Mial wrazenie, ze wciaz czuje na policzku dotyk Severusa i lapal sie na tym, ze co jakis czas dotyka swojej twarzy, jakby spodziewajac sie natrafic na chlodne, szorstkie palce wyslizgujace sie spod jego dloni.

Wczoraj udalo mu sie wrocic do Pokoju Wspolnego w ostatniej chwili, poniewaz Ginny zdazyla juz zmobilizowac Rona, Hermione i Neville'a, na ktorych niemal wpadl w przejsciu do siedziby Gryfonow. Ginny stwierdzila, ze Harry zostal opetany albo zauroczony i chlopak musial sie niezle nagadac, aby wytlumaczyc im, ze po prostu chcial pojsc do toalety i nie mogl zbyt szybko wrocic, bo wpadlby na Filcha. Wmawial sobie, ze przynajmniej czesc z tego byla prawda.

Hermiona nie uwierzyla w jego bajeczke o potknieciu sie i zdarciu sobie kostek do krwi przy upadku, ale nie zadawala pytan i zrobila wszystko, co mogla, aby go wyleczyc. Ron prawie sie nie odzywal, rzucajac podejrzliwe spojrzenia zarowno jemu, jak i Ginny. Ale Harry mial juz tego dosyc i wyraznie mu to powiedzial, zaznaczajac, ze nie bedzie mu sie z niczego tlumaczyl.

Coraz bardziej denerwowaly go jego absolutne zaslepienie i zaborczosc w stosunku do siostry. W koncu Ginny nie byla dzieckiem i mogla chodzic, z kim chciala. A przez niego musiala sie ukrywac.

Harry znal to uczucie. Tylko ze on mial powody, aby sie ukrywac. Prawdziwe powody. Gdyby Ginny uparla sie i przeciwstawila Ronowi, moglaby pewnie przyjsc na bozonarodzeniowa impreze razem ze swoim tajemniczym chlopakiem i nikt, absolutnie nikt, poza Ronem oczywiscie, nie patrzylby na nia krzywo. Harry nie mial takiej szansy. Juz sobie wyobrazal miny przyjaciol, gdyby przyprowadzil ze soba Severusa...

Widocznie juz zawsze bedzie musial sie ukrywac. I juz zawsze bedzie tym, ktory wszedzie chodzi sam. Przeciez Luna nie bedzie go kryla do konca zycia...

Do konca zycia?

Zarumienil sie lekko, kiedy zorientowal sie, o czym wlasnie pomyslal, i szybko wyrzucil to ze swej glowy. Za wczesnie, by sie nad tym zastanawiac. Na razie nie mogl byc pewien nawet kolejnego dnia, a co dopiero... 'reszty zycia'.

Inna sprawa bylo to, ze Snape wolalby pewnie przez caly dzien wysluchiwac przepowiedni profesor Trelawney, popijajac jej przeslodzone, aromatyzowane herbatki, niz isc z nim na uczniowska impreze, organizowana przez te 'rozowowlosa niezdare'.

Harry usmiechnal sie do siebie, widzac w wyobrazni mine Severusa, gdyby mu to zaproponowal, ale w jego usmiechu skryl sie cien.

- Bedziemy sie swietnie bawic, prawda, Harry? - zapytal Ron, wyrywajac go z glebin wlasnych mysli. - Dziesiec dni bez nauki, bez sprawdzianow i prac domowych. I co najwazniejsze, dziesiec dni bez Snape'a - wyszczerzyl sie i poklepal go po ramieniu. - Czyz to nie cudowna wizja?

'Jasne, ze nie, ty kretynie' - pomyslal Harry, czujac nagla zlosc na przyjaciela.

- My bedziemy sie swietnie bawic, a on zostanie sam jak palec w tych swoich mrocznych lochach i zaloze sie, ze bedzie nas wszystkich przeklinal, bo nie bedzie mogl mieszac nas z blotem. Pewnie z tej wscieklosci wyzyje sie na skrzatach domowych. Hahaha. Dobrze tak temu tlustowlosemu gnojkowi! - Ron zaczal chichotac, nawet pomimo karcacego wzroku Hermiony, a Harry poczul, jak cos lodowatego zaciska sie wokol jego serca.

Wiedzial, ze najprawdopodobniej bedzie musial opuscic Hogwart na swieta. Pamietal, jak zawsze cieszyl sie z tego wyjazdu, jak cieszyl sie z mozliwosci spedzenia swiat z Weasleyami, Hermiona, Ginny... A teraz? Teraz mial wrazenie, jakby to miala byc dla niego najwieksza kara. Wcale nie mial ochoty wyjezdzac. Chcial spedzic te swieta z Severusem. Naprawde o tym marzyl. Przeciez nie moze go tutaj zostawic samego. Ron mial racje. Snape pewnie zawsze spedzal swieta samotnie. I z tego powodu nigdy ich tak naprawde nie obchodzil. Nie mial nikogo, z kim moglby je spedzic, nikogo, kto chcialby spedzic je z nim.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату