W czwartek wieczorem na zwyklym obchodzie Humbera pojawil sie rowniez Adams. Zatrzymali sie przed boksem Mickeya, zadowolili sie jednak spojrzeniem przez gorna polowe otwartych drzwi.

– Nie wchodz, Paul – ostrzegl Humber – mimo narkotykow on jest ciagle nieobliczalny.

Adams spojrzal na mnie, kiedy stalem przy Mickeyu.

– Dlaczego ten wloczega zajmuje sie koniem? Myslalem, ze robi to ten kretyn – wygladalo na to, ze jest zly i zaniepokojony.

Humber wyjasnil, ze Mickey ugryzl Jerry’ego i on sam kazal nam sie zamienic. Adamsowi dalej sie to nie podobalo, zdawalo sie jednak, ze powstrzymuje sie od komentarzy do czasu, kiedy nie beda slyszani.

– Jak ten wloczega sie nazywa?

– Roke – powiedzial Humber.

– Roke, chodz tu, wyjdz z boksu.

– Paul, nie zapominaj, ze juz nam brakuje jednego stajennego – Humber byl zaniepokojony.

Nie byly to zbyt pocieszajace slowa. Przeszedlem przez boks, nie spuszczajac oczu z konia, wyszedlem przez drzwi i stanalem obok nich, skulony i zapatrzony w ziemie.

– Roke – zaczal Adams przyjemnie brzmiacym glosem – na co wydajesz swoje zarobki?

– Splaty za moj motocykl, prosze pana.

– Splaty? Aha. A ile ci jeszcze zostalo do zaplacenia?

– Okolo… e… pietnascie, prosze pana.

– I nie chcialbys stad odejsc, zanim ich nie splacisz?

– Nie, prosze pana.

– Jezeli przestaniesz placic, to zabiora ci motocykl?

– Tak, prosze pana, moga tak zrobic.

– Wiec pan Humber nie musi sie martwic, ze go porzucisz?

– Nie, prosze pana – powiedzialem to powoli, niechetnie, ale tak sie zlozylo, ze zgodnie z prawda.

– Dobrze – rzekl szorstko. – To wyjasnia sytuacje. – A teraz powiedz mi, skad bierzesz odwage, by zajmowac sie tak niepewnym, na pol szalonym koniem?

– Ale on jest pod dzialaniem narkotykow, prosze pana.

– Obaj wiemy, Roke, ze kon pod dzialaniem narkotykow to wcale nie znaczy bezpieczny kon.

Nic nie odpowiedzialem. Jezeli kiedykolwiek potrzebne mi bylo natchnienie, to wlasnie teraz, a moj umysl byl zupelnie pusty.

– Nie wydaje mi sie, Roke – powiedzial miekko – zebys byl tak slaby, jakie robisz wrazenie. Mysle, ze jednak masz znacznie wiecej bebechow niz te, w ktore kazesz nam wierzyc…

– Nie, prosze pana – odparlem bezradnie.

– A moze sie przekonamy, co?

Wyciagnal reke do Humbera, Humber podal mu swoja laske. Adams uniosl ramie i zrecznie uderzyl mnie w biodro.

Jezeli mialem zostac w stajni, musialem go powstrzymac. Tym razem po prostu musialem zebrac. Osunalem sie na posadzke i usiadlem.

– Nie, prosze pana, niech pan przestanie – krzyknalem blagalnie. – Dostalem jakies pigulki. Cholernie sie balem Mickeya i poprosilem aptekarza w Posset, w sobote, czy ma jakies pigulki, po ktorych bede odwazny, i sprzedal mi jakies i od tej pory stale je lykam.

– Jakie pigulki? – zapytal Adams z niedowierzaniem.

– Psycho… cos tam. Tak mowil. Nie uslyszalem dokladnie.

– Psychotropowe.

– Tak, tak, psychotropowe. Niech mnie pan juz nie bije, prosze, bardzo pana prosze. To dlatego, ze tak cholernie balem sie Mickeya. Niech mnie pan juz nie bije.

– Niech mnie diabli! – Adams zaczal sie smiac. – Niech mnie diabli. Co oni jeszcze wymysla? – Oddal Humberowi laske i obydwaj odeszli spokojnie do nastepnych boksow. – Brac srodki uspokajajace, zeby pozbyc sie cholernego pietra. Dlaczego nie…

Ciagle sie smiejac ogladali nastepnego konia.

Podnioslem sie wolno i otrzepalem brud ze spodni. Do diabla, pomyslalem zalosnie, coz innego moglem zrobic? Dlaczego duma byla tak istotna, a odrzucenie jej az tak gorzkie?

Stalo sie bardziej niz kiedykolwiek jasne, ze slabosc jest moja jedyna bronia. Adams czerpal swoja radosc, przyjmujac przejawy oporu za osobiste wyzwanie rzucone jego zdolnosciom do lamania ludzi. Dominowal nad Humberem, wymagal posluszenstwa od Cassa, a oni byli przeciez jego sprzymierzencami. Jezeli przeciwstawie mu sie, nawet w minimalnym stopniu, bede mial za to tylko szturchance, a on zacznie sie zastanawiac, dlaczego zostalem, by zbierac je w dalszym ciagu. Im bardziej uparcie bede tu tkwil, tym bardziej wyda mu sie to zastanawiajace. Raty za motocykl nie przekonaja go na dlugo. Byl szybki. Jezeli zacznie myslec na moj temat, przypomni sobie, ze przyszedlem ze stajni Octobra. Musi wiedziec, ze October jest czlonkiem Komitetu, a tym samym jego naturalnym wrogiem. Musi wspomniec Tommy’ego Stapletona. Superwrazliwosc na niebezpieczenstwo, wlasciwa zagrozonym, zjezy mu wlosy na glowie. Bedzie mogl sprawdzic na poczcie, ze nie wysylalem co tydzien pieniedzy i odkryc, ze aptekarz nie sprzedal mi zadnych srodkow uspokajajacych. Zbyt gleboko w tym tkwil, by mogl ryzykowac, ze podaze tropem Stapletona, skoro nabierze podejrzen wobec mnie – w najlepszym razie tylko dni mogly mnie dzielic od przerwania tego sledztwa.

Jezeli jednak bedzie trwal w przekonaniu o moim absolutnym tchorzostwie, nie bedzie sie mna w ogole interesowal i w razie koniecznosci bede mogl pozostac w stajni jeszcze piec czy szesc tygodni. Niech mnie chronia niebiosa – pomyslalem – przed taka koniecznoscia.

Jednak Adams – choc byla to u niego sprawa instynktu, nie rozsadku – mial calkowita racje niepokojac sie, ze to ja, nie Jerry, zajmuje sie teraz Mickeyem.

Spedzajac wiele czasu w poblizu konia, zaczalem rozumiec, co mu wlasciwie jest, i cala moja dotychczasowa wiedza o chorych koniach i koniach w ogole nabrala jakiegos znaczenia. Tego dnia wiedzialem w ogolnych zarysach, W jaki sposob Adams i Humber doprowadzali swoje konie do zwyciestwa.

Wiedzialem to w ogolnych zarysach, ale nie szczegolowo. Byla teoria, ale pozbawiona dowodow. Aby zdobyc szczegoly i dowody, potrzebowalem jeszcze wiecej czasu, a jezeli jedynym sposobem zdobycia tego czasu mialo byc siedzenie na ziemi i blaganie Adamsa, zeby mnie nie bil, bylem gotow to zrobic. Niemniej jednak bylo to okropne.

12

Odpowiedz Octobra byla bezlitosna: „Six-Ply wedlug oswiadczenia jego obecnego wlasciciela nie bedzie wystawiony do zadnego biegu sprzedaznego. Czy to znaczy, ze nie dostanie dopingu? Co do panskich pytan, ustalilem:

1. Proszek jest rozpuszczalnym fenobarbitonem.

2. Chin-Chin to gniady walach, z biala gwiazdka ponizej nozdrzy, biala skarpetka na prawej przedniej nodze. Kandersteg: walach, blady kasztan, trzy biale skarpetki na obu nogach przednich i lewej tylnej. Starlamp: walach, ciemny kasztan, biala pieta na lewej tylnej nodze.

3. Blackburn pobil Arsenal 30 listopada.

Nie podoba mi sie panska nonszalancja. Czy panski brak odpowiedzialnosci obejmuje teraz rowniez prace?”

Brak odpowiedzialnosci. Obowiazek. Lord October potrafil dobierac slowa.

Raz jeszcze przeczytalem opisy koni. A wiec Starlamp to Mickey, Chin-Chin to Dobbin, jeden z dwu koni wyscigowych nalezacych do Humbera. Kandersteg byl bladym, powloczacym nogami stworzeniem, znanym w stajni jako Flash, a opiekowal sie nim Bert.

Jezeli Blackburn pobil Arsenal 30 listopada, to Jerry jest tutaj juz jedenascie tygodni.

Podarlem list Octobra i napisalem odpowiedz.

„Six-Ply narazony jest na niebezpieczenstwo w kazdym wyscigu, w jakim bedzie startowal, poniewaz jest juz ostatnim nabojem w ladownicy, skoro zarowno Old Etonian, jak i Superman spalily na panewce.

Вы читаете Dreszcz
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату