Tak.

Hmm... czy mu sie wydawalo, czy slyszal jakis glos, ktory go wolal?

- Potter!

- Hmm? - Chyba udalo mu sie wydac jakis dzwiek, ale nie byl tego pewien.

- Potter, wstawaj natychmiast! Nie mozesz tutaj spac!

- Nnnn... - wymruczal, mocniej wtulajac twarz w poduszke. Czego ten glos chcial? Chyba kazal mu cos zrobic. - Jutro skoncze - wymamrotal i ponownie zanurzyl sie w ciepla ciemnosc, na granicy ktorej unosily sie strzepki jakichs dzwiekow... i doznan.

Chyba kroki. I... westchnienie.

Poczul, jak cos potrzasa go za ramie.

- Potter, mowie po raz ost...

- Spaaaaaac - jeknal, zwijajac sie w klebek i probujac uciec od tego glosu, ktory nie pozwalal mu zasnac.

Ponownie uslyszal westchnienie, tym razem ciezsze.

Zamruczal w poduszke, jeszcze bardziej wtulajac sie w miekka ciemnosc. Poczul jakies poruszenie na swojej twarzy. Jego okulary. Chyba ktos mu je zdjal. I odlozyl na szafke, sadzac po odglosie.

Niewazne. Spac

Zrobilo sie cieplej. Cos opadlo na jego cialo, zakrywajac go az po ramiona. Bylo mu tak przyjemnie...

Zaraz, chyba powinien cos jeszcze zrobic. Powiedziec. Zawsze cos mowil. I zawsze mowil to Severusowi. Nie moze zasnac, zanim tego nie zrobi.

- Dobranoc, Severusie - wymamrotal cicho w poduszke.

Tak, to bylo to. Teraz mogl juz zasnac. Teraz mogl juz pozwolic, aby ciemnosc otulila go calego i zamknela w swoim kokonie.

I zrobil to, odplywajac coraz glebiej i glebiej w slodki sen. Kiedy sie w nim zanurzal, a swiat zamykal sie nad nim, mial wrazenie, ze uslyszal bardzo, bardzo odlegly glos, szepczacy 'dobranoc'.

Ale moze tylko mu sie to wydawalo? A moze juz snil?

***

Harry upadl na wilgotna trawe. Krecilo mu sie w glowie. Mial wrazenie, jakby przed chwila jechal kolejka gorska.

Zamrugal i wyplul z ust mokre zdzblo, po czym podniosl glowe i rozejrzal sie.

W slabym swietle ksiezyca dostrzegl przed soba kamienna, porosnieta mchem plyte. Wygladala tak, jakby wynurzyla sie spod ziemi, zaplatana w dlugie, zwisajace z niej lodygi. Albo korzenie. Kiedy wytrzeszczyl oczy, dostrzegl wyryte w kamieniu slowa. I teraz juz wiedzial, co to bylo. Nagrobek.

Podniosl sie na kolana i w polu jego widzenia pojawily sie kolejne nagrobki i rzezby, wygladajace niczym zmarli, ktorzy zastygli w probie wydostania sie z krainy smierci. W ich wyciagnietych, splatanych lodygami ramionach bylo cos przerazajacego. Harry przelknal sline i kucnal, z nieznanego powodu wciaz obawiajac sie wyprostowac.

Znajdowal sie na cmentarzu.

Wzdrygnal sie, kiedy uslyszal za soba jakis jek. Wygladalo na to, ze nie jest tutaj sam.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату