrze. Przeciez wiesz, ze zycie musi sie toczyc dalej.

Nie chciala zadnego wsparcia z jego strony. Ani fizycznego, ani emocjonalnego. Nie od niego. Tyle, ze nic nie byla w stanie na to poradzic. Polozyla glowe na jego ramieniu, gardzac soba za te slabosc.

– Spokojnie – powiedzial. – Uspokoj sie. Wszystko bedzie dobrze. – Kiedy lzy przestaly wreszcie plynac z jej oczu, powiedziala:

– Jeny, musisz mi pomoc. MUSISZ i tyle.

– No…

– Jerry, prosze.

– Wiesz, ze zrobilbym to, gdybym mogl. Usiadla prosto, ocierajac oczy chusteczka.

– Jeny, przeciez odpowiedzialnosc spoczywa rowniez na tobie.

– Nie moge – odrzekl stanowczo, odsuwajac jej reke.

– Po prostu pozycz mi te pieniadze. Oddam ci.

– Nie zdazysz mi oddac w ciagu dwoch tygodni. A ja bede potrzebowal kazdego dolara, kiedy pierwszego czerwca wyjade do Kalifornii.

– Chodzi mi tylko o pozyczke. Nie chciala go prosic, ale nie miala wyboru.

– Nie moge, nie moge, nie moge! – krzyknal jak dziecko w przyplywie zlego humoru podniesionym, ochryplym glosem. – Zapomnij o tym! Po prostu o tym zapomnij, Amy. Bede potrzebowal kazdego centa, kiedy wreszcie wyrwe sie z tego cuchnacego miasta.

CHRYSTE, JAK JA GO NIENAWIDZE!

Ale nienawidzila rowniez siebie za to, co pozwolila mu ze soba zrobic.

– Jezeli przynajmniej nie pozyczysz mi tych pieniedzy, zadzwonie do twoich rodzicow. Powiem im, ze mam z toba dziecko. Napytam ci biedy, Jerry.

Nie sadzila, aby naprawde byla w stanie sie do tego posunac, ale miala nadzieje, ze wystarczy sama grozba, by przemowic mu do rozsadku.

– Bog mi swiadkiem, ze jesli nie bede miala innego wyjscia, zmusze cie, zebys sie ze mna ozenil. Jesli juz mam pojsc na dno, zabiore ciebie ze soba.

– Czego ty ode mnie chcesz, na litosc boska?

– Odrobiny przyzwoitosci. To wszystko.

– Nie uda ci sie zmusic mnie do malzenstwa.

– Moze i nie – przyznala. – Ale moge narobic niezlego smrodu i zmusic, abys placil na dziecko alimenty.

– Nie uda ci sie zmusic mnie do niczego, kiedy tylko znajde sie na terytorium innego stanu. Nie sciagniesz ode mnie z Kalifornii ani grosza.

– To sie okaze – powiedziala, choc byla prawie pewna, ze mial racje.

– Tak czy inaczej, nie potrafisz udowodnic, ze to ja jestem ojcem.

– A ktozby inny?

– Skad mam to wiedziec?

– Bo jestes jedynym, z ktorym to robilam.

– Z cala pewnoscia nie bylem pierwszym – stwierdzil.

– Ty draniu.

– Pierwszy byl Eddie Talbot.

– Nie robilam tego z nikim, odkad pol roku temu zaczelam spotykac sie z toba.

– Skad mam wiedziec, ze to prawda?

– Ty WIESZ – powiedziala Ellen z nienawiscia. Miala ochote kopnac go, uderzyc, paznokciami rozorac mu twarz do krwi, ale pohamowala sie w nadziei, ze moze mimo wszystko uda sie jej wyciagnac od niego forse.

– To TWOJE dziecko, Jeny. Nie ma co do tego watpliwosci.

– Nigdy nie doszedlem w tobie – odparl.

– Zrobiles to. Kilka razy. A do tego wystarczy tylko raz.

– Jezeli sprobujesz wniesc sprawe do sadu albo cos w tym rodzaju, sciagne pieciu czy szesciu kumpli, ktorzy zaswiadcza, ze w ciagu ostatnich kilku miesiecy rznelas sie z nimi az milo.

– Wiesz, ze nigdy w moim zyciu nie bylo nikogo oprocz Eddiego i ciebie!

– W sadzie to bedzie twoje zdanie przeciwko ich.

– Zostana oskarzeni o krzywoprzysiestwo!

– Mam paru serdecznych przyjaciol, ktorzy zrobia wszystko, aby mnie ochronic

– Nawet zniszcza moja reputacje?

– Jaka reputacje? – spytal z drwiacym usmieszkiem.

Amy poczula mdlosci. Sytuacja byla beznadziejna. Nie bylo sposobu, aby zmusic go do zrobienia tego, co nalezalo. Byla zdana tylko na siebie.

– Odwiez mnie do domu – powiedziala.

– Z przyjemnoscia – odrzekl.

Powrot do miasta zajal im pol godziny. Przez ten czas zadne z nich nie odezwalo sie slowem. Dom Harperow znajdowal sie przy Mapie Lane, w typowej dzielnicy klasy sredniej, ze starannie przystrzyzonymi trawnikami i krzewami, swiezo malowanymi domami i plotami, podwojnymi garazami. Harperowie mieszkali w jednopietrowym neokolonialnym domku, bialym z zielonymi okiennicami. W saloniku na parterze palilo sie swiatlo.

Kiedy Jerry zatrzymal woz przy krawezniku, na wprost domu, Amy powiedziala:

– Prawdopodobnie bedziemy mijac sie na korytarzu podczas ostatniego tygodnia sesji egzaminacyjnej. No i spotkamy sie na rozdaniu dyplomow, za dwa tygodnie. Ale wydaje mi sie, ze rozmawiamy ze soba po raz ostatni.

– Mozesz byc tego pewna – rzucil lodowatym tonem.

– Dlatego tez nie chcialabym przepuscic okazji, aby powiedziec ci, ze uwazam cie za parszywego, wrednego skurwysyna – rzucila tym samym tonem.

Patrzyl na nia, ale nie odezwal sie ani slowem.

– Jestes niedojrzalym chlopczykiem, Jerry. I najprawdopodobniej nigdy nie bedziesz mezczyzna.

Nie zareagowal. Stali pod latarnia i wyraznie widziala jego twarz – malowala sie na niej obojetnosc.

Byla wsciekla z powodu takiego braku reakcji. Chciala odejsc ze swiadomoscia, ze zranila go rownie mocno, jak on dopiekl jej swoim docinkiem na temat jej reputacji. Nie potrafila przeklinac. Nie umiala sie klocic. Zwykle wyznawala zasade „zyj i pozwol zyc innym', ale w tym przypadku niesprawiedliwosc, jakiej doswiadczyla ze strony Jeny'ego, byla tak wielka, ze ogarnela ja przemozna chec odwetu.

Zebrala sie w sobie, by po raz ostatni sprobowac mu dogryzc.

– Chcialabym powiedziec ci jeszcze jedno, niejako w formie przyslugi dla twojej nastepnej dziewczyny, Jerry – powiedziala. -Zachowujesz sie jak maly chlopiec jeszcze pod innym wzgledem. Kochasz sie jak dzieciak. Rowniez w tej dziedzinie jestes kompletnie niedojrzaly. Wiesz, ile razy udalo ci sie doprowadzic mnie do orgazmu? Trzy. Kochalismy sie tyle razy, a ja doszlam tylko trzykrotnie. Jestes niezgula, Jeny, i nieudacznikiem. I masz przedwczesny wytrysk. Regularny z ciebie minutowiec. Zrob swojej nastepnej dziewczynie przysluge i przynajmniej przeczytaj kilka ksiazek o seksie. Eddie Talbot tez mial mase wad, ale jezeli chodzi o seks, nie dorastasz mu do piet.

W miare jak wypowiadala te slowa, zobaczyla, ze twarz mu tezeje, miesnie szczek sie zaciskaja i zrozumiala, ze wreszcie dopiekla mu do zywego.

Czujac nieco perwersyjna radosc triumfu, otworzyla drzwiczki i przesunela sie na siedzeniu, by wysiasc.

Chwycil ja za przegub i zatrzymal w samochodzie.

– Wiesz, czym jestes? Swinia, ot co!

– Pusc mnie – rzucila ostro, usilujac uwolnic sie z jego uscisku. – Jezeli mnie nie puscisz, to dowiesz sie jeszcze, jak ta smieszna mala rzecz miedzy twoimi nogami ma sie do sprzetu Eddiego Talbota. A jestem pewna, ze nie chcesz sie o tym dowiedziec.

Вы читаете Tunel Strachu
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату