Harry sluchal jednym uchem, obserwujac jak olbrzymie stworzenie rzuca sie na przebiegajacego w poblizu zajaca i lamie mu kark jednym klapnieciem paszczy wyposazonej w ostre jak szpilki kly. Harry watpil, ze jakikolwiek proszek bylby mu w stanie pomoc, gdyby to samo spotkalo na przyklad jego reke, noge albo glowe.

Poprosil Hagrida o jak najszybsze ulotnienie sie z tego miejsca, poniewaz 'bylo mu juz zimno' i z ulga ruszyl w droge powrotna do chatki.

- A co z tymi atakami? Zmienilo sie cos? - zapytal na pozor od niechcenia, ale wyczul, jak pololbrzym sie spial.

- Wiesz, Harry, ze nie wolno mi o tym z toba gadac.

- Przeciez nikomu nie powiem, Hagridzie - naciskal. Naprawde byl ciekaw.

- Wiem, ale dyrektor obdarlby mnie ze skory, gdyby dowiedzial sie, ze ci o tym opowiedzialem.

Harry westchnal. Dobra, moze poczekac. W koncu kiedys Hagrid i tak sie wygada. Znal go na tyle, aby byc tego niemal pewnym.

Dotarli do chatki, porozmawiali jeszcze chwile i wspolnie wrocili do zamku na obiad. Ani Severusa, ani Tonks nie bylo na posilku. Wygladalo na to, ze nie moga na siebie patrzec i aby uniknac swojego towarzystwa, postanowili po prostu omijac szerokim lukiem miejsca, w ktorych mogliby sie spotkac. Harry mial tylko szczera nadzieje, ze dyrektor nie dopuscil do tego, zeby sie nawzajem pozabijali. Luna byla niezwykle milczaca i wygladala na strapiona. I Harry po raz kolejny, patrzac na spuszczona glowe przyjaciolki, poczul silne wyrzuty sumienia.

To wszystko, absolutnie wszystko bylo jego wina. Musial cos zrobic, musial jakos...

Niech to szlag!

Po skonczonym posilku poprosil, aby spotkala sie z nim na bloniach za pol godziny i pobiegl do swojego dormitorium po prezent dla niej. Podczas wizyty w Hogsmeade na przedswiatecznych zakupach mial trudnosci z wybraniem czegos, co pasowaloby do Luny i jej nietypowego image'u. Ale w koncu zdecydowal sie na nakrycie glowy w ksztalcie wystajacej z czaszki dodatkowej reki, ktora poruszala sie i lapala wszystko, co bylo w jej zasiegu oraz lewitujaca torebke ozdobiona pomalowanymi w rozne wzory i kolory paznokciami. Mial szczera nadzieje, ze sztucznymi.

Luna byla zachwycona prezentami.

- Och Harry, zawsze chcialam miec trzecia reke! Pomysl tylko, co mozna by nia robic. Mozna na przyklad drapac ludzi po karku, albo lapac Nargle. - Harry zachowal dla siebie swoje mysli, ze rownie dobrze mozna to robic pozostalymi dwiema rekami. - Ja tez mam dla ciebie prezent, ale z powodu... to znaczy z pewnego zupelnie niezwiazanego ze mna powodu, calkowicie o nim zapomnialam. Zaraz ci go przyniose.

- Nie trzeba. - Harry zatrzymal przyjaciolke i przelknal sline. Jak mozna przeprosic kogos w taki sposob, aby ten ktos nie dowiedzial sie o tym, ze chcesz go przeprosic, bo tak naprawde, to w ogole nie powinienes wiedziec o tym, ze powinienes go przeprosic?

No dobra, mniej wiecej o to chodzilo.

Odgarnal snieg z lawki i usiadl na niej. Luna zalozyla na glowe kapelusz i patrzyla, jak reka dynda jej przed oczami.

- Ekhem... - zaczal nieco niepewnie, nadal nie wiedzac, jak to powiedziec. - Slyszalas o tej awanturze pomiedzy Snape'em a Tonks?

Twarz Luny gwaltownie spiela sie, ale dziewczyna probowala nie dac tego po sobie poznac. Odsunela probujaca zlapac ja za nos dlon i wbila wzrok w zdeptany snieg.

Harry wzial gleboki oddech.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату