Denis, wstan i opowiedz nowemu, dlaczego tu jestesmy.

— Tak, Denis, opowiedz mu. Niechze i on bedzie tak jak my szczesliwy.

— Szczesliwy? — zdziwilem sie. — Czy panowie sa szczesliwi?

— Oczywiscie, naturalnie! — zawolali chorem. — Przeciez osiagnelismy prog doskonalosci. Najwieksza rozkosza dla czlowieka jest poznanie samego siebie.

— Czy to znaczy, ze przedtem panowie nie znali siebie? — wyrazilem zdziwienie.

— Oczywiscie, ze nie. Ludzie nie znaja samych siebie. Tylko ci, ktorzy zapoznali sie z neuro-cybernetyka, tylko ci moga poznac siebie.

— Chwala naszemu nauczycielowi! — zawolal ktorys.

— Chwala naszemu nauczycielowi! — automatycznie powtorzyli wszyscy.

Ten, ktorego nazwano Denisem, podszedl do mnie, usiadl na lozku naprzeciwko mnie i tepym, znuzonym glosem zapytal:

— Jakie masz wyksztalcenie?

— Jestem profesorem fizyki.

— A czy znasz sie na biologii?

— Bardzo powierzchownie.

— A na psychologii?

— Jeszcze mniej.

— Na neuropsychologii?

— W ogole sie nie znam.

— A na cybernetyce?

— Kiepsko.

— Na neuro-cybernetyce i na ogolnej teorii regulacji biologicznej?

— Nie mam o tym zielonego pojecia. W pokoju rozlegl sie szmer zdumienia.

— To zle — tepo odburknal Denis. — Nic nie zrozumie.

— Niech pan juz opowiada! Postaram sie zrozumiec.

— Zrozumie po pierwszych dwudziestu seansach z generatorem — zawolal ktorys.

— Ja juz po pieciu zrozumialem! — zawolal inny.

— Bedzie jeszcze lepiej, jesli ze dwa razy znajdzie sie miedzy sciankami.

— Wszystko jedno, Denis, niech pan opowiada — nalegalem.

Czulem, jak opanowuje mnie zgroza.

— A wiec, czy ty rozumiesz, co to jest zycie?

Dlugo siedzialem, patrzac w milczeniu w oczy Denisowi.

— Zycie to bardzo skomplikowane zjawisko natury — rzeklem w koncu.

Ktos rozesmial sie w glos. Za nim jeszcze ktos drugi. A potem inni.

Wszyscy mieszkancy sali spogladali na mnie jak na czlowieka, ktory powiedzial cos wyjatkowo glupiego. Jeden tylko Denis patrzyl z niemym wyrzutem i kiwal glowa.

— Zle z toba. Wielu jeszcze rzeczy bedziesz sie musial nauczyc — rzekl.

— Jesli powiedzialem cos niestosownego, to wytlumacz mi to.

— Wytlumacz mu, Denis, wytlumacz! — wolano zewszad.

— Wiec dobrze. Sluchaj. Zycie jest to nieprzerwany obieg zakodowanych bodzcow elektrochemicznych w systemie neuronow twojego organizmu.

Zamyslilem sie. Obieg bodzcow w siatce neuronow. Gdzies, kiedys slyszalem juz cos podobnego.

— I co dalej, Denis, co dalej?

— Wszystkie twoje doznania, ktore stanowia istote twojego duchowego „ja” — to impulsy elektrochemiczne, przekazywane przez receptory do wyzszych regulatorow mozgu i po przetworzeniu powracajace do efektorow.

— Tak. I co dalej?

— Kazde doznanie, odbierane ze swiata zewnetrznego, jest przekazywane przez wlokna nerwowe do mozgu. Jedno doznanie rozni sie od drugiego wzorem kodu, jego czestotliwoscia, jak rowniez szybkoscia rozchodzenia sie. Te trzy wskazniki okreslaja wartosc, sile natezenia i czas ciagly doznania. Zrozumiales?

— Powiedzmy.

— Jak wiec z tego wynika, zycie to nic innego, jak przekazywanie zakodowanych informacji w siatce nerwow. Ni mniej, ni wiecej. Myslenie to nic innego, jak obieg czestotliwie modulowanych informacji w obwodach neuronow i w centralnych osrodkach systemu nerwowego, w mozgu.

— Nic z tego nie rozumiem — przyznalem sie.

— Mozg sklada sie mniej wiecej z dziesieciu miliardow neuronow, bedacych odpowiednikami przekaznikow elektrycznych. Polaczone sa one w grupy i obwody wloknami, nazywanymi aksonami. Poprzez aksony bodzce przekazywane sa kolejno od jednego do drugiego neuronu, od jednej do nastepnej grupy. Wedrowka bodzcow poprzez neurony — to jest wlasnie mysl.

Strach mnie zdjal jeszcze wiekszy.

— Nie zrozumie nic, dopoki nie pobedzie pod generatorem miedzy sciankami! — zaczeto wolac zewszad.

— Dobrze, przypuscmy, ze masz racje. Co z tego wynika? — zapytalem Denisa.

— A to, ze zycie mozna ksztaltowac, jak sie chce. Przy pomocy generatorow, pracujacych impulsowo i przekazujacych sygnaly odpowiednich kodow do obwodow neuronow. Ma to olbrzymie znaczenie praktyczne.

— Wytlumacz mi, jakie? — szepnalem, majac wrazenie, ze za chwile uslysze cos takiego, co mi odsloni tajemnice firmy Kraftstudta.

— Najlepiej daloby sie to wytlumaczyc na przykladzie stymulacji dzialan matematycznych. W chwili obecnej w krajach zacofanych buduje sie tak zwane elektronowe matematyczne maszyny cyfrowe. Ilosc trygerow lub przekaznikow elektrycznych, skladajacych sie na owe maszyny, nie przekracza pieciu-dziesieciu tysiacy. Osrodki mozgu czlowieka, zaangazowane w procesach obliczeniowo-matematycznych, posiadaja okolo miliarda takich trygerow. Nikt i nigdy nie bedzie w stanie zbudowac maszyny o takiej ilosci trygerow.

— Wiec co z tego?

— A to, ze o wiele korzystniej jest poslugiwac sie w rozwiazywaniu zadan matematycznych aparatem, stworzonym przez sama nature, a znajdujacym sie, o tutaj — Denis przeciagnal dlonia po czole ponad lukami brwi — niz budowac zalosne i bardzo kosztowne maszyny.

— Ale maszyny pracuja szybciej! — zawolalem. — Neuron, o ile mi wiadomo, moze byc wprawiony w ruch z czestotliwoscia nie wieksza niz dwiescie razy na sekunde, podczas gdy tryger elektronowy z czestotliwoscia milionow razy na sekunde. Dlatego tez maszyny, pracujace z tak blyskawiczna szybkoscia, sa duzo wygodniejsze.

Cala sala rozbrzmiala znowu smiechem. Tylko Denis zachowal powage.

— To nie tak. Neurony takze mozna zmusic do pracy z dowolna predkoscia, jesli bedzie sie przekazywalo do nich impulsy o dostatecznie wysokiej czestotliwosci. Mozna dokonywac tego za pomoca generatora elektrostatycznego, pracujacego jako impulsowy. Jesli mozg umiescic w polu dzialania takiego generatora, mozna go przymusic do pracy z zadana predkoscia.

— Ach, wiec to w ten sposob firma Kraftstudta zbija pieniadze! — zawolalem i skoczylem na rowne nogi.

— To nasz nauczyciel! — nagle wszyscy zawolali chorem. — Powtarzaj z nami: to nasz nauczyciel!

— Nie przeszkadzajcie mu, niech to zrozumie — nieoczekiwanie krzyknal na nich Denis. — Przyjdzie czas, ze i on zrozumie, iz pan Kraftstudt, to nasz nauczyciel. Na razie w niczym sie nie orientuje. Sluchaj dalej. Kazde doznanie czlowieka ma wlasciwy sobie kod, swoja sile natezenia i czas trwania. Uczucie szczescia — to czestotliwosc piecdziesieciu pieciu hercow na sekunde z przedzialami kodowymi po sto impulsow. Uczucie rozpaczy — czestotliwosc szescdziesieciu dwoch hercow na sekunde z przerwami wartosci jednej dziesiatej sekundy miedzy seriami. Uczucie radosci — czestotliwosc czterdziestu siedmiu hercow ze wzrastajaca sila natezenia impulsow. Uczucie smutku — czestotliwosc dwustu trzech hercow, bolu — stu dwudziestu trzech hercow, milosci — czternastu hercow, natchnienia poetyckiego — trzydziestu jeden, gniewu — osiemdziesieciu pieciu, znuzenia — siedemnastu, sennosci — osmiu, i tak dalej. Zakodowane impulsy w przedzialach tych

Вы читаете Ostatni z Atlantydy
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату