wyszeptala Hermiona, rozgladajac sie z zachwytem. - Sama to zrobilas?

Tonks usmiechnela sie promiennie.

- Profesor Flitwick pomogl mi troche z podloga, a profesor Sprout zrobila girlandy z kwiatow.

Pokiwali glowami z uznaniem i poszli wybrac dla siebie stolik.

- A niech ja! - syknal Ron, kiedy juz zajeli miejsca, wpatrujac sie niczym jastrzab w Ginny, ktora trzymala za reke jakiegos wysokiego Krukona. Usiadla z nim w samym rogu pomieszczenia, rzucajac bratu od czasu do czasu pelne wyzszosci spojrzenia.

- Jak ona moze tak bezczelnie... trzymac go za reke? I to na moich oczach! Pojde tam zaraz i...

- Siadaj! - Hermiona z pomoca Harry'ego zlapala go za koszule i pociagnela z powrotem na miejsce. - Co ty wyprawiasz? Przeciez oni nic nie robia! A Ginny moze chodzic z kim chce! Przestan wreszcie zachowywac sie jak skonczony kretyn i daj jej troche swobody!

Ron rzucil swoje najbardziej mordercze spojrzenie, ale nie zrobilo to na niej wrazenia.

- Powiedz cos, Harry - Hermiona wbila w niego wyczekujace spojrzenie.

- Ja... ee...

- Czesc wam! - Nagle tuz obok ich stolika wyrosla Luna. Miala na sobie zielona sukienke przypominajaca obwieszona bombkami i lancuchami choinke. A na glowie wielka, zlota gwiazde. - Moge sie do was przysiasc?

- Jasne! - Harry jako pierwszy zrobil jej miejsce, wdzieczny za wybawienie go od koniecznosci wmieszania sie w kolejna klotnie przyjaciol. Mial ich powoli dosyc, a impreza nawet sie jeszcze na dobre nie zaczela.

- Ekhem... - Glos dobiegajacy ze srodka sali zmusil ich do zamilkniecia i do spojrzenia na stojaca w centralnym miejscu parkietu Tonks. - Chcialam was bardzo serdecznie powitac i podziekowac za przybycie. Mam nadzieje, ze bedziemy sie swietnie bawic i ze ten wieczor zblizy nas do siebie... - Czy Harry'emu sie wydawalo czy spojrzenie Tonks rzeczywiscie na ulamek sekundy spoczelo na siedzacej tuz obok niego Lunie? - ...jeszcze bardziej niz bylismy... zblizeni do tej pory. Ekhem, chyba wszystko poplatalam. - Machnela reka i usmiechnela sie z zaklopotaniem. - Mniejsza z tym. Jedzcie, pijcie i bawcie sie tak dobrze, jakby mnie tu wcale nie bylo. - Kiwnela rozdzka w strone stojacego w kacie gramofonu, z ktorego zaczely wyplywac skoczne dzwieki swiateczno-imprezowych piosenek Fatalnych Jedz, Strachow Na Lachy i wielu innych czarodziejskich zespolow. Harry wiekszosci z nich kompletnie nie znal, ale szybko dal sie wciagnal we wspolne spiewanie razem z Ronem, Hermiona, Luna i Tonks, ktora takze przysiadla sie do ich stolika.

Do obowiazkowej kolejki piwa kremowego Nimfadora wyciagnela z kieszeni swojego czarnego, nabijanego srebrnymi nitami plaszcza butelke czegos 'specjalnego', co po zlozeniu przysiegi, ze nie powiedza o tym zadnemu innemu nauczycielowi, dolala im do piw.

Harry stwierdzil, ze smakowalo podobnie jak martini, ktore pil u Snape'a, ale o wiele bardziej palilo w jezyk. I bylo troche gorzkie, ale dzieki temu idealnie rownowazylo slodycz piwa kremowego. Tonks nalala sobie potrojna porcje i usmiechnela sie szeroko.

Policzki Luny juz po pierwszej kwarcie piwa niebezpiecznie sie zaczerwienily. Zaczela im opowiadac o spisku, w ktorym Ministerstwo probowalo zatuszowac swoje akty terroru i napasci wobec zyjacych samotnie czarownic, podejrzewajac je o porywanie i zjadanie mugolskich dzieci. Ale jej ojciec odkryl ich sposoby dzialania i opublikowal je w 'Zonglerze', za co probowali go zamknac w Azkabanie, aby go uciszyc. Wszyscy sluchali jej z poblazliwymi usmiechami na ustach. Nawet Neville, ktory takze sie do nich dosiadl. Wszyscy, oprocz Tonks, ktora wpatrywala sie w nia tak, jakby wierzyla w absolutnie kazde jej slowo. Po trzeciej kolejce piwa 'z dodatkiem' Luna uciszyla sie i stala sie dziwnie malomowna. Kolysala sie tylko z boku na bok, wbijajac rozmyty wzrok w stolik i od czasu do czasu zerkajac na zasmiewajaca sie do lez z dowcipow Rona Tonks.. A

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату