cudowny.
Tak, tylko czy to, ze jest 'cudowny' wystarczy za wytlumaczenie dla Snape'a? Szczerze w to watpil.
***
Harry obudzil sie w poludnie. Tak pozno poszedl spac, ze kiedy dotarl do dormitorium, po prostu rzucil sie na lozko i zasnal niemal natychmiast. Nawet nie chcialo mu sie przebierac.
Usiadl na poslaniu i rozejrzal sie. W pomieszczeniu nie bylo ani Neville'a, ani Rona. Za oknem sypal snieg, a niebo bylo zachmurzone. Przeciagnal sie i wygramolil z lozka, po czym ruszyl do lazienki. Chlodny prysznic natychmiast go rozbudzil. Kiedy zakladal czyste spodnie, odruchowo siegnal do kieszeni starych, aby przelozyc kamien, ale kiedy go tam nie znalazl, zmrozilo go. Dopiero po kilku sekundach przypomnial sobie, ze przeciez wczoraj wrzucil go do kufra i kompletnie o nim zapomnial.
Cholera, a to oznaczalo, ze zapomnial takze wyslac Snape'owi wieczorne 'dobranoc'!
Wypadl z lazienki, otworzyl kufer i zaczal w nim grzebac. Usmiechnal sie lekko, kiedy w reke wpadlo mu male, czerwone pudeleczko. Walentynowy prezent dla Severusa. Co prawda, do walentynek zostaly jeszcze dwa tygodnie, ale postanowil przygotowac go juz wczesniej. Kupil pudelko podczas ostatniej wizyty w Hogsmeade, a to, co sie w nim znajdowalo... Coz, mial tylko ogromna nadzieje, ze wystarczy mu odwagi, aby dac to Severusowi. Odsunal pudelko i siegnal na samo dno kufra, gdzie odnalazl zielony kamien. Z wyblakla juz wiadomoscia:
Wszystko z toba w porzadku, Potter?
Harry zagryzl warge. Snape musial mu to przyslac w nocy, po tym, jak Harry nie wyslal mu 'dobranoc'. Niech to szlag! Jak mogl o tym zapomniec? A jezeli Severus martwil sie o niego przez cala noc?
Nie, wroc. Przeciez Severus chyba nie martwilby sie o niego przez cala noc... Nie, z pewnoscia nie. Po prostu... pewnie zdziwil sie, ze Harry nic mu nie wyslal i chcial sie dowiedziec, co sie dzieje. Tak, pewnie tak. Severus nie nalezal do osob, ktore martwilyby sie z takiego powodu.
Westchnal, zastanawiajac sie, co odeslac i w koncu zdecydowal sie na:
Przepraszam, ale zostawilem kamien w kufrze, a potem bylem zmeczony i poszedlem spac. I dopiero teraz wstalem. Nie gniewaj sie.
A po chwili dodal jeszcze:
Przyjde wieczorem.
Co prawda mial zamiar isc tylko po to, aby wytlumaczyc Severusowi, dlaczego nie moze zostac, ale przeciez... przyjdzie.
Schowal kamien do kieszeni w tej samej chwili, w ktorej do dormitorium wpadl Ron.
- No w koncu wstales. Wiesz moze, gdzie sie podziewa Hermiona? Probowalem napisac wypracowanie z Astronomii, zeby zdazyc przed impreza, ale mam problem. A jej od wczoraj nigdzie nie ma.
Harry westchnal. Czekala go chyba dluga rozmowa...
***
Kiedy zatrzymal sie przed tak dobrze znanymi drzwiami, ogarnely go watpliwosci. Moze nie powinien byl sie zgodzic? Moze powinien odmowic Hermionie? Zastanawial sie nad tym przez caly dzisiejszy dzien, ale za kazdym razem, kiedy przypominal sobie jej zaczerwienione oczy, przygniatalo go poczucie winy. Ostatnio naprawde kompletnie nie mial dla nich czasu, a Hermiona zawsze mu pomagala, jezeli mial jakis problem, nie moglby teraz odwrocic sie od niej plecami, niewazne jak bardzo wolalby spedzic ten wieczor z Severusem. Przeciez beda mieli jeszcze setki innych wieczorow... prawda?
Z ciezkim westchnieniem
