- Wstawaj - pisnela cicho, a jej glos drzal tak bardzo, ze z trudem nad nim panowala. - Wlasnie... wlasnie prawie wpadlam na Snape'a. Chyba mnie nie widzial, ale na pewno uslyszal. Chodz, musimy...
Hary zamarl, slyszac odlegle kroki. Mial wrazenie, ze jego serce opadlo az do stop, a zoladek znalazl sie w przelyku. Obejrzal sie do tylu, widzac nadbiegajaca i prychajaca glosno kotke.
- Musimy sie schowac! - Ginny przypadla do niego i szarpnieciem podniosla go na nogi. - Tutaj! - Nie czekajac na nic, pociagnela go ku najblizszym drzwiom od schowka. Harry nie zdazyl nawet zaprotestowac, kiedy wepchnela go do srodka, zamknela za nimi drzwi i wcisnela ich w najdalszy kat pomieszczenia, drzac na calym ciele. Ale Harry mial wrazenie, ze sam trzasl sie jeszcze bardziej od niej. Niemal slyszal bicie wlasnego serca, ktorego uderzenia odbijaly mu sie echem w uszach. Rozlozyl peleryne i zarzucil ja na siebie i Ginny, modlac sie do wszystkich bostw o to, aby...
Za drzwiami uslyszal miauczenie i drapanie.
- Nie... - jeknela Ginny, wciskajac sie jeszcze bardziej w sciane. Harry i tak nie byl w stanie wydusic z siebie slowa.
Kroki zblizaly sie, a kazdy z nich sprawial, ze Harry mial coraz wieksze problemy z oddychaniem. W koncu zatrzymaly sie. Oboje przestali oddychac.
On wie, ze to ja!, pomyslal w panice Harry. Uslyszal glosne prychniecie pani Norris, a klamka poruszyla sie. Drzwi otworzyly sie z cichym skrzypieniem i w wejsciu pojawila sie wysoka, mroczna sylwetka. Harry poczul sie tak, jak kilka miesiecy temu, kiedy Severus po raz pierwszy wszedl do schowka, emanujac tym przenikajacym do szpiku kosci niebezpieczenstwem. Wtedy tez nie mogl oddychac, wtedy tez mial wrazenie, ze mezczyzna zasysa do siebie przestrzen. Ale teraz bal sie go znacznie bardziej niz wtedy.
- Potter - mruknal, wchodzac do srodka i siegajac po rozdzke, ktora zapalil kilka stojacych na polce swiec. - Wiem, ze to ty.
Harry mial ochote wniknac w sciane i sadzac po przyciskajacej sie do niego Ginny, ona marzyla dokladnie o tym samym. Snape zrobil krok w ich strone. Harry cofnal sie jeszcze bardziej, potracajac miotle, ktora powoli zsunela sie po scianie z przerazliwym halasem i spadla na podloge.
Severus przeniosl wzrok z lezacej miotly i wbil go dokladnie w to miejsce, w ktorym stali Harry i Ginny. Wyciagnal przed siebie reke. Harry widzial dlugie palce, zaciskajace sie w powietrzu i zblizajace coraz bardziej. Zapomnial, jak sie oddycha.
Wiedzial, ze to juz koniec.
Palce zacisnely sie na pelerynie i przez twarz mezczyzny przeplynal wyraz triumfu. Gwaltownym szarpnieciem przyciagnal ja do siebie, a wtedy, kiedy jego wzrok padl na wcisnietych w sciane Harry'ego i Ginny... triumf zamienil sie w oslupienie tak wielkie, iz Harry mial wrazenie, ze mezczyzna takze zapomnial jak sie oddycha. Jego rozszerzone, czarne oczy przeniosly sie z przerazonej twarzy Harry'ego na kulaca sie u jego boku Ginny i powoli przesunely w dol, poprzez rozczochrane wlosy, pomieta, niemal calkowicie rozpieta bluzke oraz czerwone malinki pokrywajace szyje dziewczyny.
Kiedy ciemne, blyszczace dziwnie oczy mezczyzny przeniosly sie z powrotem na Harry'ego, chlopak zobaczyl w nich tylko jedno... potworna nienawisc. Jakby nagle wszystko zniknelo, pozostawiajac jedynie ziejaca, jadowita, piekielna odraze. Jakby nagle cofneli sie o kilka miesiecy wstecz, do tamtego dnia, w ktorym wszystko sie zaczelo...
I Harry czul, ze zaraz osunie sie po scianie, poniewaz Severus... jego Severus patrzyl teraz na niego w taki sam sposob... jak przez cale szesc lat.
* 'I will remember you' by Sarah McLachlan
