nie wydarzylo. Wzruszyl wiec ramionami i wypowiedzial glosno i wyraznie:

- Wierzba Bijaca.

Drzwi nie zareagowaly. Spojrzal na nie wyzywajaco i powtorzyl:

- Wierzba Bijaca.

Nic sie nie wydarzylo. Dziwne. Byl pewien, ze to dobre haslo. Jeszcze rano dzialalo.

- No otworzcie sie, wy glupie... Au! - syknal, kiedy kopnal w drewniana powierzchnie, a ona okazala sie zadziwiajaco i bolesnie twarda. Nie widzac wiec innego wyjscia, zaczal uderzac w nia piesciami.

- Ron! Ron! Wpusc mnie! Ron!

Ale nic sie nie dzialo. Drzwi pozostaly zamkniete. Harry westchnal z rezygnacja i osunal sie na podloge.

Dobra, jezeli nikt go nie chce wpuscic, to bedzie spal tutaj! Oparl sie plecami o drzwi, podwinal kolana i opuscil glowe. Dziwne, ale kiedy zamykal oczy, to wszystko wirowalo jeszcze bardziej. I to wcale a wcale nie bylo przyjemne.

Potrzasnal glowa, probujac pozbyc sie wykwitajacych mu pod powiekami, kolorowych plam, ale wtedy drzwi otworzyly sie i Harry, pozbawiony oparcia, wpadl do srodka. Uderzyl glowa o posadzke i zacisnal powieki, czujac tepy bol w czaszce.

- Ala! - jeknal. - To nie bylo mile. Mogles na mnie zaczekac, Ron. I co sie stalo z Gruba Dama? Wyjechala? - mamrotal, probujac otworzyc oczy.

Ron nie odpowiadal. Ale Harry slyszal nad soba ciezki oddech, tak jakby ktos probowal oddychac przez zacisniete zeby. Po kilku nieudanych probach, Harry'emu udalo sie w koncu uniesc powieki.

A to, co ujrzal, sprawilo, ze natychmiast zacisnal je ponownie.

Chyba ma przywidzenia.

Ostroznie otworzyl jedno oko, pozniej drugie, ale pochylajaca sie nad nim sylwetka nie zniknela. Wygladala jedynie na absolutnie wsciekla.

Zaraz, cos sie tu nie zgadzalo...

Harry zmarszczyl brwi i spojrzal prosto w odwrocone do gory nogami, ale rownie glebokie jak zawsze czarne oczy i zapytal:

- Co robisz w moim dormitorium, Severusie?

34. You have no idea.

You make this all go away

You make this all go way

I just want something

I just want something I can never have*

- Co robisz w moim dormitorium, Severusie?

Snape zmarszczyl brwi i przewiercajac Harry'ego wzrokiem, ktorym moglby ciac szklo, syknal:

- W twoim do...? - urwal, zacisnal zeby i nie zastanawiajac sie dlugo, zlapal Harry'ego za bluze, podciagnal do gory, popchnal go na sciane i zatrzasnal drzwi.

Kiedy Harry'emu udalo sie w koncu przytrzymac sciany, poniewaz mial wrazenie, ze podloga uwziela sie na niego i za wszelka cene probuje go przewrocic, przypomnial sobie cos bardzo waznego.

- Zaraz... jak to mozliwe, ze... ze nmie... mnie wis...dzisz? - Siegnal do swojego kaptura i stwierdzil, ze jest na miejscu. - Chyba peleryna mi

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату