czesc Severusa. Na nim. Kolejny slad.

Splukal wlosy i odnalazl mydlo. Usmiechnal sie, kiedy poczul dokladnie ten sam zapach. Dopiero teraz zdal sobie sprawe z tego, jak wazny byl dla niego ten zmysl. Zawsze byl raczej dodatkiem do reszty. Dodatkiem do widzenia, slyszenia, smakowania i odczuwania dotyku Severusa. A teraz mial tylko won. I to wystarczalo, aby mogl czuc jego obecnosc z taka intensywnoscia, jakby mezczyzna stal tuz obok, a Harry wtulal sie w niego. Czy Severus odczuwal jego aromat w taki sam sposob? Czy takze nie potrafil powstrzymac sie przed zamykaniem oczu i wdychaniem go, kiedy Harry nie patrzyl?

Dokladnie, chociaz z zalem, splukal z siebie mydlo i wyszedl z kabiny, po czym rozejrzal sie w poszukiwaniu recznikow. Nie bylo trudno je dostrzec. Zielonosrebrne z godlem Slytherinu. Wisialy w rownym rzedzie tuz pod polka, na ktorej zostawil okulary. Wzial jeden i kiedy sie wycieral, nie potrafil przestac myslec o tym, ze to jest recznik Severusa i ze on takze go uzywa. To bylo... dziwne i niesamowite.

Zalozyl slipy i okulary i podszedl do umywalki. Rozejrzal sie po polkach w poszukiwaniu czegos do zebow. Wzial paste (ziolowa!) i nalozyl sobie troche na palec.

Cholera, nastepnym razem bedzie musial zabrac ze soba szczoteczke.

Kiedy uswiadomil sobie, co wlasnie pomyslal, zamarl z dlonia w polowie drogi do ust.

Nastepnym razem? Ale czy bedzie nastepny raz? Czy Severus pozwoli mu jeszcze kiedys tu zanocowac po tym, co Harry mu zgotowal? Czy w ogole bedzie mial ochote, aby Harry jeszcze kiedykolwiek zostal u niego na noc? Moze to byla tylko jednorazowa sprawa i teraz...

Zacisnal powieki, oddychajac gleboko.

Nie, nie bedzie teraz o tym myslal. Nie bedzie sie nad tym zastanawial. Zaczeka na to, co sie wydarzy. A jak nie bedzie chcialo sie wydarzyc, to on juz znajdzie sposob, aby tak sie stalo. Tak, dokladnie tak. A teraz musi sie pospieszyc, poniewaz nie ma ochoty na to, zeby Snape znowu na niego wrzeszczal.

Wyszorowal zeby palcem tak dokladnie, jak potrafil, wyplukal usta i podszedl do swoich ubran. Wyciagnal rozdzke z kieszeni spodni i rzucil na swoje wlosy zaklecie suszace, po czym, stekajac troche i zaciskajac zeby, zalozyl na siebie spodnie i koszule.

Naprawde wszystko go bolalo. I to potwornie.

Kiedy wyszedl z lazienki, Snape siedzial w fotelu naprzeciw lozka i najwyrazniej czekal na niego.

- Nie wiedzialem, ze cos tak trywialnego, jak poranna toaleta, moze ci zajac polowe dnia.

- Po prostu troche tylko podziwialem... - zaczal Harry i zacial sie. Jak zwykle rozpedzal sie na poczatku zdania, zeby w polowie zorientowac sie, ze to, co chce powiedziec, jest idiotyczne (no bo przeciez nie moze sie przyznac, ze podziwial jego lazienke) i siegal po cos, co jako pierwsze przychodzilo mu do glowy, ale to nie oznaczalo, ze bylo mniej idiotyczne: - ...widoki - dokonczyl i skrzywil sie.

Snape uniosl jedna brew.

- Widoki? W mojej lazience? Czy chcesz mi powiedziec, Potter, ze podziwiales moj sedes?

- Nie, tylko ten, no... umm... - mamrotal Harry, czujac kompletna pustke w glowie, wyzarta przez plonace zawstydzenie.

- Ach, oczywiscie, teraz, kiedy wyjasniles mi to tym rozbudowanym zdaniem, wszystko juz rozumiem. Naprawde, Potter, czasami jestem wrecz zafascynowany twoja elokwencja.

Harry patrzyl w wykrzywiona zlosliwym usmieszkiem twarz mezczyzny i czul, ze z kazda chwila robi z siebie coraz wiekszego idiote. I ze musi to przerwac. Za wszelka cene!

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату