Snape powinien... powinien... do cholery, powinien zaplacic za to, co zrobil! Przepraszac go na kolanach! A nie zachowywac sie tak, jakby nic wielkiego sie nie stalo. Jakby po prostu powiedzial mu jakas zlosliwosc. I jakby robil mu wielka laske, ze w ogole sie odzywa! Do diabla z nim! Do diabla! Do diabla!
Lodowata otoczka wokol serca zostala rozbita i Harry czul teraz, jak wyplywa z niego cos bardzo gorzkiego i trujacego...
Zacisnal kamien w trzesacej sie dloni i wyslal:
Porozmawiac? Porozmawiac?! Kiedy ja chcialem rozmawiac, ty miales to gdzies! W ogole nie chciales sluchac! Wolales mnie torturowac! W tym jestes najlepszy, prawda? Myslisz, ze jestes taki inteligentny, a tak naprawde, to jestes zalosnym, zaslepionym zazdroscia dupkiem!
Zerwal sie do pozycji siedzacej, wypuszczajac kamien z dloni i dyszac ciezko. Znowu wirowalo mu w glowie. Ukryl twarz w dloniach, probujac sie uspokoic, ale nie potrafil. To cos siedzialo w nim i musial, musial to z siebie wyrzucic! Ponownie zlapal kamien w spocona dlon i scisnal go tak bardzo, ze niemal go zmiazdzyl.
Jak w ogole mogles pomyslec, ze moglbym cie zdradzic? Przeciez wiesz, ze nie widze swiata poza toba! Nigdy, przenigdy bym tego nie zrobil! Dlaczego mi nie zaufales? Dlaczego mnie o to posadziles? I nawet nie pozwoliles wyjasnic... nie dales mi zadnej szansy na obrone! Sprawiles mi tylko cierpienie! Tak okrutne i bezsensowne...
Ponownie wypuscil klejnot, czujac splywajace po policzkach lzy. Szybko wytarl je wierzchem drzacej dloni i zapatrzyl sie w niepozorny, lezacy na poscieli kamien. Pozostawal chlodny i wygaszony. Jakby slowa trafialy w eter. Niewysluchane. Zignorowane.
Harry zagryzl warge i powoli wyciagnal reke, przyblizajac ja do klejnotu. Po chwili cofnal ja. Przez chwile wpatrywal sie z zielona, gladka powierzchnie, po czym po raz trzeci chwycil kamien i wyslal ostatnia juz wiadomosc:
Nie chce sie z toba spotkac. Nie chce teraz z toba rozmawiac. Po prostu... odwal sie.
Wcisnal klejnot gleboko pod poduszke i polozyl sie, przykrywajac sie koldra az pod brode. Nadal sie trzasl, ale bylo mu juz lepiej. Wyrzucil z siebie przynajmniej niewielka czesc tego, co w nim siedzialo.
Potrzebuje czasu. Musi przemyslec kilka spraw. Odpoczac. Uspokoic sie.
Zacisnal mocno powieki i skulil sie w pozycji embrionalnej.
Teraz chcial po prostu zasnac. I chociaz na chwile zapomniec. Jutro... moze bedzie lepszy dzien. Moze spojrzy na wszystko z innej perspektywy. Moze to nie bedzie az tak bolalo. Tam w srodku.
Nie wiedzial jednak, ze jutro... jego swiat roztrzaska sie na kawalki.
* 'Sorry seems to be the hardest word' by Blue feat. Elton John
--- rozdzial 49 ---
49. Silently broken
I heard the words come out
Then you look at me
You're not shouting anymore
You're silently broken
I'd give anything now
To kill those words for you*
Kiedy Harry Potter, uczen szostego roku Szkoly Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, obudzil sie tego mroznego, zimowego poranka, nie spodziewal sie,
