cieplo, ktore go otulalo. Czul, ze z kazda chwila wracaja mu sily, tak, jakby to Severus byl jego sila, jego zyciem.
Oplatajace go ramiona zniknely. Harry mruknal przeciagle i powoli uniosl powieki, niechetnie powracajac do rzeczywistosci. Mezczyzna polozyl mu dlonie na ramionach i wbil palce w jego skore. Tak, jakby probowal go odsunac, ale nie potrafil sie do tego zmusic.
- Jest juz pozno - powiedzial nieco zachrypnietym glosem. - Powinienes wracac.
- Uhm... - Harry skinal glowa i poruszyl sie. Poczul, ze Snape go puszcza. Odsunal sie i nie podnoszac wzroku, siegnal po swoja peleryne. Ale mezczyzna nie pozwolil mu na to. Zlapal jego dlonie i odwrocil grzbietami do gory, odslaniajac poharatane, zdarte niemal do krwi kostki palcow. Harry spojrzal w gore i zobaczyl, ze Severus marszczy brwi. Zrobilo mu sie glupio. Chcial wyrwac rece, ale mezczyzna nie pozwolil mu na to. Trzymal je w swych dloniach i przygladal im sie. Calkowicie bez slowa.
- J-ja... - wydukal cicho Harry. Jego wlasny glos wydawal mu sie cichy i odlegly. - Przewrocilem sie.
Wiedzial, ze Snape w to nie uwierzy, ale... co moglby powiedziec?
Prosze, nie zadawaj pytan. Prosze, prosze...
W koncu Severus puscil jego dlonie. Po prostu je puscil. I pomimo ze nie powiedzial ani slowa, Harry'emu nie podobal sie wzrok, ktorym na niego patrzyl. Zobaczyl w jego oczach cos dziwnego... jakby pekniecie.
Harry szybko zlapal peleryne i przycisnal ja do siebie, odwracajac glowe. Czul piekacy wstyd.
- Pojde juz - wyszeptal. - Czekaja na mnie... Ginny... - zawahal sie i szybko poprawil. - Ron i Hermiona moga zaczac mnie szukac.
Katem oka dostrzegl, ze Snape pokiwal nieznacznie glowa.
Chlopak odwrocil sie i podszedl do drzwi. Odetchnal gleboko i nacisnal klamke. Zrobil krok na korytarz i niemal natychmiast sie cofnal, kiedy zobaczyl wylaniajacego sie zza zakretu korytarza Filcha i pania Norris. Zatrzasnal drzwi i oparl sie o nie bokiem.
- Cholera, to Filch - zaklal pod nosem. - Jego kot potrafi mnie wyczuc nawet kiedy jestem w pelerynie niewidce.
I tak jakby na potwierdzenie tych slow, po drugiej stronie drzwi uslyszal zblizajace sie i coraz glosniejsze miauczenie, a zaraz po nim zrzedliwy glos woznego:
- Co tam wyczulas, kochana?
Harry niemal podskoczyl, kiedy tuz obok niego pojawil sie Severus.
- Zostaw to mnie - powiedzial cicho. Chlopak skinal glowa i przesunal sie w bok. Severus dotknal klamki, ale zatrzymal sie, tak, jakby sie zawahal. Spojrzal na Harry'ego i wtedy, kiedy byli tak blisko, w jego oczach pojawilo sie cos... blysk... nie, taki... blask... nie, cos...
Nie zdolal tego sprecyzowac, poniewaz Severus uniosl dlon i lagodnie dotknal jego policzka, a wtedy wszystkie mysli rozsypaly sie. Wstrzymal oddech, poddajac sie tej delikatnej pieszczocie. Snape przez chwile gladzil kciukiem jego skore, a Harry mial wrazenie, ze za moment sie roztopi. Dlon Severusa byla... ciepla, a palce ostrozne i tak zadziwiajaco... czule.
Zamknal oczy, bo zaczelo krecic mu sie w glowie, a nogi staly sie troche zbyt wiotkie, aby moc go utrzymac. Zapomnial, jak sie oddycha, zapomnial, gdzie sie znajduje, zapomnial calkowicie o wszystkim, co wydarzylo sie wczesniej w komnacie. Zadne slowa nie potrafilyby dokonac tego, czego dokonal ten jeden dotyk.
