Severus przesunal dlon i Harry poczul, jak kciuk ostroznie muska jego wargi. A pozniej znika.
Powoli otworzyl oczy. Dopiero teraz, kiedy powrocil do rzeczywistosci, uslyszal natretne miauczenie po drugiej stronie drzwi. Severus nie patrzyl na niego. Wyciagnal tylko reke i lagodnie, ale stanowczo przesunal go za siebie, po czym otworzyl drzwi i zniknal za nimi.
- Och... To pan, panie profesorze... - Harry uslyszal zaskoczony glos Filcha. - Co pan tu ro...?
- Sprawdzalem lazienki. Na drugim pietrze uczniowie urzadzili sobie pokaz rzucania lajnobombami do celu i cale pomieszczenie wygladalo jak po przejsciu stada buhorozcow, dlatego postanowilem zobaczyc, czy jeszcze jakas nie ucierpiala, skoro ty potrafisz tylko walesac sie bez celu, zamiast utrzymywac porzadek - powiedzial ostro Snape.
- J-ja... sprawdzalem je i wszy... - wydukal Filch.
- Wystarczy. Jezeli nie wezmiesz sie do roboty i nie zaczniesz dokladniej kontrolowac tych gowniarzy, to w koncu strace cierpliwosc i szepne kilka slow dyrektorowi o tym, ze najwyrazniej nie potrafisz wywiazywac sie ze swoich obowiazkow.
- Nie ma potrzeby, panie profesorze - odparl Filch przestraszonym glosem. Oparty plecami o drzwi Harry usmiechnal sie do siebie, ale szybko zmarszczyl brwi, kiedy uslyszal drapanie i glosne miauczenie pani Norris. - Juz ide, ide... Chodz, kochana. - W korytarzu rozleglo sie szuranie stop woznego, ktory zaczal sie oddalac, mamroczac cos pod nosem. Ale miauczenie nie milklo. Wygladalo na to, ze pani Norris nie da tak latwo za wygrana.
W pewnej chwili Harry niemal podskoczyl, kiedy uslyszal trzask i przerazliwy skowyt kotki, a po chwili oddalajace sie szybko prychanie.
Odczekal jeszcze chwile, nasluchujac, a kiedy upewnil sie, ze wozny nie wraca, zarzucil na siebie peleryne i ostroznie otworzyl drzwi. Snape stal na srodku korytarza i patrzyl dokladnie w to miejsce, w ktorym powinien znajdowac sie Harry. Tak jakby chcial sie upewnic, ze dotrze do dormitorium juz bez zadnych przeszkod. Chlopak nie chcial ryzykowac, zdejmujac peleryne. Przeciez Filch mogl w kazdej chwili wrocic.
Podszedl do Snape'a i ostroznie dotknal jego dloni, chcac mu podziekowac. Za wszystko. Kiedy musnal szorstka skore chlodnych palcow, mezczyzna wciagnal szybko powietrze a na jego ustach pojawil sie ledwo widoczny usmiech.
Harry wiedzial, ze im dluzej bedzie to trwalo, tym trudniej bedzie mu przerwac i wrocic do Pokoju Wspolnego. Dlatego zamknal oczy i ruszyl przed siebie, obiecujac sobie, ze ani razu sie nie obejrzy. Uslyszal dlugie, oddalajace sie kroki.
Wtedy przed nimi uciekal. A teraz... teraz z trudem powstrzymywal sie, aby za nimi nie pobiec.
Czasami jedna osoba potrafi wszystko zniszczyc. Albo odbudowac.
* 'Breathe into me' by Red
--- rozdzial 32 ---
32. Jealousy
Don't touch me please
I cannot stand the way you tease
I love you though you hurt me so
Now I'm going to pack my things and go
Once I ran to you
Now I'll run from you
This tainted love you've given
I give you all a boy could give you*
W sobote podczas sniadania Ron i Hermiona zajeli sie rozmowa na temat nadchodzacych swiat, wiec Harry mogl bezpiecznie pograzyc sie we wlasnych myslach.
