Odwrocil sie gwaltownie i dostrzegl lezaca w trawie postac, ktora poruszyla sie i podniosla glowe.

To byl Cedrik.

Harry mial niejasne wrazenie, ze juz tu kiedys byl. Ze cos takiego juz sie zdarzylo. A to jedynie wzmoglo pelzajacy pod skora niepokoj.

Wyprostowal sie i rozejrzal. Swiatlo ksiezyca bylo zbyt slabe, aby mogl dostrzec szczegoly otoczenia, dlatego podszedl blizej do wyrastajacego przed nim nagrobka, slyszac ciche stekniecia probujacego podniesc sie na nogi Puchona. Wysilil wzrok, aby odczytac znajdujacy sie na kamieniu napis.

Tom Riddle.

Ogarnal go znajomy strach, a jego serce natychmiast zareagowalo, przyspieszajac rytm i podchodzac mu do gardla. Odskoczyl od nagrobka tak gwaltownie, jakby wystrzelily z niego probujace go dosiegnac plomienie.

Nagle uslyszal kroki. Chrzeszczace na pokrywajacych ziemie patykach. Rozejrzal sie, szukajac ich zrodla.

Z ciemnosci wynurzyla sie przygarbiona postac, niosac na rekach male zawiniatko. Czlowieczek byl niski i chudy i poruszal sie niczym przestraszony, weszacy szczur.

Harry poczul, jak cos ciezkiego opada mu do zoladka, a w piersi zaczyna plonac gniew. Silniejszy od strachu.

Glizdogon!

Nie, bylo cos jeszcze. Wiedzial to w chwili, kiedy jego blizne przeszyl niewyobrazalny bol, jakby ktos dotknal jego czola rozzarzonym pogrzebaczem.

I wtedy to zobaczyl. Biala, blyszczaca czaszke wychylajaca sie z zawiniatka.

Przerazenie scisnelo mu gardlo.

To byl Voldemort! Wiedzial o tym!

Ale jak? Skad?

Zanim zdazyl zareagowac, uslyszal wysoki, rozrywajacy glowe syk:

- Zabij niepotrzebnego.

W dloni Glizdogona pojawila sie rozdzka i Harry widzial jak na zwolnionym filmie, jak wargi mezczyzny ukladaja sie w slowa Klatwy Usmiercajacej, a on sam odwraca sie do Cedrika, chcac go ostrzec, ale krzyk zamarl mu na ustach, kiedy zobaczyl, ze Puchona juz za nim nie ma. Ze na jego miejscu stoi wysoka postac w czarnej szacie.

Severus!

- Avada Kedavra!

Mogl tylko patrzec bezradnie, jak z rozdzki Glizdogona wylatuje zielony promien i trafia prosto w klatke piersiowa zaskoczonego mezczyzny.

I w tym momencie Harry poczul sie tak, jakby cos wyrwano mu z piersi, kiedy patrzyl, jak szczuple cialo upada w wilgotna trawe, odrzucone sila uderzenia, jakby nie bylo niczym wiecej, tylko szmaciana lalka, kukla bez zycia.

Harry widzial siebie, jak biegnie i przypada do lezacego na ziemi ciala i spoglada w rozszerzone oczy Severusa. Nadal byly czarne. Ale nie bylo w nich juz tego swiatla, ktorego zawsze szukal, na ktore z taka niecierpliwoscia wyczekiwal.

Byly puste. Zimne. Martwe.

Poczul jak w glebi jego ciala, w samym zalazku duszy pojawia sie bol. I rosnie, rosnie, rozdzierajac jego wnetrznosci, serce,

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату