Pierwsze, co zrobila Vanessa, gdy odzyskala przytomnosc – zaczela wrzeszczec. Krzyk umilkl dopiero wtedy, gdy Kreol wymierzyl jej siarczysty policzek. Dziewczyna zamilkla i powiedziala cos w niezrozumialym jezyku. Kreol tylko wzruszyl ramionami.

– Odpowiadaj: kim jestes? – zazadal posepnie. – Odpowiadaj szybko, bo inaczej skonczy sie moja cierpliwosc. No wiec?

Dla pewnosci pogrozil jeszcze laska. Laska nie byla jeszcze napelniona zakleciami, ale poza magiem nikt o tym nie wiedzial. Dziewczyna jednak nie przestraszyla sie – po prostu nie traktowala laski jako broni. Wtedy Kreol skierowal w jej strone pistolet, co okazalo sie znacznie bardziej skuteczne. Nigdy przedtem Vanessie nie zdarzylo sie stac naprzeciwko lufy pistoletu i uczucie to wcale sie jej nie spodobalo.

– Aha, wiesz co to takiego! – wykrzyknal mag z zadowoleniem. – Mow szybko, dzikusko!

– Nie rozumiem co pan mowi – burknela Vanessa, nieznajaca ani slowa po starosumeryjsku. Powtorzyla te slowa po angielsku, po chinsku i po hiszpansku, z okropnym akcentem, ale ten wstretny facet nadal nic nie rozumial.

Kreol natomiast wypowiedzial swe pytanie po staroegipsku, starohebrajsku, w jezyku hetyckim i fenickim. Niestety, we wspolczesnym swiecie tylko nieliczni ludzie mowia w jakimkolwiek z tych jezykow. Istnialo nikle prawdopodobienstwo, ze Vanessa moglaby zrozumiec jedno czy dwa slowa po starochinsku, ale tego jezyka Kreol akurat nie znal. Chociaz wladal mnostwem jezykow, z ktorych wiele nawet nie bylo ludzkimi.

– Glupia dzikuska! – fuknal mag. – Belkocze w jakims barbarzynskim narzeczu…!

Zauwazywszy, ze Vanessa bardzo nerwowo spoglada na lufe pistoletu, Kreol odlozyl go na bok. To ja nieco uspokoilo. Na Hubaksisa takze spogladala troche niepewnie, ale bez strachu. Filigranowy dzinn moglby wystraszyc kazdego, ale tylko pod warunkiem, ze bylby co najmniej piec razy wiekszy.

– Niewolniku, przygotuj mi pieczec Ronowa! – Kreol pstryknal palcami, wyraznie podjawszy jakas decyzje.

– Czy dobrze rozumiem, panie…?

– Bez dyskusji! – warknal mag. Przez lata przebywania z Hubaksisem nauczyl sie jednego – temu dzinnowi nie wolno pozwalac na zbyt duzo. Natychmiast zapominal, gdzie jego miejsce.

– Slucham pokornie, panie – zasepil sie Hubaksis.

Pieczec Ronowa przypominala nieco skomplikowany schemat elektryczny z dwoma zakretasami po bokach i dodatkowym kolkiem z lewej strony.

– Wzywam cie i zaklinam, duchu Ronow! – zmeczonym glosem powiedzial Kreol. – Sprobuj tylko nie przyjsc. Mam umowe!

Umowa, zawarta niegdys miedzy wielkim magiem a Wladca Demonow Eligorem, nadal dzialala znakomicie. Demon Ronow zjawil sie natychmiast. Byl niewysoki, brodaty, mial bardzo grube, wysuniete do przodu wargi i niebieskawe wlosy. Mogl jeszcze poszczycic sie ziemista cera i szorstkimi rekami z kikutami palcow.

– Przybywam na twe wezwanie, magu – zadudnil basem Ronow. – Ja, Ronow, demon demonow, zdolny usmiercac wrogow i uczyc jezykow, stoje przed toba, oczekujac na rozkaz.

– Naucz te kobiete prawdziwego jezyka – rzucil Kreol.

– Prosze sprecyzowac rozkaz. – Demon skrzyzowal rece na piersiach. – Prawdziwego, to znaczy jakiego?

– Tego, w ktorym mowie, ty bezmozgi tworze Lengu! – fuknal mag ze zloscia.

– Panie… – niesmialo sprobowal wtracic sie Hubaksis.

– Nie teraz, niewolniku!

– Zrobione! – Demon kiwnal glowa, zamknawszy oczy na kilka sekund. – Od tej chwili bedzie rozumiala wszystko, co zechcesz do niej powiedziec, magu. A teraz zegnaj. Niepredko znow sie spotkamy.

Kreol popatrzyl na ciagle jeszcze przecierajaca oczy Vanesse i rozciagnal usta w szerokim usmiechu.

– Wspaniale… – wymamrotal.

– Panie, byc moze sie myle, ale czy nie lepiej byloby, gdyby Ronow nauczyl nas jezyka tych czasow? – zaproponowal Hubaksis. – Wyglada na to, ze nam sie jeszcze przydadza…

– Co tam belkoczesz?… – zmarszczyl sie Kreol. – Co tam jeszcze… A niech to, oczywiscie! O wielki Marduku, jaka glupote zrobilem! Aaa…!

Po tych slowach wyrzucil z siebie kilka najgorszych sumeryjskich przeklenstw.

– Ej, a teraz rozumiem! – ucieszyla sie Vanessa, jednoczesnie starajac sie pojac, dlaczego nagle dziwne dzwieki ukladaja sie w slowa i zdania, i jak to sie dzieje, ze moze mowic w tym jezyku.

– Oczywiscie, ze rozumiesz, glupia kobieto! – fuknal Kreol, opanowawszy gniew. – Na moj rozkaz demon Ronow nauczyl cie prawdziwego jezyka!

– Co masz na mysli, mowiac „prawdziwy”? – burknela Vanessa.

Pierwszy strach zaczal mijac, a dziewczyna od dziecinstwa wyrozniala sie mocnymi nerwami. Ostatecznie podczas pracy zdarzalo jej sie spotykac gorszych typow, a i wszystkie te sztuczki na pewno dadza sie jakos wyjasnic…

– A wy co, umowiliscie sie? – Kreol az plasnal w rece niecierpliwie. – Prawdziwy jezyk to sumeryjski! Jezyk wielkich miast Ur, Yolange i Babilonu!

– Co ty gadasz? – obruszyla sie dziewczyna. – Nawet ja wiem, ze Sumeryjczycy wymarli diabli wiedza ile wiekow temu. Babilon zostal zburzony. A o tych dwoch starych miastach w ogole nie slyszalam.

Kreol zlapal za ochronny amulet, a potem szybko wymruczal modlitwe za zmarlych.

– No coz, panie, przypuszczalismy przeciez, ze wszyscy wymra, nieprawdaz? – filozoficznie zauwazyl Hubaksis, rozkladajac rece. – Za duzo lat minelo…

– Masz racje, niewolniku… – odburknal Kreol. – No coz, nie bede juz Pierwszym Magiem… Trzeba bedzie stworzyc wlasna Gildie. A moze lepiej podbic cudza?

– To moze byc trudne, panie – ostroznie zauwazyl Hubaksis. – Kiedy ty byles Pierwszym Magiem…

– Tak, tak, pamietam. – Kreol rozplynal sie w pelnym zadowolenia usmiechu. – Ja takich zdobywcow… ha! No dobrze, pozyjemy, zobaczymy, co ma do zaoferowania ten swiat.

Vanessa patrzyla to na jednego, to na drugiego, starajac sie zrozumiec o czym rozmawiaja te dziwne stworzenia. Niestety, w dziecinstwie Van wolala czytac kryminaly i ogladac komiksy o superbohaterach. W historii orientowala sie kiepsko. W bajkach, mitach i innych glupotach – jeszcze gorzej.

– Dlaczego ukradliscie te wszystkie rzeczy? – zapytala, zauwazywszy laske lezaca nadal obok Kreola.

– Co? – Taka bezczelnosc wyprowadzila maga z rownowagi. – Ze niby ja je ukradlem? Ja? Po prostu wzialem to, co nalezalo do mnie od poczatku. To wy ukradliscie moje narzedzia! Wy, bezczelni zlodzieje!

– Co za glupoty gadasz?! – fuknela Vanessa. – Te artefakty znaleziono podczas wykopalisk w grobowcu cesarza, czytalam napisy na gablotach. Co ty masz z tym wspolnego?

– Cesarza? – zdziwil sie Hubaksis. – Panie, czy ona mowi o tobie?

– Pochlebia mi to, oczywiscie, ale nigdy nie rzadzilem niczym wiekszym od mojego palacu – usmiechnal sie Kreol. – Prawdziwy mag kicha na caly ten zgielk. Wladza cesarzom, a magia – magom. Magia! Magia, a nie wladza – oto co naprawde cenie. Ale masz racje, kobieto, rzeczy wydobyto z grobowca. Z mojego grobowca! Co za bezczelnosc – jesli ktos umarl, to znaczy, ze juz mozna go okradac, tak? Lezy sobie czlowiek, nikomu nie wadzi… ale nie, trzeba koniecznie przyjsc, rozdrapac co cenniejsze fanty, a jego samego przeniesc w jakies nieznane miejsce! Powiedz lepiej, gdzie mnie przytaszczyli. Co to za bezbozne miejsce?!

Vanessa powoli zamrugala, przyswajajac informacje, ktore eksplodowaly z maga.

– Panie, gdy tak szybko mowisz, ja tez nic nie rozumiem… – zauwazyl Hubaksis.

– Stop! – Dziewczyna powoli podniosla reke. – Stop, stop, stop, stop… Chcesz powiedziec, ze to ty lezales w tej trumnie?

– W koncu dotarlo! – fuknal mag.

– Czyli to byl twoj grob! Kim jestes – Dracula czy kims takim? – Vanessa cofnela sie mimo woli.

– Pierwsze slysze. – Kreol wzruszyl ramionami. – Co masz na mysli, kobieto?

– A w takim razie, kto to jest? – Vanessa histerycznie pokazala palcem Hubaksisa. – Wrozka Zebuszka? Czy Piaskowy Dziadek? Co za cuda tu sie dzieja?

– To jest najzwyklejszy dzinn – posepnie odpowiedzial mag. – Hubaksis. Ach, zapomnialem sie przedstawic. Nazywam sie Kreol.

– Bardzo mi milo, Vanessa Lee, mozna mowic po prostu Van. Dzinn… mowisz? Jak w arabskich „Basniach z tysiaca i jednej nocy”?

– Jakich znowu nocy? – znowu nie zrozumial mag. – Ar… baskich? Nie znam takiego slowa.

Вы читаете Arcymag. Czesc I
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату