rozwinal pergamin i otworzyl oczy ze zdumienia, kiedy rozpoznal charakterystyczne, ostre pismo Snape'a. Tylko tym razem nie bylo ono eleganckie jak zawsze, tylko kanciaste i nierowne, jakby kreslone w pospiechu i zdenerwowaniu.

Zmarszczyl brwi i przeczytal:

To antidotum. Masz je wypic. I zwracam ci twoje wspomnienia.

Przelknal sline, wciaz czujac nieznosnie pieczenie w przelyku i spojrzal na zawierajaca bladozielony plyn fiolke. W drugiej wirowala srebrna mgielka.

Jakas czesc niego nie chciala tego przyjmowac. Dla zasady. Ale z drugiej strony zrobilby wszystko, aby to sie skonczylo.

Odrzucil pergamin oraz wspomnienia i pospiesznie odkorkowal buteleczke, wlewajac w siebie cala jej zawartosc. Plyn rozlal sie po jego ciele przyjemnym chlodem. Byl delikatny, niczym dotyk jedwabiu na skorze i przynosil ukojenie. Po paru chwilach torsje zaczely ustepowac, bol glowy takze.

Harry opadl z westchnieniem na poduszke i zamknal oczy. Dopiero teraz, kiedy fizyczne dolegliwosci zanikaly, zaczal coraz wyrazniej odczuwac te psychiczne.

Nie chcial o tym myslec. Nie chcial. Poniewaz kiedy tylko przypominal sobie...

Nie! To sie nie moglo wydarzyc. Severus nie moglby przeciez... Nie postapilby tak... Nie mogl byc az tak...

Podniosl rece i przycisnal je do oczu, czujac coraz bardziej nieznosne pieczenie pod powiekami. I ciezka, kasajaca wnetrznosci, gorzka pustke. Przez jego zyly plynal teraz tylko chlod. Rozlewal sie po ciele, zamrazajac wszystko na swojej drodze. Mial wrazenie, ze igielki lodu wrzynaja sie w jego serce. I to bolalo.

Przez dlugi czas po prostu lezal z zamknietymi oczami albo wpatrywal sie w sklepienie lozka, uciekajac przed wspomnieniami. Albo probujac je gonic.

Probowal zrozumiec... dlaczego? Dlaczego Snape to zrobil? Czyzby jednak przez caly ten czas go nienawidzil? Nie, przeciez wiedzial, ze to byla nieprawda. Wiec dlaczego? Jak mogl cos takiego... jak w ogole... Jak mogl tak po prostu siedziec i przygladac sie? Jak mogl go... torturowac? Przeciez byli... Przeciez on byl...

...Smierciozerca.

Harry otworzyl gwaltownie oczy.

Staral sie o tym zapomniec. Zawsze to odrzucal. Po prostu o tym nie myslal. Ale teraz prawda uderzyla tak mocno, tak celnie i tak gleboko, ze jego pluca scisnely sie i przez chwile nie mogl oddychac.

Jasne. Przez cale zycie robil tylko to. Torturowal. Wiec dla niego byl to chleb powszedni. Ale nigdy... przenigdy nie spodziewal sie, ze Severus bedzie w stanie zrobic to... jemu.

Ponownie zacisnal powieki, kiedy mrozne igielki wbily sie jeszcze glebiej.

I w tym samym momencie poczul w kieszeni rozprzestrzeniajace sie powoli cieplo.

Zawahal sie. Tym razem jego serce nie przyspieszylo tak jak zawsze, kiedy w jego kieszeni pojawial sie zar. Pozostalo spokojne. Wycofane. I drzace.

Jednak ciekawosc zwyciezyla. Powoli wyciagnal klejnot i spojrzal w jego lsniaca powierzchnie.

Potter... Musimy sobie wyjasnic kilka rzeczy. Kiedy mozemy sie spotkac i porozmawiac?

Nie wiedzial czego sie spodziewac. Ale na pewno nie czegos takiego. Tak... trywialnego!

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату